- Poseł Łukasz Mejza notorycznie łamie przepisy drogowe, zgromadził mandaty na kwotę blisko 30 tys. zł, które do niedawna były chronione immunitetem.
- Został oskarżony o 16 wykroczeń w latach 2024–2025, w tym 9 z fotoradarów i 6 przypadków przekroczenia prędkości, co skutkowało 168 punktami karnymi.
- Michał Wójcik z Zjednoczonej Prawicy nazwał zachowanie Mejzy "skandalicznym" i sugeruje odebranie mu prawa jazdy, a Mariusz Błaszczak ma przeprowadzić z posłem rozmowę dyscyplinującą.
- To rzecz absolutnie skandaliczna. Powinno mu zostać odebrane prawo jazdy, czy sam powinien je oddać. Poseł Mejza nie powinien jeździć po polskich drogach. Kiedy byłem wiceministrem sprawiedliwości w rządzie Zjednoczonej Prawicy zajmowałem się bandytami drogowymi i jestem na to szczególnie wyczulony – powiedział Michał Wójcik w rozmowie z "Super Expressem".
Również rzecznik PiS Rafał Bochenek (40 l.) uważa, że Mejza musi przestać łamać przepisy drogowe. I zapowiada, że rozmowę dyscyplinującą przeprowadzi z nim przewodniczący klubu parlamentarnego PiS Mariusz Błaszczak (57 l.). Tymczasem Łukasz Mejza łamie przepisy drogowe już notorycznie. Ciążą na nim mandaty za prawie 30 tys. zł, przed którymi do niedawna chronił go immunitet.
16 wykroczeń z lat 2024–2025, w tym 9 z fotoradarów (84 pkt, 8900 zł), wykroczenie na S3 (15 pkt, 2500 zł) oraz 6 kolejnych przypadków przekroczenia prędkości — łącznie 168 punktów i 17 800 zł mandatów. Ostatnio złamał przepisy pod Zieloną Górą za jazdę o 31 km/h za szybko (800 zł, 9 pkt). – Poseł Mejza jest zwykłym bandytą drogowym – komentował Łukasz Zboralski, ekspert ds. bezpieczeństwa ruchu drogowego.