- Polska żegna kolejną ofiarę konfliktu w Ukrainie: Ministerstwo Spraw Zagranicznych potwierdziło śmierć polskiego wolontariusza.
- Mężczyzna zginął w wyniku rosyjskich działań zbrojnych, prawdopodobnie trafiony dronem podczas dostarczania pomocy humanitarnej blisko linii frontu.
- Poznaj wstrząsające okoliczności tej tragedii i dowiedz się, jakie wsparcie oferuje MSZ rodzinie zmarłego.
MSZ potwierdza śmierć Polaka
Tragiczne informacje z Ukrainy. Polski wolontariusz zginął w wyniku rosyjskich działań zbrojnych – przekazał we wtorek Polskiej Agencji Prasowej rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Maciej Wewiór.
Nie żyje Andrzej Morozowski. Miał 69 lat
– Z głębokim żalem potwierdzam śmierć polskiego wolontariusza w Ukrainie, który zginął w wyniku rosyjskich działań zbrojnych. Bliskim zmarłego składamy najgłębsze wyrazy współczucia – powiedział PAP Wewiór.
Rzecznik MSZ zaapelował o uszanowanie prywatności rodziny zmarłego.
– Zapewniam, że MSZ i nasza placówka w Ukrainie oferuje wszelkie możliwe wsparcie konsularne, jakie tylko jest w ich kompetencjach – dodał.
Miał zostać trafiony przez rosyjski dron
O śmierci Polaka poinformowano 30 lipca na profilu grupy „Razem dla Ukrainy”, której był administratorem. Według opublikowanych informacji wolontariusz został śmiertelnie trafiony przez rosyjski dron w Charkowie około 27 lipca.
Mężczyzna wielokrotnie jeździł do Ukrainy z pomocą humanitarną. Dostarczał ją mieszkańcom miejscowości położonych w pobliżu linii frontu.
Pomagał mieszkańcom terenów przyfrontowych
Polak był administratorem grupy „Razem dla Ukrainy”, za pośrednictwem której organizowano i koordynowano pomoc dla osób dotkniętych wojną. Z informacji publikowanych w mediach społecznościowych wynika, że regularnie przekraczał granicę z transportami najpotrzebniejszych rzeczy.
Pomoc trafiała nie tylko do dużych miast, lecz także do mieszkańców terenów położonych blisko frontu. Takie wyjazdy wiążą się ze szczególnym niebezpieczeństwem. Rosyjskie ataki obejmują bowiem również miejscowości oddalone od bezpośredniej linii walk.
Informacja o śmierci wolontariusza została przekazana kilka dni po zdarzeniu. Grupa, z którą był związany, podała, że do tragicznego ataku doszło w Charkowie około 27 lipca. Polak miał zostać trafiony przez rosyjski dron.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych nie przekazało dodatkowych informacji dotyczących tożsamości zmarłego ani szczegółowych okoliczności jego śmierci. Resort poprosił, by w tym trudnym czasie uszanować prywatność jego bliskich.
Polska placówka dyplomatyczna w Ukrainie jest gotowa udzielić rodzinie wsparcia w zakresie swoich kompetencji. Pomoc konsularna może obejmować m.in. wsparcie przy formalnościach związanych ze śmiercią obywatela za granicą.
Śmierć Polaka pokazuje, z jak dużym ryzykiem mierzą się osoby dostarczające pomoc humanitarną na tereny objęte rosyjskimi ostrzałami. Wolontariusze docierają tam, gdzie mieszkańcom często brakuje żywności, leków i podstawowego wyposażenia, narażając przy tym własne życie.