"Pluł krwią, wysiadła wątroba i trzustka". Znamy szczegóły śmierci Kamila Durczoka

2021-11-17 6:00

Wtorek, 16 listopada zapisze się jako smutny dzień dla polskiego dziennikarstwa. O godz. 4.23 rano ostatecznie zgasła gwiazda Kamila Durczoka (†53 l.). Jak nieoficjalnie ustalił „Super Express”, przyczyną zgonu był obfity krwotok wewnętrzny. „Wątroba i trzustka mu wysiadły. On już pluł krwią. Wiedział, że jest z nim źle. Poddał się. Nie kontynuował leczenia. Wybrał alkohol”, mówi nam osoba z bliskiego otoczenia dziennikarza.

Kamil Durczok zmarł w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym imienia prof. Kornela Gibińskiego Śląskiego Uniwersytetu Medycznego.  „Pacjent został przyjęty wczoraj o godzinie 13.45 na Izbę Przyjęć, przekazany na oddział Chorób Wewnętrznych, Autoimmunologicznych i Metabolicznych, a następnie przekazany na Oddział Anestezjologii i Intensywnej Terapii. Stan pacjenta określano jako bardzo ciężki. Pacjent zmarł o godzinie 4.23 w wyniku zaostrzenia przewlekłej choroby i zatrzymania krążenia”, czytamy w oficjalnym komunikacie prasowym szpitala.

Kamil Durczok nie żyje. Miał przewlekłą chorobę

Kiedy jeszcze pracował w TVP, zachorował na raka. Mimo cierpienia nie zrezygnował z pracy. A o chorobie, pozbawiony włosów i wychudzony poinformował widzów 8 marca 2003 r., prowadząc wieczorne „Wiadomości”. – To efekt terapii, jaką zalecili mi lekarze w chorobie nowotworowej. Mam nadzieję, to znaczy jestem pewien, że dam sobie radę, a włosy za jakiś czas odrosną – tłumaczył na wizji zmianę swojego wizerunku. Chemioterapii był poddawany do maja 2004 r. 

Pokonał nowotwór, ale pojawiły się inne problemy – z nadużywaniem substancji. Mówiło się o nich jeszcze w czasach, gdy pracował jako szef „Faktów TVN”. W lutym 2015 r. „Super Express” ustalił, że w mieszkaniu wynajmowanym przez ówczesnego dziennikarza TVN policja znalazła kokainę i amfetaminę. Po rozstaniu się ze stacją w marcu 2015 r. jego stan psychiczny i problem z alkoholem oraz narkotykami miały się drastycznie pogorszyć. W 2019 r. Kamil był już po rozstaniu z telewizją Polsat, do której trafił półtora roku po odejściu z TVN. Upadł także jego serwis internetowy Silesion. W lipcu dwa lata temu dziennikarz miał kolizję drogową pod wpływem alkoholu i nordazepamu – silnego leku uspokajającego z grupy benzodiazepin.

Miał być powrót

Od momentu wypuszczenia z aresztu w Piotrkowie, Kamil Durczok zamilkł na pół roku. 12 stycznia 2020 r. dziennikarz zamieścił pierwszy wpis w social mediach.  „Choroba alkoholowa to potwór. Atakuje, kiedy uważamy się za wszech silnych. I pokazuje, że nie ma mocnych. Jestem alkoholikiem. Nie piję 4. miesiąc” – napisał dziennikarz, który obiecał stawiać czoła konsekwencjom pijanego życia na trzeźwo. Niestety. Nie było mu to dane. Po komercyjnej klęsce kolejnego projektu Durczokracja, dziennikarz znów sięgnął po butelkę. - Ludzie, których wiedzę szanuję, informowali mnie, że coś się może skończyć nie najlepiej – wyznaje nam przyjaciel Kamila Durczoka Marek Czyż (53 l.). Śmierć przyszła nagle: – To była kwestia kilku godzin – dodał. 

Kamil Durczok. Pogrzeb 

Jak podali bliscy dziennikarza, pogrzeb legendy polskiego dziennikarstwa odbędzie się w piątek, 19 listopada, o godz. 9.00 w kościele Trójcy Przenajświętszej w Katowicach-Kostuchnie. Z naszych nieoficjalnych ustaleń wynika, że Kamil Durczok zostanie skremowany i pochowany obok swego taty Krystiana. 

>>>Monika Olejnik pożegnała Kamila Durczoka NA ŻYWO! Jej słowa łamią serca

>>>Kraśko i Racewicz żegnają Kamila Durczoka. Łzy same cisną się do oczu [ZDJĘCIE]

Sonda
Lubiłeś/-aś, gdy "Fakty" TVN prowadził Kamil Durczok?
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE