Podczas pierwszego dnia spotkania młodych w Juracie na przybyłych czekało specjalne spotkanie z prezydentem. Zorganizowana została sesja pytań i odpowiedzi z udziałem Karola Nawrockiego. Jednak zanim młodzi ludzie mieli okazję zadać politykowi pytania, ten zabrał głos. W swoim wystąpieniu, juz na wstępie Nawrocki przyznał:
- Młodzież nie ma dziś poczucia sprawczości. Ja prezydentem zostałem właśnie po to, aby to zmienić. Musimy się słyszeć i musimy się rozumieć. Ja muszę Was słuchać i dlatego zaprosiłem Was do Juraty. (...) Po tym co dzisiaj widzimy, nie wyobrażam sobie, aby nie zrobić kolejnego spotkania wokół przyszłości - powiedział.
Karol Nawrocki podkreślił, że dyskutowanie o przyszłości Polski bez młodzieży nie jest pełne: - Nie mam tego komfortu jak wielu innych polityków, choć dzisiejsze wydarzenie nie jest polityczne, żebym mógł was wprost okłamywać i dzielić się kłamstwami na temat tego, jaka będzie przyszłość - komentował.
Prezydent przyznał także szczerze, że nie może powiedzieć, iż zawsze i wyłącznie młodzież będzie najważniejszym głosem, ale:
- Tym zadaniem, do którego was zapraszam, to jest zadanie, w którym stawiamy sobie jasny cel – ja jako przedstawiciel średniego pokolenia jestem odpowiedzialny za to, aby budować przyszłość Polski z mocno słyszalnym głosem młodzieży, z szacunkiem do tych, od których możemy się uczyć. Tylko połączenie pokoleń daje nam siłę, rozwój i świadomość, że idziemy do przyszłości. Gwarantuję wam, że dopóki będę prezydentem Polski, do tego czasu będę słuchał młodzieży.
Przy okazji prezydent Nawrocki wrócił wspomnieniami do czasów, gdy jako młody chłopak pracował w IPN, następnie został jego prezesem, a potem jako młody człowiek stanął na czele Muzeum II Wojny Światowej:
Gdy byłem szeregowym pracownikiem w IPN, to się nie liczy, bo sam wtedy byłem młodzieżą i myślałem, jak młody człowiek, ale gdy zostałem dyrektorem Muzeum II Wojny Światowej, to od razu założyłem radę młodzieży przy MIIWŚ, aby zadawać pytania, czy jesteśmy w tym samym kodzie językowym, czy mamy tę samą wrażliwość, czy tak samo rozumiemy naszą przeszłość i tak samo definiujemy nasze cele. Gdy tylko zostałem prezesem IPN, to powołałem z jednej strony Kongres Pamięci Narodowej i regionalne Kongresy Pamięci Narodowej. Nie wyobrażacie sobie, ile wówczas było krytyki i krzyku, że nie da się opowiedzieć historii Polski XX wieku za sprawą nowych technologii, że nie powinniśmy zmieniać języka dyskutowania o naszej przeszłości i teraźniejszości. Udało się zrobić rzeczy przełomowe - podsumował.