- Radosław Piesiewicz miał otrzymać od szefa Zondacrypto zegarek wart blisko 200 tys. zł oraz inne korzyści.
- Arkadiusz Myrcha mówi, że sprawa jest „rozwojowa”, a śledczy mają badać wszystkie pojawiające się wątki.
- Wiceminister określił postępowanie wokół Zondacrypto jako jedno z największych śledztw w Polsce.
- Myrcha zapewnił, że służby nie mają informacji, by prezes PKOl planował opuszczenie kraju.
Zegarek za niemal 200 tys. zł. Myrcha komentuje
Radosław Piesiewicz znalazł się w centrum zainteresowania po publikacji Wirtualnej Polski i TVN24. Według ustaleń dziennikarzy prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego miał otrzymać od Przemysława Krala, szefa Zondacrypto, m.in. drogocenny zegarek.
Jego wartość miała sięgać blisko 200 tys. zł. W publikacjach pojawił się również wątek innych korzyści, w tym luksusowych wyjazdów czy pobytów w hotelach.
Do sprawy odniósł się w programie „Tłit” Wirtualnej Polski wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha. Prowadzący Michał Wróblewski zapytał, czy na obecnym etapie można mówić o korupcji.
– Wydaje się, że dzisiaj takiego jednoznacznego twierdzenia określić się nie da. Mamy publiczne wypowiedzi pana Piesiewicza, który próbuje z tej sytuacji jakoś wybrnąć. Tu w tle jest nie tylko zegarek, ale i różnego rodzaju inne korzyści, wizyty na eventach czy hotele. (...) Sprawa jest na pewno rozwojowa – odpowiedział Myrcha.
Wiceminister zapewnił również, że organy ścigania będą analizowały pojawiające się publicznie informacje.
„Jedno z największych śledztw w Polsce”
Sprawa dotycząca samej giełdy ma znacznie większy wymiar. Myrcha mówił, że działania prowadzone wokół Zondacrypto mają międzynarodowy charakter.
– To jest w tej chwili jedno z największych śledztw w Polsce, o skali mocno międzynarodowej. Mówimy o kilku tysiącach zawiadomień, setkach pokrzywdzonych i miliardowych stratach – powiedział wiceminister.
Jednocześnie zaznaczył, że wątek Zondacrypto nie jest jedyną sprawą, w której pojawia się nazwisko prezesa PKOl. Prokuratura w Gdańsku prowadzi bowiem odrębne postępowanie dotyczące działalności Piesiewicza i zawieranych przez niego umów.
– Sytuacji prawnie wątpliwych wokół pana Piesiewicza jest całkiem sporo – stwierdził Myrcha.
Piesiewicz odpowiada na zarzuty
Sam Radosław Piesiewicz po publikacjach WP i TVN24 wystąpił w Telewizji Republika. Przekonywał, że inwestował własne pieniądze w Zondacrypto i sam uważa się za osobę poszkodowaną. Prezes PKOl przedstawiane wobec niego zarzuty określa jako element nagonki. Myrcha został zapytany także o tę linię obrony.
– Mam do tego duży dystans. Możemy sobie spokojnie popytać - większość osadzonych w polskich zakładach karnych również powie, że są niewinni i zostali oszukani – powiedział.
Co dalej z Piesiewiczem w PKOl?
W rozmowie pojawił się również temat przyszłości Piesiewicza na stanowisku prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Myrcha podkreślił, że PKOl jest organizacją niezależną od władz państwowych, dlatego politycy nie mogą po prostu zdecydować o zmianie jego prezesa.
– PKOl jako instytucja jest poza możliwością oddziaływania przez świat polityki, taka jest cecha tej organizacji. Wiemy jednak doskonale, że w samym PKOl-u i środowisku działaczy sportowych rośnie niechęć do prezesa Piesiewicza – zaznaczył wiceminister.
Piesiewicz planuje opuścić Polskę? Padła jasna odpowiedź
Na końcu rozmowy Michał Wróblewski zapytał o jeszcze jeden wątek: czy prokuratura lub służby mają informacje wskazujące, że Radosław Piesiewicz może planować wyjazd z Polski. Arkadiusz Myrcha odpowiedział przecząco. Z jego słów wynika więc, że na obecnym etapie organy ścigania nie posiadają informacji, jakoby prezes PKOl szykował się do opuszczenia kraju. Jednocześnie wiceminister nie pozostawił wątpliwości, że działania śledczych wokół Zondacrypto i pojawiających się kolejnych wątków będą kontynuowane.