24 sierpnia przypadał Dzień Niepodległości świętowany po raz 35. Z tej okazji spotkała się w Kijowie spierająca Ukrainę koalicja chętnych. Natomiast w Warszawie odbyły się obchody zorganizowane pod hasłem "Niepodległość. Nasza wspólna". Podczas wydarzenia głos zabrał ambasador Ukrainy w Polsce Wasyl Bodnar: - To, że Ukraina staje się silniejsza, widzimy co roku, każdego dnia, ponieważ bronimy sami siebie, zabezpieczamy bezpieczeństwo Europy i dajemy nadzieję na przyszłość - powiedział. Odbył się także koncert, a samo wydarzenie zebrało tłum Polaków i Ukraińców.
Wśród osób zaproszonych na obchody był także poseł Marcin Józefaciuk. Jednak nie skorzystał on z zaproszenie i odmówił, o czym napisał w poście na portalu X. Polityk zaznaczył, że nie kwestionuje on prawa Ukraińców do obchodzenia własnego święta: - Jednak jako polski poseł nie widzę swojej roli w publicznej manifestacji z okazji niepodległości innego państwa, organizowanej w samym sercu polskiej stolicy.
Józefaciuk podkreślił, że wziąłby udział w konferencji, warsztatach czy rzeczowej rozmowie o bezpieczeństwie, pomocy, integracji i przyszłości relacji Polski z Ukrainą, ale: - Publiczne świętowanie niepodległości innego kraju to jednak granica, której przekraczać nie chcę.
Jak wyjaśnił nie jest antyukraiński, a gdy wybuchła pełnoskalową wojna, przyjął do szkoły setki młodych ludzi z Ukrainy: - Przez mój gabinet przeszły kolejne setki rodzin. Każda otrzymała pomoc i wsparcie. Nie robiłem tego dla zdjęć ani politycznych deklaracji. Pomagałem, bo ludzie uciekający przed wojną tej pomocy potrzebowali. I zrobiłbym to jeszcze raz bez mrugnięcia oka. Ale solidarność nie oznacza rezygnacji z własnej tożsamości, obowiązków ani prawa do stawiania granic. Jako Polak mam obowiązki wobec Polski. Jako poseł Rzeczypospolitej mam obowiązki wobec polskich Obywateli i polskiego Państwa - podkreślił poseł.
Dodał też, że Ukrainie życzy pokoju, bezpieczeństwa i obrony niepodległości. - Ukraińcy mają prawo świętować swoje państwo. Ja natomiast jestem polskim posłem i moim pierwszym obowiązkiem jest Polska - zakończył wpis.
Internauci od razu skomentowali wpis polityk. Jedni podkreślali, że tak właśnie powinien zajmować się polski polityk, a także, że chociaż w wielu kwestiach nie zgadzają się z Marcinem Józefaciukiem, to w tym przypadku go popierają. Inni zarzucali, że Józefaciuk szuka politycznego poklasku, bo już myśli o przyszłorocznych wyborach: - Jeśli myślisz że takim działaniem zachęcisz prawicowych wyborców do głosowania na siebie to jesteś bardzo naiwny. Za rok posłowanie się skończy. A zachowanie się w porządku jako właśnie poseł wobec mieszkańców, uściśnięcie ręki Ukraińcom nie sprawi że będziesz mniej polski.
Na takie słowa poseł odpisał wprost: - Wolę wykorzystać ten rok, który mi został niż udawać kogoś, kim nie jestem aby tu zostać. I w tej kwestii widzę, że się nie zgodzimy. Przeczytaj post raz jeszcze - ze zrozumieniem. Pozdrawiam.