- Przemysław Czarnek ostrzega przed potencjalnym "egzotycznym sojuszem" Konfederacji z Koalicją Obywatelską po wyborach.
- PiS ma strategię dotarcia bezpośrednio do wyborców Konfederacji, omijając jej liderów.
- Przemysław Czarnek wyznacza wyraźne granice polityczne, wykluczając współpracę z Donaldem Tuskiem oraz Grzegorzem Braunem.
W obozie Zjednoczonej Prawicy narastał niepokój związany z intencjami liderów Konfederacji. Przemysław Czarnek w swojej niedawnej wypowiedzi wskazywał na dwuznaczność przekazu płynącego ze strony Krzysztofa Bosaka i Sławomira Mentzena. Polityk Prawa i Sprawiedliwości wyrażał obawę, że deklarowana przez nich "trzecia droga" mogła w rzeczywistości prowadzić do współpracy z Donaldem Tuskiem.
- W ostatnim czasie Krzysztof Bosak mówił również, że niczego wykluczyć nie może. Także sojuszu z KO. Za zanegowanie koalicji z Tuskiem w Deklaracji Polskiej atakował nas również Sławek Mentzen. Trochę to niepokojące - oceniał w rozmowie z "Super Expressem".
Grzegorz Schetyna, jeden z liderów Koalicji Obywatelskiej, wielokrotnie sugerował, że część Konfederacji mogła stać się częścią nowego rządu, mającego na celu odsunięcie PiS od władzy.
- Nie zdziwię się, jeśli Konfederacja, tak, jak mówi Schetyna, pójdzie z KO po wyborach. Dlatego my się nie oglądamy na Mentzena i Bosaka, tylko robimy swoje i walczymy o samodzielną większość - deklarował polityk.
Walka o wyborcę
Strategia Prawa i Sprawiedliwości była jasna: ominąć liderów Konfederacji i dotrzeć bezpośrednio do jej bazy wyborczej. Przemysław Czarnek podkreślał, że wyborcy o poglądach konserwatywnych i narodowych mogli czuć się zdezorientowani postawą swoich liderów, co otwierało przestrzeń do dialogu z PiS.
Prof. Przemysław Czarnek: Kaczyński wierzy w moje zwycięstwo
Celem Prawa i Sprawiedliwości było osiągnięcie samodzielnej większości parlamentarnej. Problem stanowił brak wiarygodności potencjalnych koalicjantów, a diagnoza wskazywała, że wyborcy Konfederacji zaczynali dostrzegać ryzyko sojuszu z liberałami.
- Zaufanie do Bosaka i Mentzena mieć można, ale mocno ograniczone. Zresztą zaczynają to dostrzegać ich wyborcy i to do nich chcemy mówić, z nimi rozmawiać – dodawał.
Mimo politycznej niepewności, Przemysław Czarnek wyznaczał wyraźne granice, których jego ugrupowanie nie zamierzało przekraczać. Wykluczał współpracę zarówno z głównym rywalem z Platformy Obywatelskiej, jak i z najbardziej kontrowersyjnymi postaciami z otoczenia Konfederacji.
- Pewne jest to, że my z Tuskiem, ani Braunem rządzić nie będziemy – ucinał spekulacje były minister.
W naszej galerii zobaczysz, jak zmieniał się Przemysław Czarnek: