- Partia stoi w obliczu kryzysu związanego z wymogiem opuszczenia "stowarzyszeń prowadzących działalność polityczną", co jest bezpośrednim uderzeniem w frakcję Mateusza Morawieckiego. Pomimo terminu na podjęcie decyzji, Morawiecki deklaruje chęć pozostania w PiS i kontynuowania działalności swojego stowarzyszenia, co świadczy o jego buncie wobec kierownictwa.
- Politolog prof. Antoni Dudek ostrzega, że ewentualny rozłam może przynieść PiS więcej strat niż zysków. Partia mogłaby stracić kilka procent poparcia na rzecz potencjalnej partii Morawieckiego, utracić szanse na wyborców centrowych i musiałaby walczyć z Konfederacją, co mogłoby doprowadzić do spadku poparcia do poziomu "kilkunastoprocentowego".
- W długiej perspektywie, największym beneficjentem wewnętrznych tarć w PiS może okazać się premier Donald Tusk. Rozdrobniona prawica, z niektórymi partiami spadającymi poniżej progu wyborczego, mogłaby otworzyć drogę dla KO do zdobycia samodzielnej większości, co jest "scenariuszem, na który Tusk na pewno liczy".
W środę 15 lipca władze PiS podjęły uchwałę, która nakłada na członków partii obowiązek opuszczenia stowarzyszeń "prowadzących działalność polityczną" wewnątrz struktury ugrupowania. Decyzja ta dotyczy między innymi inicjatyw takich jak "Rozwój Plus" Mateusza Morawieckiego oraz "Po pierwsze Polska" Jacka Sasina. Rzecznik partii oznajmił, że niezastosowanie się do tego wymogu skutkować będzie wszczęciem procedury wykluczenia z PiS przez Komitet Polityczny. Parlamentarzyści mają czas na podjęcie decyzji do 23 lipca bieżącego roku.
Jacek Sasin natychmiast po ogłoszeniu uchwały podporządkował się jej postanowieniom. Mateusz Morawiecki natomiast zadeklarował, że "budowa Wielkiej Polski" stanowi i pozostanie głównym celem jego stowarzyszenia "Rozwój Plus". Co więcej, na kilka godzin przed komunikatem władz partii, były premier zamieścił na platformie X zaproszenie na "festiwal pomysłów na Polskę Stowarzyszenia Rozwój Plus", czyli tzw. grill zaplanowany na 31 lipca. Dzień później Morawiecki potwierdził swoją wolę pozostania w PiS i kontynuowania rozwoju stowarzyszenia, dodając, że "To wszystko możliwe tylko razem".
Analiza motywów Jarosława Kaczyńskiego
Prof. Antoni Dudek, historyk i politolog z UKSW, w rozmowie z Polską Agencją Prasową przyznał, że powody nagłego zaostrzenia konfliktu przez Jarosława Kaczyńskiego nie są dla niego jasne. Zwrócił jednak uwagę, że decyzja ta zbiegła się w czasie z zapowiedzią "słynnego grilla" organizowanego przez Morawieckiego pod koniec lipca, co postrzegane było jako kolejny krok w umacnianiu jego frakcji w PiS. Dodatkowo, sytuacja ta ma miejsce w obliczu "załamującej się" misji Przemysława Czarnka, której celem było odwrócenie niekorzystnych sondaży dla partii.
- Po kilku miesiącach widać, że nie daje efektu. Prezes zapewne uznał, że trzeba uciec do przodu i zlikwidować frakcje wewnątrz partii – skomentował ekspert.
Kaczyński ostro o stowarzyszeniach! "Domagamy lojalności wobec partii"
Profesor Dudek zaznaczył, że spodziewał się eskalacji napięć z Morawieckim dopiero wiosną przyszłego roku, w kontekście tworzenia list wyborczych przed wyborami parlamentarnymi.
- Jeśli teraz dojdzie do rozstania, Morawiecki ma praktycznie rok na przygotowanie samodzielnego startu politycznego – zauważył. Dodał, że spodziewał się, iż prezes Kaczyński, ze względu na swoją "naturę skorpiona politycznego", opóźniłby "egzekucję" Morawieckiego. - Ale może coś skłoniło prezesa, by wszystko przyspieszyć – zastanawiał się.
Metody działania prezesa PiS
Politolog przypomniał, że Jarosław Kaczyński kilka miesięcy temu wyraził zgodę na funkcjonowanie frakcji Morawieckiego w PiS, lecz, jak się okazało, było to jedynie tymczasowe.
- Prezes taką ma metodę działania politycznego: jeśli jest przymuszany do ustępstw, a w kwietniu ewidentnie był, to na krótko – ocenił analityk. Według Dudka, osoby dobrze znające prezesa PiS są świadome, że "potrafi powstrzymać swoje ambicje i chęć dominacji na kilka tygodni, góra kilka miesięcy, a później na nowo rozegrać sprawę po swojemu".
Profesor Dudek zaznaczył jednak, że kwestia wykluczenia polityków związanych ze stowarzyszeniem Morawieckiego z partii nie jest jeszcze przesądzona.
- To jest możliwe. Ale możliwe też, że dowiemy się o kolejnej kolacji u Bielana – stwierdził, przypominając o kwietniowym kompromisie, który nastąpił po spotkaniu Morawieckiego z Kaczyńskim w domu Adama Bielana. Prof. Dudek nie wykluczył, że prezes PiS może się wycofać lub "będzie teraz próbował przeciągnąć niektórych" na swoją stronę. - Ten tydzień jest również po to. Na koniec prezes może uznać, że za mało jest tych, którzy postanowią porzucić Morawieckiego – wyjaśnił.
- Dopóki prezes Kaczyński nie wystąpi na konferencji prasowej i nie powie, że wyklucza Morawieckiego i jego zwolenników z partii, przytaczając ciąg zarzutów, pod których wrażeniem z pewnością będą wszyscy, do tego momentu uważam sprawę za otwartą. Rubikon nie został przekroczony. Moim zdaniem mamy kolejną fazę kryzysu, ale jeszcze bez ostatecznej puenty – podsumował.
Politolog zwrócił uwagę na trudną sytuację zwolenników Mateusza Morawieckiego.
- Wielu się poci i zastanawia, jakiego dokonać wyboru. Czy iść z Morawieckim, czy może uwierzyć w ewentualne obietnice wysłannika Kaczyńskiego? Niby prezes jest taki surowy, ale miewa słabość do pewnych ludzi, niektórzy wracali do jego łask. Czy jednak dotrzymałby ustaleń? – rozważał prof. Dudek.
Relacje Kaczyński-Morawiecki
Profesor Dudek przypomniał, że choć prezes Kaczyński zazwyczaj wspiera frakcję "maślarzy", czyli środowiska skupionego wokół Przemysława Czarnka i innych, to jednak sam "wyhodował" Mateusza Morawieckiego.
- Bez niego Morawiecki nigdy nie zostałby premierem i nie utrzymałby stanowiska po atakach bardziej prawicowej frakcji w PiS – podkreślił profesor. Według niego, przełom w relacjach między Kaczyńskim a Morawieckim nastąpił po 2023 roku, kiedy to Morawiecki zaczął wykazywać większą niezależność. Zdaniem Dudka, "od dawna było jasne, że nie będzie kolejnego duetu Morawiecki–Kaczyński", nawet w przypadku powrotu PiS do władzy.
Czarnek wprost o tym, jak wygląda sytuacja między nim a Kaczyńskim. Stawia sprawę jasno!
Wśród przyczyn pogorszenia relacji politolog wymienił wypowiedź Morawieckiego po wyborach parlamentarnych w 2023 roku, w której ówczesny premier zasygnalizował chęć objęcia przywództwa w PiS i startu w wyborach prezydenckich w 2025 roku jako kandydat partii. "Tam się wydarzyło coś, czego już nie da się skleić. Coś, co prezesa Kaczyńskiego bardzo zdenerwowało i od tego momentu, jak się wydaje, relacje między nimi już się tylko pogarszały" – stwierdził prof. Dudek.
Politolog wskazał, że ewentualnym pozytywnym skutkiem dla PiS będzie ukształtowanie partii zgodnie z wizją Jarosława Kaczyńskiego – jako "monolitu, który nie ma żadnych frakcji i w którym wszyscy słuchają prezesa". Jest to, zdaniem prof. Dudka, "ideał, na który Kaczyński długie lata pracował" i który osiągnął po usunięciu "pyskujących wiceprezesów", takich jak Kazimierz Michał Ujazdowski, Ludwik Dorn czy Paweł Zalewski. Następnie, jak zauważył ekspert, Jarosław Kaczyński otoczył się jedynie "wiceprezesami klaszczącymi".
Jednakże, zdaniem eksperta, ewentualny rozłam może przynieść PiS więcej strat niż korzyści. Głównym zagrożeniem jest utrata kilku procent poparcia, które mogłaby przejąć nowo powstała partia Mateusza Morawieckiego. W takiej sytuacji "kilkunastoprocentowy" PiS musiałby, według politologa, konkurować z Konfederacją. Ponadto, "rozwodząc się z Morawieckim, do reszty straci szanse na wyborców centrowych".
- Na prawo natomiast nic nie pozyska, tam już są i Konfederacja, i Korona. Tam nie ma miejsca, co jasno pokazały te miesiące i fiasko misji Czarnka, od kiedy ogłoszono go kandydatem na premiera – zaznaczył.
Rola Donalda Tuska
Politolog zauważył, że w przypadku wykluczenia zwolenników Morawieckiego z partii, największym beneficjentem mógłby okazać się premier Donald Tusk. Dla niego, w perspektywie długoterminowej, idealnym scenariuszem jest silna KO oraz "peleton kilku partii prawicowych".
- Jeżeli któraś z nich spadnie poniżej progu i jeszcze zdarzy się to np. Lewicy, a PSL też przepadnie, to może się powtórzyć sytuacja z 2015 r., że zwycięska partia - tym razem KO - będzie miała samodzielną większość – wskazał Dudek. Podkreślił, że choć nie jest to przesądzone, "to jeden ze scenariuszy, na który Tusk na pewno liczy".
Profesor Dudek stwierdził, że "nie da się żadnego efektu świeżości w PiS zaoferować z Kaczyńskim jako prezesem, więc to jest sprawa beznadziejna". W jego ocenie, PiS może obecnie polegać jedynie na sentymencie elektoratu do swoich wcześniejszych rządów, zwłaszcza w kontekście polityki społecznej, co dotyczy głównie najstarszych wyborców.
Odnosząc się do stowarzyszenia Jacka Sasina "Po pierwsze Polska", Dudek ocenił, że zostało ono utworzone z inicjatywy prezesa Kaczyńskiego w celu zrównoważenia wpływów stowarzyszenia Morawieckiego. - To była kompletna wydmuszka, element operacji, którą prezes przygotowywał na czas egzekucji stowarzyszenia „Rozwój Plus” – skomentował analityk. - „Po pierwsze Polska” powstało po to, by pokazać, że Sasin jest zdyscyplinowany, a krnąbrny Morawiecki nie – dodał.
Na zakończenie ekspert przypomniał, że "prezes przy pożegnaniach bywa bardzo brutalny, co wszyscy pamiętamy z różnych jego pożegnań z różnymi koalicjantami i sojusznikami".