- Papadis ocenił, że zapisana w strategii z 2020 r. obrona powszechna pozostaje głównie deklaracją
- Postuluje coroczne szkolenia, od szkoły podstawowej po uczelnie
- Wskazuje na potrzebę powołania korpusów obrony cywilnej i utrzymania gotowości ratowniczej OSP
- Podkreśla, że samo posiadanie broni nie wystarczy bez regularnego i odpowiedzialnego szkolenia
Regularne ćwiczenia zamiast krótkich kursów
W „Porannym Ringu” Krzysztof Papadis mówił, że Strategia Bezpieczeństwa Narodowego z 2020 r. przewiduje rozwój systemu obrony powszechnej, ale zapis ten nie przełożył się dotąd na spójne działania. Za niewystarczające uznał kursy trwające od kilkunastu dni do kilku miesięcy.
Umiejętności przydatne w sytuacji zagrożenia trzeba regularnie ćwiczyć, by ich nie utracić, przekonywał. Jego zdaniem jednorazowe szkolenie nie zapewni trwałej gotowości ani do działań obronnych, ani do reagowania na kryzysy cywilne.
Przygotowanie do kryzysu od szkoły po uczelnię
Papadis uważa, że przygotowanie powinno zaczynać się w szkole podstawowej i być kontynuowane w szkołach ponadpodstawowych oraz na uczelniach. Zajęcia powinny odbywać się co roku i być prowadzone przez praktyków.
Jako przykład wskazał fińską organizację cywilną NPK. Jak mówił, potrzebowała ona około siedmiu lat, by zmienić nastawienie społeczeństwa do szkoleń i przygotowania na kryzysy. Jego zdaniem polski system edukacji mógłby objąć stałymi szkoleniami około czterech milionów osób.
Kto pomoże podczas kryzysu? Korpusy obrony cywilnej i OSP
Papadis zaznaczył, że przygotowanie kraju nie może ograniczać się do zadań wojskowych. W czasie konfliktu lub innego kryzysu wciąż trzeba gasić pożary, usuwać skutki powodzi i awarii oraz pomagać mieszkańcom.
Postulował szybkie utworzenie korpusów obrony cywilnej i wyznaczenie osób, które nie byłyby powoływane do wojska, lecz wykonywały zadania cywilne. Zwrócił też uwagę, że należy sprawdzić, ilu członków Ochotniczych Straży Pożarnych ma jednocześnie przydziały w wojsku, policji lub Państwowej Straży Pożarnej. Jego zdaniem nakładanie się tych przydziałów może podczas mobilizacji ograniczyć liczbę ratowników dostępnych w OSP.
Sama broń nie wystarczy
Papadis mówił również o dostępie do broni. Za większy problem niż samo jej posiadanie uznał społeczną niechęć do nauki strzelania i traktowanie jej jako przejawu przemocy. Wskazał też na potrzebę doprecyzowania przepisów, między innymi dotyczących użyczania broni.
Podkreślił jednak, że sama broń nie zwiększa zdolności obronnych bez odpowiedzialnego i regularnego szkolenia. Brak praktyki zwiększa, jego zdaniem, ryzyko wypadków, w tym ostrzelania własnych ludzi. Temat jest częścią szerszej debaty o budowie rezerw i powszechnych szkoleniach, która nasiliła się po pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę.
Więcej na ten temat usłyszysz w poniższym nagraniu: