- Sejm zwołuje pilne posiedzenie komisji po medialnych doniesieniach o mobbingu i trudnych warunkach pracy w Biurze Rzecznika Praw Dziecka.
- Pracownicy alarmują o presji i przeciążeniu, ale RPD Monika Horna-Cieślak odpiera zarzuty, tłumacząc to konieczną reorganizacją.
- Czy Rzeczniczka Praw Dziecka przekona Sejm? Poznaj kulisy tej politycznie drażliwej sprawy i zobacz, co ujawni.
Sejm zajmie się sprawą RPD. „Oczekujemy wyjaśnień”
Sprawa warunków pracy w Biurze Rzecznika Praw Dziecka będzie przedmiotem sejmowej debaty. Po medialnych doniesieniach o tym, co ma dziać się w urzędzie, zapowiedziano wspólne posiedzenie Komisji Polityki Społecznej i Rodziny oraz Komisji do spraw Dzieci i Młodzieży.
Decyzję w tej sprawie ogłosiła posłanka Koalicji Obywatelskiej Monika Rosa.
„Wspólnie z Przewodniczącą Katarzyną Ueberhan podjęłyśmy decyzję o zwołaniu posiedzenia połączonych Komisji Polityki Społecznej i Rodziny oraz Komisji ds. Dzieci i Młodzieży. Oczekujemy wyjaśnień w związku z informacjami medialnymi o sytuacji w Biurze Rzeczniczki Praw Dziecka” – napisała Rosa.
Można się więc spodziewać, że Monika Horna-Cieślak zostanie poproszona o szczegółowe wyjaśnienia i odniesienie się do zarzutów dotyczących funkcjonowania biura, którym kieruje.
Doniesienia o mobbingu w Biurze Rzecznika Praw Dziecka
Według ustaleń dziennikarek TVN24 zza drzwi Biura Rzecznika Praw Dziecka wyłania się obraz instytucji, w której część byłych i obecnych pracowników miała mierzyć się z ogromną presją. W relacjach pojawiają się opowieści o przeciążeniu obowiązkami, chronicznym stresie i kosztach, które trudno wpisać do służbowych raportów — pogarszającym się zdrowiu czy życiu rodzinnym podporządkowanym pracy. Pytanie brzmi: czy są to jednostkowe głosy rozczarowanych pracowników, czy sygnał głębszego problemu w urzędzie, który sam powinien być szczególnie wyczulony na kwestie dobrostanu i bezpieczeństwa?
Jedną z osób, które zdecydowały się wejść na drogę prawną, jest Łukasz Korzeniowski, młody prawnik wcześniej zatrudniony w Biurze RPD. To on miał jako pierwszy zaalarmować o nieprawidłowościach. Domaga się zadośćuczynienia i przeprosin, wskazując m.in. na mobbing.
Według relacji TVN24 jego pozew miał ośmielić kolejne osoby do opowiedzenia o tym, jak wyglądała praca w urzędzie. Wśród rozmówców dziennikarek mieli być prawnicy, psychologowie, nauczyciele oraz osoby z doświadczeniem pracy w domach dziecka i kuratoriach.
RPD odpowiada na zarzuty. „Nieprawdziwe doniesienia”
Biuro Rzecznika Praw Dziecka opublikowało obszerne oświadczenie, w którym odrzuca zarzuty. Urząd podkreśla, że na dziś w przekazanym protokole Państwowej Inspekcji Pracy nie ma żadnych zaleceń, a do Biura RPD nie wpłynęło żadne powództwo o mobbing.
W oświadczeniu zaznaczono również, że dwie sprawy sądowe, o których mowa, dotyczą przywrócenia do pracy i zostały złożone przez zwolnionych pracowników. Biuro zaprzecza też, by stosowano wobec pracowników jakiekolwiek formy inwigilacji.
RPD przekonuje, że urząd został przejęty w bardzo trudnym stanie organizacyjnym, a reorganizacja była konieczna, by biuro mogło działać skutecznie na rzecz dzieci. W komunikacie wskazano też, że od początku kadencji obecnej rzeczniczki zatrudnienie wzrosło z 72 osób do ponad 160.
Horna-Cieślak: urząd był w tragicznym stanie
Monika Horna-Cieślak w swoich wyjaśnieniach podkreśla, że po objęciu stanowiska zastała instytucję wymagającą pilnych zmian.
– Objęłam urząd w tragicznym stanie organizacyjnym. Sytuacja była dramatyczna. Na początku mojej pracy otrzymałam negatywny raport NIK za kadencję mojego poprzednika. W raporcie wskazywano na fikcyjne wykonywanie obowiązków – mówiła rzeczniczka.
Horna-Cieślak tłumaczyła, że musiała podjąć działania naprawcze, aby urząd mógł prawidłowo realizować swoje zadania.
– Musiałam podjąć określone działania, aby urząd prawidłowo działał na rzecz osób najważniejszych – dzieci. Żaden pracodawca nie może zagwarantować, że nie będzie żadnych zwolnień. Odkąd objęłam urząd, dostałam dwa raporty NIK, oba były pozytywne za mojej kadencji – przekonywała RPD.
Politycznie bardzo niewygodna sprawa
Sprawa jest szczególnie trudna, bo dotyczy instytucji, która z założenia ma stać na straży praw dzieci, godności i bezpieczeństwa najmłodszych. Jeżeli w jej własnym biurze pojawiają się relacje o przeciążeniu, strachu czy mobbingu, posłowie mają prawo pytać, co naprawdę dzieje się za zamkniętymi drzwiami urzędu.
W Biurze Rzecznika Praw Dziecka słychać zupełnie inną narrację. Tam nie ma mowy o żadnym kryzysie czy patologii. Urzędnicy przekonują, że opinia publiczna ogląda jedynie fragment obrazu, a cała reszta wygląda inaczej: po latach zaniedbań trzeba było uporządkować urząd, przeprowadzić reorganizację i zbudować większy zespół. Wskazują też na pozytywne wyniki kontroli NIK oraz fakt, że do tej pory nie zapadły żadne rozstrzygnięcia potwierdzające zarzuty o mobbing. W ich ocenie to nie historia o źle zarządzanej instytucji, lecz o kosztach zmian, które zawsze budzą emocje i nie wszystkim są na rękę.
Dlatego zapowiadane posiedzenie połączonych komisji może być kluczowe. Posłowie będą mogli zadać pytania nie tylko o doniesienia medialne, ale także o procedury antymobbingowe, nadgodziny, zwolnienia, atmosferę pracy i sposób zarządzania instytucją.
RPD pod lupą Sejmu
Monika Horna-Cieślak pełni funkcję rzeczniczki praw dziecka od grudnia 2023 roku. Jej wybór miał symbolicznie otworzyć nowy etap po kadencji Mikołaja Pawlaka. Teraz jednak urząd, którym kieruje, znalazł się w centrum poważnego kryzysu wizerunkowego.
Posiedzenie połączonych komisji będzie pierwszym politycznym testem tej sprawy. Jeżeli wyjaśnienia RPD nie przekonają posłów, temat może szybko wrócić w znacznie ostrzejszej formie.
Poniżej galeria zdjęć: Pluszowe misie przekazane policji przez Rzecznika Praw Dziecka