Politycy zarabiają za mało? Tak uważa warszawski politolog

Trwa burza wokół podwyżek dla polityków. Wynagrodzenia ministrów, wiceministrów, posłów, czy senatorów wzrosną dzięki rozporządzeniu prezydenta Andrzeja Dudy. Czy politykom należą się podwyżki? - Jeżeli porównamy uposażenia polityków z innych państw UE i zestawimy je z zarobkami polskich polityków, to wyjdzie na to, że nasi politycy nie zarabiają za dużo - uważa prof. Rafał Chwedoruk, politolog.

Rafał Chwedoruk
Autor: TOMASZ RADZIK Rafał Chwedoruk

„Super Express”: – Prezydent Andrzej Duda podpisał dokument, który  zwiększa wynagrodzenia polityków. Nie brakuje głosów, które twierdzą, że to kontrowersyjne. Rzeczywiście?

prof. Rafał Chwedoruk: – Jeżeli porównamy uposażenia polityków z innych państw UE i zestawimy je z zarobkami polskich polityków, to wyjdzie na to, że nasi politycy nie zarabiają za dużo. Tym bardziej że praca polityka wiąże się z olbrzymią odpowiedzialnością, której co dzień doświadczają np. posłowie. To w końcu politycy podejmują decyzje, które mają wpływ na setki tysięcy obywateli.

– To jedyny argument na to, aby podnieść pensje politykom?

– Nie. Kolejnym argumentem jest kwestia dotycząca korupcji.

– To znaczy?

– Jeśli politycy są słabo opłacani, to rośnie ryzyko korupcji, której ulec mogą politycy. Oczywiście podniesienie wynagrodzeń niekoniecznie w stu procentach wpłynie na poprawę sytuacji. Jednak na pewno ją poprawi. Warto przy tej okazji dodać jeszcze jedną rzecz.

– Tak?

– Pensje poselskie dawno nie były waloryzowane.

– Czy powyższe argumenty mają przekonać Polaków do tego, że politycy powinni zarabiać więcej? Niektórym ta sytuacja kojarzy się ze słynnym „te premie nam się po prostu należały”.

– To nie tak. Premie i pensje to dwie różne kwestie. Od dawna wielu Polaków szerzy demagogię w sferze podwyżek parlamentarnych pensji. Z jednej strony Polacy oczekują wysokiej jakości usług, z drugiej strony kontestują sens podwyżek. Politycy, jeśli porównamy ich do prezesów banków, nie zarabiają tak imponująco.

– Wracając do prezydenta. Słychać głosy, że politycy partii rządzącej chcieli zrzucić odpowiedzialność za podwyżki na Andrzeja Dudę. Wierzy pan w to?

– Prezydent nie będzie dłużej kontynuował swojego urzędu. Obecna kadencja jest jego ostatnią. W tym sensie nie będzie ponosił odpowiedzialności za ewentualną krytykę omawianego pomysłu.

– Może gdyby politycy rzeczowo uargumentowali sens podwyżek, to społeczeństwo mniej by oponowało?

– Pani redaktor, nasze społeczeństwo jest bardzo podzielone. Nie wyobrażam sobie, aby nieprzekonanych przekonała rzeczowa argumentacja. Nawet jeśli rzeczywiście byłaby rzeczowa. A już w ogóle nie wyobrażam sobie, aby zwolennicy PiS mogli krytykować tę koncepcję. Na pewno nie przekonaliby elektoratu opozycji do słuszności tych podwyżek. To tak nie działa. Nie wierzę w szeroki konsensus co do sensu podwyżek w ogóle. Część się zgodzi, inni nadal będą krytykowali ewentualne wdrożenia.

Kozak pokazał Rosjanom co oni mu mogą | Kiedyś to było

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki