Jego uwagę zwróciło dwóch łysych mężczyzn pijących wódkę
Wszystko działo się w biały dzień w Siedlcach. Adam Niedzielski wybrał się na spotkanie biznesowe i nie mógł nawet przypuszczać w jak dużym jest niebezpieczeństwie. Już w restauracji jego uwagę zwróciło dwóch łysych i umięśnionych mężczyzn pijących wódkę. - Tych dwóch wyszło z lokalu za nami i praktycznie tuż za drzwiami zatrzymali mnie pytaniem, czy to ja jestem Adam Niedzielski. Moi koledzy szli dalej myśleli, że może chodzi po prostu o wspólne zdjęcie – relacjonuje nam polityk. Mężczyźni faktycznie zapytali o autograf, ale już po chwili na twarzy byłego ministra wylądowała potężna pięść jednego z napastników. - Znienacka otrzymałem cios pięścią wprost w twarz, po którym spadły mi okulary. Ja się po te okulary schyliłem. Wtedy dostałem kopniaka, takiego z góry i upadłem na ziemię. No i potem zaczęli mnie kopać. Krzyczeli też „śmierć zdrajcom Ojczyzny” – opowiada ze szczegółami Adam Niedzielski.
Nie piłem ani kropelki
Pobity były minister zdrowia zapewnia nas, że on w chwili zdarzenia był całkowicie trzeźwy. Podkreśla, że dowody na potwierdzenie jego słów posiada siedlecka policja. - Absolutnie, ja byłem badany potem przez policję nawet, bo ja nie mógłbym złożyć zawiadomienia, jeżeli byłbym pod wpływem jakiegokolwiek alkoholu. Ja nic nie piłem, ani kropelki - zapewnia Adam Niedzielski.
Napastnicy to mieszkańcy Siedlec: 39–letni Aleksander B. i 35-letni Rafał G.
Mężczyźni w środę wieczorem sami zgłosili się na komendę w Siedlcach. Zostali przez funkcjonariuszy zatrzymani i osadzeni w policyjnym areszcie. Obaj byli pijani, mieli ponad 2 prom. alkoholu w organizmie. Teraz są już w rękach prokuratury. Za udział w bójce lub pobiciu, w którym naraża się człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia, grozi kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.