- Bartosz Bocheńczak rusza po prezydenturę Krakowa, obiecując gruntowne rozliczenie władz po "buncie" mieszkańców w referendum.
- Kandydat Konfederacji uderza w "mafijną strukturę" miasta, zapowiadając audyt finansów i zniesienie Strefy Czystego Transportu.
- Poznaj jego wizję Krakowa jako technologicznej stolicy i sprawdź, czy ten plan dla miasta ma szansę na realizację.
Bocheńczak ogłosił start w Krakowie. „Miasto zasługuje na więcej”
Po referendum, które zakończyło się odwołaniem Aleksandra Miszalskiego, Kraków stał się jednym z najgorętszych politycznych punktów w Polsce. Konfederacja szybko weszła do gry i pokazała swojego kandydata. Bartosz Bocheńczak wystąpił na Rynku Głównym podczas wiecu ugrupowania, na którym pojawili się także liderzy Konfederacji, w tym Sławomir Mentzen.
Najważniejszy tego wieczoru był jednak sam Bocheńczak. Kandydat Konfederacji próbował pokazać, że nie startuje tylko przeciwko konkretnemu politykowi, ale przeciwko całemu stylowi rządzenia miastem.
„Ogłaszam swój start w wyborach na prezydenta stołecznego królewskiego miasta Krakowa. Ogłaszam swój start, ponieważ wierzę, że Kraków zasługuje na więcej, zasługuje na znacznie więcej” – mówił.
Bocheńczak przekonywał, że po referendum miasto potrzebuje nie tylko nowego prezydenta, lecz także nowego sposobu myślenia o samorządzie.Bocheńczak przekonywał, że po referendum miasto potrzebuje nie tylko nowego prezydenta, lecz także nowego sposobu myślenia o samorządzie.
„Dziś Kraków przede wszystkim potrzebuje nadziei, potrzebuje ambicji, potrzebuje wiary, że znowu może być jednym z najważniejszych miast Europy. I właśnie o tym chcę dziś mówić, o wielkim Krakowie” – podkreślał.
„Bunt przeciwko stylowi rządzenia”. Bocheńczak o referendum
Kandydat Konfederacji dużo miejsca poświęcił niedawnemu referendum. Przedstawiał je jako moment przełomowy nie tylko dla lokalnej polityki, ale też dla mieszkańców, którzy upomnieli się o swoje miasto.
„Mieszkańcy Krakowa pokazali całej Polsce, że trzeba się liczyć z ich głosem” – mówił Bocheńczak.
W jego narracji wynik referendum nie był zwykłą oceną jednej osoby. Bocheńczak próbował nadać temu wydarzeniu szersze znaczenie.
„To referendum, które się odbyło, to nie było referendum, które ocenia tylko jednego polityka. To nie była jakaś zmiana polityczna. To był, moi drodzy, bunt przeciwko stylowi rządzenia miastem” – stwierdził.
Najostrzej zabrzmiał fragment o relacji władzy z mieszkańcami. Kandydat Konfederacji mówił o arogancji i urzędniczym przekonaniu, że to magistrat może decydować za krakowian.
„To był bunt przeciwko tej arogancji, przeciwko przekonaniu, że urzędnik zawsze ma rację, że może układać życie mieszkańcom” – mówił Bocheńczak.
Mocne słowa o Krakowie. „Nie prowadzi wojny z własnymi mieszkańcami”
Bocheńczak budował swoje wystąpienie wokół hasła „normalnego miasta”. Według niego Kraków powinien odejść od polityki konfliktu i wrócić do rozwoju, rozsądku oraz współpracy.
„Kraków znowu musi stać się miastem normalnym, musi stać się miastem rozsądku, miastem rozwoju, miastem współpracy i miastem, które nie prowadzi wojny z własnymi mieszkańcami” – mówił.
Mentzen namaścił kandydata Konfederacji w Krakowie. „Nie znam lepszego”
Audyt po wyborach. „9 miliardów zadłużenia nie bierze się z kosmosu”
Najmocniejsza część wystąpienia dotyczyła rozliczenia poprzednich rządów. Bocheńczak zapowiedział pełny audyt finansów miasta i miejskich spółek. Mówił też o gigantycznym zadłużeniu Krakowa.
„Potrzebne jest gruntowne rozliczenie ostatnich lat rządów, decyzji, które doprowadziły Kraków do gigantycznego zadłużenia i chaosu finansowego” – zapowiedział.
Jeszcze ostrzej zabrzmiało porównanie dotyczące tego, jak funkcjonowało miasto przez ostatnie lata.
„To, co działo się z Krakowem przez ostatnie kilkanaście lat, przypominało w gruncie rzeczy jakąś strukturę mafijną z Don Corleone na czele” – powiedział Bocheńczak.
Kandydat Konfederacji zapewnił, że po objęciu urzędu nie skończy się na ogólnych hasłach.
„Po objęciu urzędu przeprowadzimy pełny audyt. Trzeba przeprowadzić pełny audyt finansów miejskich, pełny audyt miejskich spółek” – mówił.
Jednym z najważniejszych punktów wystąpienia Bartosza Bocheńczaka była Strefa Czystego Transportu. Kandydat Konfederacji jasno opowiedział się po stronie jej przeciwników i przekonywał, że Kraków nie może być miastem prowadzącym konflikt z kierowcami. Jednocześnie próbował pokazać ten spór szerzej: nie jako wojnę między kierowcami, pieszymi i rowerzystami, ale jako efekt polityki, która przez lata antagonizowała różne grupy mieszkańców. W jego wizji miasto ma tworzyć warunki dla wszystkich uczestników ruchu, zamiast przeciwstawiać jednych drugim.
Bocheńczak mówił też o Krakowie jako mieście, które powinno mieć znacznie większe ambicje gospodarcze i technologiczne. Przekonywał, że stolica Małopolski nie może ograniczać się do roli zaplecza usługowego dla zagranicznych firm, lecz powinna stać się miejscem tworzenia nowych technologii. Zapowiedział budowę krakowskiej strefy nowych technologii, skierowanej do startupów i innowacyjnych przedsiębiorstw. Całe wystąpienie miało pokazać go jako kandydata rozliczenia, ale też nowego otwarcia po referendum: z audytem miejskich finansów, końcem SCT i hasłem Krakowa, który znów ma wierzyć we własną siłę.