- Alaksandr Łukaszenka wściekle zareagował na wizytę Cichanouskiej w Kijowie, nazywając białoruską opozycję "bandytami" i wzniecając falę oskarżeń.
- Dyktator oskarżył ich o planowanie zbrojnego przejęcia terytorium z pomocą "bojowników" z Polski, Ukrainy i Litwy, eskalując antypolską retorykę.
- Sprawdź, dlaczego te słowa to element propagandowej nagonki i co naprawdę kryje się za agresywną retoryką wobec demokratycznych dążeń.
Reakcja na historyczną wizytę. Cichanouska w Kijowie
Pod koniec maja 2025 roku liderka białoruskich sił demokratycznych, Swiatłana Cichanouska, po raz pierwszy od początku pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę przybyła z oficjalną wizytą do Kijowa. To wydarzenie o symbolicznym i politycznym znaczeniu, które wywołało wściekłość reżimu w Mińsku. Podczas spotkania minister spraw zagranicznych Ukrainy, Andrij Sybiha, jasno zadeklarował, że jego kraj widzi przyszłą, demokratyczną Białoruś jako część Trójkąta Lubelskiego, obok Polski i Litwy.
Głos zabrał również prezydent Wołodymyr Zełenski, który podkreślił wsparcie Ukrainy dla dążeń narodu białoruskiego do wolności. Zaznaczył, że Rosja nieustannie próbuje wciągnąć Białoruś jeszcze głębiej w wojnę.
"Wszyscy popieramy dążenia narodu białoruskiego do uwolnienia się od rosyjskiej ingerencji (...) Jesteśmy wdzięczni tym Białorusinom, którzy teraz stoją po stronie Ukrainy" - napisał ukraiński prezydent w mediach społecznościowych.
Historyczna wizyta i deklaracje płynące z Kijowa to jasny sygnał, że Ukraina uznaje demokratyczną opozycję za partnera i reprezentanta narodu białoruskiego, co stanowi bezpośrednie uderzenie w legitymizację władzy Alaksandra Łukaszenki.
Łukaszenka uderza w opozycję: "To nie opozycja, to bandyci"
Reakcja dyktatora z Mińska była szybka i przewidywalna. W opublikowanym przez białoruskiego opozycjonistę Pawła Łatuszkę fragmencie nagrania, Łukaszenka w typowym dla siebie stylu zaatakował swoich przeciwników politycznych, uciekając się do gróźb i dezinformacji.
"To wcale nie jest opozycja, to bandyci. I liczą na to, że wyszkolą tam bojowników spośród Białorusinów, Ukraińców, Polaków, a nawet Litwinów, którzy następnie wkroczą i zajmą jakiś ośrodek regionalny" - oświadczył Łukaszenka.
W swojej wypowiedzi dyktator ironicznie "podziękował" Rosjanom za zwrócenie uwagi na działania "tak zwanej opozycji". Słowa te są elementem szerszej narracji, w której każda forma sprzeciwu wobec reżimu jest przedstawiana jako akt zdrady inspirowany i finansowany przez Zachód. Sugerowanie, że opozycja planuje zbrojne przejęcie władzy przy pomocy zagranicznych "bojowników", ma na celu zdyskredytowanie jej w oczach społeczeństwa i usprawiedliwienie dalszych represji.
Propaganda w służbie Kremla
Wypowiedź Łukaszenki nie jest odosobnionym incydentem, lecz wpisuje się w strategię wojny informacyjnej prowadzonej przez Białoruś i Rosję. Należy pamiętać, że wiele informacji podawanych przez białoruskie i rosyjskie media państwowe to element propagandy. Atak na opozycję i wplątanie w niego Polski, Litwy i Ukrainy to próba:
- Delegitymizacji opozycji: Przedstawienie Cichanouskiej i Łatuszki jako "bandytów" i terrorystów.
- Zastraszenia społeczeństwa: Kreowanie obrazu zewnętrznego zagrożenia, które rzekomo uzasadnia istnienie silnej, autorytarnej władzy.
- Wpisania się w narrację Kremla: Oskarżanie sąsiednich państw, zwłaszcza członków NATO, o wrogie zamiary wobec Białorusi.
- Komentując słowa dyktatora, Paweł Łatuszka stwierdził: "Wściekły na systemową współpracę, która rozpoczęła się między demokratycznymi siłami Białorusi i Ukrainy, dyktator Łukaszenka wrócił do podręcznika propagandy Kremla, by zaatakować ukraińskiego prezydenta".
Antypolska retoryka jako stały element reżimu
Wzmianka o Polakach w kontekście "szkolenia bojowników" to kolejny przejaw antypolskiej polityki prowadzonej przez reżim w Mińsku. Od lat władze białoruskie stosują represje wobec mniejszości polskiej, likwidując polskie szkoły, rozwiązując organizacje polonijne i więżąc ich działaczy. Najgłośniejszym przykładem jest sprawa dziennikarza i działacza Związku Polaków na Białorusi, Andrzeja Poczobuta, który od lat przetrzymywany jest w kolonii karnej.
Poniżej galeria zdjęć: Łukaszenka idzie na wojnę