Gdy w czasie prezydentury Lecha Kaczyńskiego pojawił się temat zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej, głos w sprawie zabrała Maria Kaczyńska. Wraz z dziennikarkami, w tym Moniką Olejnik, podpisała apel, w których wnoszono, by nie zmieniać przepisów. Teraz podobnych deklaracji wielu oczekuje od pierwszej damy Agaty Dudy. Ale prezydentowa nie chce wypowiadać się na temat aborcji, który ostatnio znów pojawił się w debacie publicznej. O to, dlaczego pierwsza dama nie ma zamiaru zabrać głosu w tej sprawie mówił już prezydencki minister Marek Magierowski, a na Twitterze krótko napisał Andrzej Duda. Ale pytania nadal się pojawiają. W najnowszym numerze tygodnika "Do Rzeczy" prezydent tłumaczy, że prośby i apele skierowane do jego żony to wręcz próba wymuszenia: - Tego typu apele są próbą wymuszenia na niej jakichś deklaracji politycznych czy światopoglądowych. Nie uważam za niezbędne, by pierwsza dama, która nie jest politykiem, której status nie jest formalnie uregulowany, musiała publicznie zabierać głos w sprawie - przyznał. Dodał też, że jego żona bardzo dobrze wywiązuje się ze swoich obowiązków: - Wypełnia dobrze obowiązki pierwszej damy, sprowadzające się do reprezentowania rzeczpospolitej, lecz także działalności edukacyjnej i charytatywnej. Moja żona jest w te sprawy zaangażowana, pracuje społecznie, po cichu, jej praca jest doceniana, natomiast na tematy polityczne wypowiadać się nie chce - podsumował prezydent.
Zobacz: Kwaśniewska do Agaty Dudy: Życzę SIŁY. Tylko u nas! [WIDEO]