— Rząd odwołał komendanta Służby Ochrony Państwa. Prezydent mówi, że to bardzo źle. I znowu mamy tarcia na szczeblach władzy.
— Przekaz, który idzie na zewnątrz — że są jakieś tarcia, niedomówienia, nieuzgodnienia — nie jest dobry i wcale nie uspokaja obywateli. Bo faktycznie chcielibyśmy chyba wszyscy, żeby służby po prostu dobrze działały i żeby nie było tam żadnych personalnych rozgrywek. Mam nadzieję, że koniec końców do tego dojdzie i że nie będzie to przepychanka w nieskończoność.
— Rząd mógł chyba zapytać prezydenta, mógł się dowiedzieć, że prezydent się nie zgadza, i po prostu poczekać jeszcze trochę.
— Myślę, że wiele rzeczy można zrobić tak, żeby pewnych tematów po pierwsze nie eskalować, a po drugie nie rozdrażniać. Natomiast musi być też chęć współpracy i dialogu. Wydaje mi się, że tej chęci zabrakło — chęci współpracy, dialogu czy choćby zwykłego uzgodnienia, nawet jeśli obie strony trwają przy swoich pozycjach.
— Pod koniec wakacji czytałem w niemieckiej prasie, że kolej polska jest bardziej punktualna od niemieckiej.
— Takie są fakty. Jeżeli chodzi o kolej, to faktycznie nie mamy co się oglądać na kolej niemiecką i do niej porównywać, bo tam jest o wiele gorzej. Chociaż oczywiście takie porównywanie się i pocieszanie, że gdzieś jest gorzej, na dłuższą metę się nie sprawdza. W ostatnim czasie także u nas było sporo opóźnień pociągów dalekobieżnych, myślę, że częściowo związanych z pogodą i mrozami. Każdy pociąg jest wytrasowany, dojeżdża do stacji końcowej i musi — kolokwialnie mówiąc — zawrócić. Potrzebne są manewry, a to zabiera czas. Czasami są takie stacje, że pociąg dojeżdża i wraca inną linią kolejową. Na każdy taki manewr trzeba zarezerwować czas. Jeżeli tego czasu jest za mało, bardzo łatwo o opóźnienia, bo pewnego manewru nie da się wykonać szybciej, niż jest zaplanowane. W Sejmie mamy kilka posiedzeń Komisji Infrastruktury i Podkomisji ds. Transportu Kolejowego — myślę, że ten temat na pewno wybrzmi.
— A na drogach Polski będzie drożej. Opłaty za używanie dróg przez ciężarówki mogą wzrosnąć podobno nawet o 40 proc. od lutego. Czy to jest koniec świata?
— Tu warto podkreślić, że te opłaty rosną, ale nadal będą jednymi z niższych w Europie. Fakty są takie, że ta podwyżka nie spowoduje, że koszty przejazdu po polskich drogach i autostradach będą wyższe niż w innych krajach europejskich. Warto podkreślić jeszcze jedną rzecz: skoro dziś dużo mówimy o transporcie kolejowym, to transport kolejowy — towarowy — jest po prostu drogi. Na kolei płaci się za każdy przejechany odcinek sieci, niezależnie od tego, czy mówimy o transporcie osobowym, czy towarowym. Natomiast w transporcie kołowym tak nie jest — za wiele dróg i przejazdów się nie płaci.
— Czyli w sumie nie jest tak źle, że te podwyżki są na drogach, bo one się nam należały?
— Może nie, że się należały. Pytanie, czy to w ogóle cokolwiek zmieni na rynku przewozów towarowych i czy sprawi, że transport szynowy będzie bardziej konkurencyjny i zachęcający. Jest on najbardziej ekologiczny i najmniej emisyjny.
— A może tak naprawdę chodzi o równoważenie budżetu, co jest chyba nieprawdopodobne przy ogromnej skali zaplanowanego deficytu? Według prezydenta ten budżet jest dowodem głębokiego kryzysu wiarygodności, skuteczności i sprawczości obecnego rządu. Rząd zaś chwali się ogromem wydatków.
— Należałoby postawić pytanie: skąd taka wielka dziura w systemie ochrony zdrowia? Czemu likwidujemy porodówki? Czemu mamy chaos, jeśli chodzi o zapowiadane i już wdrożone zmiany, które przeszły proces konsultacji, związane ze wzmocnieniem Państwowej Inspekcji Pracy? Przypomnę, że pan premier na konferencji prasowej zapowiedział wyrzucenie tej koncepcji do kosza, co wiąże się z utratą środków z Krajowego Planu Odbudowy. Ponoć trwają prace nad przeformułowaniem tych rozwiązań, co jest zastanawiające, bo mieliśmy projekt rządowy, przekonsultowany. A na ostatniej prostej pan premier mówi, że nie może być tak, iż osoby pracujące na śmieciówkach albo jednoosobowych działalnościach gospodarczych dostaną umowę o pracę. Mam nadzieję, że pan premier pochyli się nad sytuacją pocztowców, którzy są w odwrotnej sytuacji — zapowiedziano kurierom, osobom związanym z dostarczaniem przesyłek, że w publicznym podmiocie będą zmiany. Ci, którzy są na umowach o pracę, może na nich zostaną, ale zmieni się im warunki, możliwe, że zostaną przesunięci gdzie indziej, obetnie im się pensje, albo będą musieli założyć jednoosobową działalność gospodarczą, albo — przepraszam — zostaną zwolnieni w ramach zwolnień grupowych.
— To jest w ogóle absurd.
— Tak — i albo mówimy o poczcie, która tylko „generuje stratę”, albo mówimy o poczcie jako o strategicznej instytucji, która dostarcza przesyłki, listy, listy urzędowe, listy sądowe, renty i emerytury.
Rozmawiał: Jan Wróbel