Pełczyńska-Nałęcz odeszła z rządu i Polski 2050. Spór o przywództwo trwa

2026-10-26 12:31

Odejście Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz z rządu i z funkcji przewodniczącej Polski 2050 zaostrzyło konflikt w ugrupowaniu. Była ministra ogłosiła swoją decyzję w mediach społecznościowych pod koniec października 2026 roku, a zarząd partii wygasił później jej członkostwo. W programie „Express Biedrzyckiej” Aleksandra Leo z Unii Centrum uznała taki sposób rezygnacji za brak szacunku wobec premiera, rządu i własnego środowiska politycznego. Dodała, że decyzja Pełczyńskiej-Nałęcz nie zmienia układu sił w Sejmie, ale pokazuje napięcia w koalicji.

Aleksandra Leo, Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz i Jan Szyszko na tle Warszawy. O sporze w rządzie przeczytasz na SE Polityka.
Autor: Materiały autorskie/ Wygenerowane przez AI Pełczyńska-Nałęcz odeszła z rządu i Polski 2050. Spór o przywództwo trwa
  • Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz zrezygnowała ze stanowiska ministry funduszy i polityki regionalnej oraz z funkcji przewodniczącej Polski 2050
  • Zarząd Polski 2050 wygasił jej członkostwo, wskazując na działanie na szkodę partii
  • Według Aleksandry Leo za byłą ministrą nie poszli posłowie Polski 2050
  • Spór rodzi też pytania o dalszą obecność Polski 2050 w koalicji rządzącej

Po odejściu Pełczyńskiej-Nałęcz narasta spór w Polsce 2050

Pod koniec października 2026 roku Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz poinformowała w mediach społecznościowych o rezygnacji ze stanowiska ministry funduszy i polityki regionalnej oraz z funkcji przewodniczącej Polski 2050. W kolejnych dniach zarząd ugrupowania wygasił jej członkostwo, wskazując na działanie na szkodę partii.

Według doniesień medialnych wśród przyczyn tej decyzji wymieniano głosowanie nad projektem znoszącym dwukadencyjność w samorządach, spór o przywództwo w Polsce 2050 oraz kwestię stanowiska wicepremiera. Premier Donald Tusk wskazał Andrzeja Domańskiego jako kandydata na tę funkcję. Ze stanowiska wiceministra zrezygnował także Jan Szyszko.

Leo: rezygnacja w mediach społecznościowych była błędem

W „Expressie Biedrzyckiej” Aleksandra Leo przyznała, że rezygnacja Pełczyńskiej-Nałęcz nie była dla niej zaskoczeniem. Skrytykowała jednak ogłoszenie tej decyzji w mediach społecznościowych. Jej zdaniem wcześniej należało poinformować premiera, rząd i własne środowisko polityczne.

Leo podkreśliła, że Pełczyńska-Nałęcz była ambitna, pracowita i skutecznie wykonywała zadania w resorcie. Zarzuciła jej jednak, że nie potrafiła współpracować z ludźmi ani budować zaufania w partii. Mówiła również, że z Polski 2050 odchodzili doświadczeni eksperci, których była przewodnicząca miała odsuwać od ważnych ról w ugrupowaniu.

Leo zarzuciła Pełczyńskiej-Nałęcz, że zabiegała o kierowanie partią, by zwiększyć swoje szanse na stanowisko wicepremiera. Stanowiska byłej ministry w tej sprawie nie przedstawiono.

Odejście nie zmienia układu sił w Sejmie. Co z koalicją?

Odejście Pełczyńskiej-Nałęcz samo w sobie nie zmienia układu sił w Sejmie. Była ministra nie jest posłanką, a za jej decyzją nie poszli posłowie Polski 2050. Partie koalicyjne zapewniły, że klub Polski 2050 pozostaje częścią koalicji rządzącej.

Leo przypomniała jednak, że w Polsce 2050 pojawiały się wcześniej pomysły wyjścia z rządu i przejścia do roli wewnętrznej opozycji. W takim wariancie formacja zasadniczo popierałaby rząd w głosowaniach, ale zachowywałaby większy dystans wobec koalicjantów. Zdaniem posłanki powrót Szymona Hołowni do aktywniejszej roli w partii może zwiększać napięcia w rozmowach o jej miejscu w koalicji.

O tym, kto zastąpi Pełczyńską-Nałęcz w Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej, zdecyduje premier. Leo podkreśliła, że decyzja należy wyłącznie do Donalda Tuska. Dodała przy tym, że nie odbiera byłej ministrze osiągnięć z okresu kierowania resortem.

O tym, i nie tylko, możesz posłuchać poniżej:

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki