- Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz z Polski 2050 ujawnia kulisy unieważnionych wyborów na przewodniczącego partii.
- Wiceszefowa partii wskazuje na próbę ataku hakerskiego, który zablokował system głosowania, notując 26 tysięcy wejść zamiast 700 uprawnionych.
- Pełczyńska-Nałęcz stanowczo odrzuca pomysł wspólnych list wyborczych, podkreślając potrzebę samodzielnego i wyrazistego centrum politycznego.
Poniedziałkowe wybory na przewodniczącego Polski 2050 zostały unieważnione z powodu nieoczekiwanie dużej liczby oddanych głosów. Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, wiceszefowa partii, przekonywała w programie "Gość Wydarzeń", że technicznie wszystko było przygotowane prawidłowo.
- Wiemy na pewno, że wszystko z naszej strony zostało dopełnione. Wszystkie zakupy, pliki, pakiety – zapewniła.
Dodała, że system, w którym odbyły się wybory, był już wielokrotnie używany, w tym podczas regionalnych głosowań.
- I to nie są pierwsze wybory, które w tym systemie odbywamy. To są już któreś dziesiąte wybory, zwłaszcza w ostatnim czasie wszystkie wybory regionalne. Pierwsza tura – wszystko się odbyło gładko, bezbłędnie, prawidłowo, systemowo – wyjaśniła.
Wiceszefowa partii wskazała, że problem pojawił się w drugiej turze. Jak stwierdziła, najpewniej doszło do jakichś ingerencji z zewnątrz. Błąd polegał na zablokowaniu systemu po odnotowaniu znacznie większej liczby wejść niż uprawnionych do głosowania.
- Okazało się, że w tym głosowaniu było 26 tysięcy wejść na uprawnionych mniej niż 700 osób [...]. Doszło do jakiejś próby ataku hakerskiego – wyjaśniła ministra w rozmowie z Markiem Tejchmanem.
Co dalej z Polską 2050?
Pełczyńska-Nałęcz odniosła się również do przyszłości Polski 2050, podkreślając jej rolę jako niezależnego podmiotu na scenie politycznej.
- Dla mnie Polska 2050 ma sens dla Polski 2050, ale przede wszystkim dla Polski jako partia samodzielna, jako wyraziste centrum – stwierdziła.
Polityk stanowczo odrzuciła możliwość wspólnej listy wyborczej z Donaldem Tuskiem i jego partią.
Krzysztof Gawkowski ocenił wybory w Polsce 2050. ABW zajmie się sprawą?
- Nie. Nie dlatego, że z Donaldem Tuskiem. To jest złe sformułowanie. Ja uważam, że jedna lista nie jest dobrym rozwiązaniem dla nikogo - powiedziała.
Wiceszefowa partii odwołała się do doświadczeń z 2023 roku, kiedy była przeciwna jednej liście.
- W 2023 roku byłam przeciwna jednej liście, bo uważałam, że nie będzie demokratycznego rządu i to się okazało prawdą - powiedziała. - Jedna lista pokazała, co może, przy wyborach pana prezydenta Trzaskowskiego. Ubolewam, głosowałam na niego. To daje zwycięstwo niedemokratycznym, radykalnie prawicowym siłom, czemu jestem przeciwna – podkreśliła. Wskazała, że jej sprzeciw nie dotyczy konkretnie szefa rządu czy jego partii, lecz autonomii Polski 2050.
- Takie wyraziste centrum, jakim jesteśmy, powinno być oddzielnie na scenie politycznej. "Nie" dla jednej listy, bo to się nie sprawdziło w przeszłości, a więcej tego samego daje więcej tego samego – podsumowała.
W naszej galerii zobaczysz, jak mieszka Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz: