- Zondacrypto zbankrutowało, a śledztwa ujawniły powiązania firmy z politykami PiS oraz ich działania przy ustawie o kryptowalutach, którą ostatecznie zawetował prezydent Karol Nawrocki.
- Poseł Michał Moskal spotkał się na Ibizie z prezesem Zondacrypto, a po powrocie zaczął zajmować się kryptowalutami w Sejmie; podobne kontakty miał wcześniej Janusz Kowalski, który później odszedł z PiS.
- Koalicja rzadwa ocenia, że sprawa może dotyczyć wywierania wpływu na polityków, czyli lobbingu.
Kontrowersje wokół Zondacrypto
Giełda kryptowalut Zondacrypto zbankrutowała, pozostawiając wielu inwestorów bez pieniędzy. Jednocześnie dowiadujemy się o jej powiązaniach z działaczami PiS. Przypomnijmy, że partia ta miała uwagi do ustawy regulującej rynek kryptowalut, a ostatecznie ustawę zawetował prezydent Karol Nawrocki (43 l.).
Dziennikarze Wirtualnej Polski i TVN24 ustalili, że poseł PiS spotkał się z prezesem Zondacrypto w ub. roku w hotelu na Ibizie. Moskal pojawił się tam z byłym funkcjonariuszem CBA Arturem Chodzińskim. WP podkreśla, że po powrocie do Polski Moskal „zaczął zajmować się tematem kryptowalut w Sejmie”. Czy poseł PiS ustalił jakąś współpracę z Kralem? – Spotkanie służyło omówieniu możliwości wsparcia przez spółkę konferencji Fundacji Obserwatorium Rozwoju Gospodarki i Demokracji, w której działam. Fundacja przeprowadziła później procedurę weryfikacji pana Krala i podjęła decyzję, że nie chce mieć z tym człowiekiem nic wspólnego – mówi poseł „Super Expressowi”.
"Winni: Pałac Prezydencki i Konfederacja"
Wiosną tego roku mówiło się o powiązaniach innego polityka PiS z Zondacrypto – Janusza Kowalskiego (48 l.), który miał kilkukrotnie spotkać się z Przemysławem Kralem. Wtedy Kowalski odszedł z partii.
Jak aferę komentują politycy koalicji? – Udowodnienie mechanizmu wywierania wpływu przez Zondacrypto powinno skończyć się dla polityka wyrzuceniem z partii, a później prawomocnym skazaniem. Politycy powinni zdawać sobie z tego sprawę. Najpierw kozłem ofiarnym był Janusz Kowalski, a teraz okazuje się, że za poprawki w ustawie mógł odpowiadać współpracownik Kaczyńskiego. Wina za aferę rozlewa się też na Pałac Prezydencki i Konfederację – uważa poseł KO Witold Zembaczyński (45 l.).