Prezes PGZ Adam Leszkiewicz: 90 proc. SAFE trafia do polskiego przemysłu

Prezes Polskiej Grupy Zbrojeniowej był gościem w "Expressie Biedrzyckiej". Adam Leszkiewicz w rozmowie mówił m.in. o ambitnych perspektywach PGZ, wydatkowaniu środków z programu SAFE oraz realnym zagrożeniu ze strony Rosji. - Nasza konkurencyjność rośnie, ale jest jeszcze wiele do zrobienia. Traktujemy to jako zadanie - przekonywał Leszkiewicz. Zobaczcie całą rozmowę!

PGZ WCHODZI DO ŚWIATOWEJ CZOŁÓWKI! Prezes Leszkiewicz: „Będziemy w TOP 10 w Europie”

Były minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak zarzuca obecnemu rządowi i polskim firmom, że czekają i nie podejmują działań. Przekonuje, że za czasów PiS realizowano inwestycje. Na co więc, jego zdaniem, czekają dziś firmy? 

Liczby pokazują coś zupełnie innego. Realizujemy inwestycje o wartości ponad 9 miliardów złotych, finansowane z Funduszu Inwestycji Kapitałowych. Do tego dochodzą zamówienia w ramach programu SAFE o wartości ponad 100 miliardów złotych oraz umowy i programy, które realizujemy na bieżąco, takie jak „Narew” czy „Wisła”. Tylko w tym roku, do lipca, przeznaczyliśmy około 300 milionów złotych ze środków własnych na inwestycje. Te liczby pokazują, że działamy, pracujemy i przygotowujemy się zarówno do zwiększenia zdolności i mocy produkcyjnych, jak i do realizacji wolumenów wynikających z podpisanych umów. 

Z czego jest pan dziś najbardziej dumny jako prezes Polskiej Grupy Zbrojeniowej? 

Jestem dumny z całego polskiego przemysłu obronnego. Największą wartością jest proces, dzięki któremu coraz mniej gotowych produktów kupujemy za granicą, a coraz większym zaufaniem obdarzamy polski przemysł. I nie mówię wyłącznie o Polskiej Grupie Zbrojeniowej. Ciągle mówię o tej dumie i o szansach, które chcemy wykorzystywać, ponieważ musimy budować przekonanie, że polski przemysł potrafi dostarczać nowoczesne rozwiązania. Rozmawiamy w Warszawie, ale myślimy o zakładach rozsianych po całej Polsce. Myślimy o Sanoku, gdzie działa Autosan, o Jelczu pod Wrocławiem i o wielu innych miejscach, w których pracują nasi ludzie. Myślimy również o zakładach prywatnych. W minionym tygodniu w Toruniu zorganizowaliśmy regionalne forum z udziałem ponad 200 przedsiębiorców zainteresowanych współpracą w ramach przemysłu obronnego, w tym z PGZ. W tym tygodniu będziemy na takim spotkaniu w Bydgoszczy. To właśnie ta wartość buduje dziś potencjał rozwojowy całego polskiego przemysłu, a sektora obronnego w szczególności. 

Wspomniał pan o ponad 100 miliardach złotych zamówień w ramach SAFE. Jak można było sprzeciwiać się temu programowi? 

Z życia prywatnego wiemy, że pożyczka nie jest niczym nowym ani niezwykłym. Jeśli chcemy inwestować albo kupić mieszkanie, zazwyczaj korzystamy z finansowania. O SAFE mówimy jako o ogromnej wartości i szansie, ponieważ te pieniądze już pracują. Zaliczki trafiły na konta naszych spółek, umowy zostały podpisane i są realizowane. Zamawiamy już potrzebne komponenty. Drugą wielką wartością jest to, że po raz pierwszy mamy wieloletni program i zamówienia na cztery lata, do 2030 roku. Wcześniej polski przemysł nie dysponował zamówieniami w takiej perspektywie. Dzięki temu możemy zatrudniać ludzi, szkolić pracowników, tworzyć miejsca pracy i inwestować w infrastrukturę.  Wieloletnie zamówienia dają nam również czas na zbudowanie mocy eksportowych i przygotowanie nowych produktów. To zasadnicza zmiana z punktu widzenia możliwości rozwoju polskiego przemysłu obronnego. 

Nie chodzi przecież wyłącznie o pieniądze. To także rozwój produkcji i kompetencji oraz tworzenie nowych miejsc pracy. Dobrym przykładem są chyba zestawy Piorun? 

Będziemy dalej inwestować w rozwój Pioruna. Przygotowujemy projekt inwestycyjny o wartości ponad 300 milionów złotych, który pozwoli nam zwiększyć produkcję z 1500 do 2500 zestawów rocznie. Zapotrzebowanie na Pioruny produkowane w Skarżysku Kamiennej jest bardzo duże, zwłaszcza na rynkach zagranicznych. Przed nami kolejne umowy wykonawcze, a także nowe umowy ramowe z partnerami zagranicznymi w ramach programu SAFE. Ten program się rozwija, produkcja rośnie, a wraz z nią powstają kolejne miejsca pracy. 

Jak długo uda się utrzymać tak wysoki poziom wydatków na obronność i sprawić, by środki te rzeczywiście pozostawały w Polsce? 

Około 90 procent środków z SAFE trafi do polskiego przemysłu. Oczywiście są komponenty, które nadal musimy kupować za granicą. Spójrzmy na Borsuka, który jest dumą polskiego przemysłu. Przy jego produkcji współpracuje około 250 kooperantów dostarczających różne elementy. Zdecydowana większość z nich to polscy przedsiębiorcy. Są jednak także komponenty, takie jak silniki, których obecnie nie produkujemy w Polsce i musimy kupować je za granicą. Dlatego przygotowujemy rozwiązania oparte na polonizacji, patriotyzmie gospodarczym i local content. Chcemy doprowadzić do tego, aby takie silniki były najpierw montowane, a następnie produkowane w Polsce. W listopadzie planujemy podpisać w tej sprawie umowę z dużym globalnym koncernem, który będzie przenosił produkcję do naszego kraju. To jest droga, która pozwoli nam systematycznie rozwijać polskie kompetencje i sprawić, by coraz więcej produktów krajowego przemysłu trafiało do polskiego wojska. 

PGZ realizuje również wiele projektów offsetowych i międzynarodowych. Jakie znaczenie ma ta współpraca dla rozwoju Grupy? 

Jedną z naszych słabości jest brak części technologii i licencji, czego przyczyn należy szukać także w decyzjach podejmowanych w przeszłości. Dlatego musimy korzystać z partnerstw zagranicznych.  PGZ działa od 13 lat. Potrzebujemy doświadczenia oraz kompetencji partnerów zagranicznych. Każdy projekt, niezależnie od tego, czy dotyczy programu Miecznik realizowanego w PGZ Stoczni Wojennej w Gdyni, czy amunicji kalibru 155 milimetrów, oznacza pozyskiwanie nowych kompetencji.  To również możliwość współpracy z firmami, które funkcjonują na rynku znacznie dłużej, mają bogate doświadczenie i zaopatrują armie państw sojuszniczych. Możemy na tej współpracy bardzo wiele zyskać. Staramy się budować nasze projekty w taki sposób, aby współpracować z różnymi partnerami i pozyskiwać jak najszerszy zakres kompetencji dla polskiego przemysłu. Nie chodzi wyłącznie o wyprodukowanie konkretnego sprzętu. Każdy taki projekt oznacza nowe technologie, szkolenia, doświadczenia oraz relacje z międzynarodowymi firmami. To wszystko poszerza nasze możliwości i horyzonty. 

Mateusz Morawiecki wywołał medialną burzę, sugerując, że można byłoby rozważyć likwidację Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Co zmieniłoby się w polskim przemyśle obronnym, gdyby PGZ zniknęła z rynku? 

Prawdopodobnie pozostałyby poszczególne spółki produkujące swoje wyroby, ale nie byłoby w tym takiej siły, sprawczości ani możliwości rozwoju. My idziemy w przeciwnym kierunku. Budujemy PGZ, która będzie dumą polskiego przemysłu i zdobędzie silną pozycję w Europie. Naszą ambicją jest szybkie wejście do pierwszej dziesiątki europejskich firm obronnych oraz do pierwszej trzydziestki największych firm tej branży na świecie. PGZ przygotowuje się do akwizycji i konsekwentnie rozwija działania proeksportowe. Chcemy wzmacniać swoją pozycję, ponieważ marka PGZ staje się coraz bardziej rozpoznawalną marką polskiego przemysłu obronnego. I właśnie o to nam chodzi. Jeśli chcemy skutecznie rozwijać eksport, musimy być rozpoznawalni na rynkach zagranicznych. 

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki