- Spór między Marcinem Przydaczem a Romanem Giertychem wybuchł po wypowiedzi prezydenckiego ministra, który apelował o europejskie wsparcie USA w sprawie blokady cieśniny Ormuz.
- Giertych odpowiedział sarkastycznie, zarzucając Przydaczowi nawoływanie do wojny, a Przydacz odparł ostrą personalną krytyką dotyczącą przeszłości politycznej adwersarza.
- Wymiana przerodziła się w emocjonalny pojedynek, w którym obaj politycy używali protekcjonalnych i agresywnych sformułowań, pokazując skalę podziałów na polskiej scenie politycznej.
Wszystko zaczęło się od występu Marcina Przydacza na antenie Polsat News. Polityk, odnosząc się do kryzysu na Bliskim Wschodzie, wezwał Europę do aktywnego wsparcia Stanów Zjednoczonych. - „Zachodni sojusznicy z odpowiednią flotą powinni wesprzeć Amerykanów w imię nie tylko własnego interesu, ale i solidarności euroatlantyckiej” – oświadczył Przydacz w programie Polityczny WF.
Giertych: „Wyślijmy tam cały PiS”
Słowa te błyskawicznie wywołały reakcję Romana Giertycha. Poseł Koalicji Obywatelskiej, znany z ciętego języka w mediach społecznościowych, zareagował na platformie X w sposób sarkastyczny, sugerując, że środowisko polityczne Przydacza powinno samo stawić czoła zagrożeniu. - Przydacz nawołuje do udziału w wojnie z Iranem. Proponuję wysłać im tam cały PiS. Niech walczą o Ormuz! – skomentował Giertych.
Wizyta Prezydenta Karola Nawrockiego w Budapeszcie. Polacy podzieleni
Przydacz nie dłużny: „Słuchaj manipulatorze”
Na odpowiedź Marcina Przydacza nie trzeba było długo czekać. Prezydencki minister postanowił porzucić dyplomatyczny ton, uderzając bezpośrednio w przeszłość polityczną Romana Giertycha i podważając jego wiarygodność. - „Słuchaj manipulatorze. Trudno inaczej mówić do takiego gatunku. Dużo się w Polsce zmieniło od czasu kiedy namawiałeś na współpracę z Rosją, dużo też się zmieniło od czasu, gdy namawiałeś do odrzucenia oferty wejścia do Unii Europejskiej, dużo się zmieniło, gdy chcieliście z koleżkami zakazywać lektur w szkołach. Naprawdę już nikogo normalnego nie przekonasz do swoich działań. Został ci tylko hejt. Daruj wiec sobie pouczanie, bo nie masz ku temu ani podmiotowości, ani wiarygodności. Ani czasami też przytomności…” – napisał Przydacz, odnosząc się do dawnej działalności lidera Ligi Polskich Rodzin.
Ostateczne starcie: „Posłuchaj chłopcze” i „podawanie snusa”
Roman Giertych postanowił zamknąć tę wymianę zdań, uderzając w ton protekcjonalny i wytykając Przydaczowi młody wiek oraz rzekome relacje wewnątrz jego ugrupowania. Jednocześnie mecenas przeszedł do konkretów militarnych, sugerując, że polskie zaangażowanie w Ormuz jest bardziej prawdopodobne, niż mogłoby się wydawać: - „Posłuchaj chłopcze. Na „ty” to mów sobie do Karola jak mu podajesz snusa. A co do faktów. Wie Pan dobrze (a jak nie to tym gorzej), że akurat z krajów NATO to Polska i Francja ma najwięcej nowoczesnych okrętów do rozminowywania. Udział Europejczyków oznaczałby więc udział Polski” – podsumował Giertych.
Wymiana zdań między politykami pokazuje, jak głębokie są podziały w polskim parlamencie, nawet w obliczu globalnego kryzysu, który zagraża światowemu bezpieczeństwu energetycznemu. Choć sprawa dotyczy odległej cieśniny, emocje w Warszawie sięgnęły zenitu.