Bąkiewicz usłyszał wyrok: „Zostałem skazany”. Jest z siebie dumny?

2026-05-29 17:54

Robert Bąkiewicz usłyszał nieprawomocny wyrok w sprawie aktywistki Andżeliki Domańskiej. Sąd skazał go na 10 miesięcy ograniczenia wolności, czyli prace społeczne w wymiarze 30 godzin miesięcznie, oraz 5 tys. zł zadośćuczynienia. Po wyjściu z sądu Bąkiewicz opublikował nagranie, w którym nie krył emocji. „Zostałem skazany” — mówił, a po chwili dodał, że jest „dumny” z wyroku.

Robert Bąkiewicz

i

Autor: Kudelski Marek / Super Express
  • Sąd Rejonowy wydał nieprawomocny wyrok w głośnej sprawie Roberta Bąkiewicza, skazując go na 10 miesięcy ograniczenia wolności za uszczerbek na zdrowiu aktywistki.
  • Bąkiewicz ostro zareagował, nazywając wyrok "stalinowskim" i politycznym prześladowaniem, jednocześnie deklarując dumę z orzeczenia.
  • Czy to początek nowej politycznej batalii? Dowiedz się, dlaczego Bąkiewicz uważa się za ofiarę systemu i co dalej z wyrokiem.

Jest wyrok w sprawie Roberta Bąkiewicza

Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia wydał wyrok w sprawie Roberta Bąkiewicza. Były prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości został skazany na 10 miesięcy ograniczenia wolności, które ma polegać na wykonywaniu nieodpłatnej, kontrolowanej pracy na cele społeczne w wymiarze 30 godzin miesięcznie.

Sąd uznał Bąkiewicza za winnego spowodowania lekkiego uszczerbku na zdrowiu aktywistki Andżeliki Domańskiej. Orzekł też obowiązek zapłaty 5 tys. zł zadośćuczynienia na rzecz oskarżycielki prywatnej. Wyrok nie jest prawomocny.

„Kasjerka z Lidla” odpowiedziała Kapeli. Marianna Schreiber ujawnia wstrząsającą wiadomość

Sprawa sięga 25 października 2020 roku, czyli jednego z najbardziej napiętych momentów protestów po wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji. Tego dnia przed kościołem św. Krzyża przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie pojawili się uczestnicy akcji Ogólnopolskiego Strajku Kobiet oraz Straż Narodowa, na której czele stał Robert Bąkiewicz.

Według relacji Andżeliki Domańskiej były szef Stowarzyszenia Marsz Niepodległości miał popchnąć ją na schodach. Kobieta upadła, uderzyła się i straciła przytomność. Sprawą zajmowały się najpierw policja i prokuratura, ale postępowanie zostało umorzone. Domańska zdecydowała się więc na prywatny akt oskarżenia.

Bąkiewicz od początku nie przyznawał się do winy. Jego obrońcy domagali się uniewinnienia, a w trakcie procesu zarzucali sądowi m.in. ograniczanie prawa do obrony i odrzucanie części wniosków dowodowych. Pełnomocnicy oskarżycielki prywatnej przekonywali z kolei, że sprawa dotyczy konkretnego zdarzenia i odpowiedzialności za naruszenie zdrowia kobiety podczas tamtej interwencji. Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia uznał Bąkiewicza za winnego spowodowania lekkiego uszczerbku na zdrowiu Andżeliki Domańskiej.

Bąkiewicz po wyroku: „Jestem dumny”

Po ogłoszeniu wyroku Robert Bąkiewicz zamieścił w serwisie X nagranie, w którym nie krył emocji. Już we wpisie dołączonym do filmu stwierdził, że został skazany „dokładnie tak, jak zaplanowali od samego początku”.

— Wyrok zapadł dokładnie tak, jak zaplanowali od samego początku. Standardy i wzorce rodem z czasów stalinowskich — dziś w „uśmiechniętej Polsce” Donalda Tuska to przywoici ludzie, którzy mieli odwagę bronić dobra i wartości, są prześladowani i stają się celem systemu — napisał Bąkiewicz.

W samym nagraniu mówił, że sąd ukarał go 10 miesiącami ograniczenia wolności oraz nawiązką w wysokości 5 tys. zł dla Andżeliki Domańskiej. O oskarżycielce wypowiadał się bardzo ostro.

— Zakończyła się sprawa, w której zostałem ukarany przez sąd 10 miesiącami ograniczenia wolności i nawiązką 5000 zł dla Angeliki Domańskiej, lewicowej aktywistki, która atakowała kościoły, która doprowadziła do burd w kościołach, która była napastnikiem, agresorem — mówił Bąkiewicz.

Bąkiewicz przedstawił wyrok jako element szerszej walki politycznej. W jego ocenie osoby broniące kościołów są dziś karane, a ci, którzy dopuszczali się agresji, mają być nagradzani.

— Dzisiaj przyszedł taki czas za czasów rządu Donalda Tuska, że przestępcy są wynagradzani, a ci, którzy bronią innych przed przestępstwem, którzy stali w obronie kościołu, w obronie Boga, są dzisiaj skazywani — mówił.

W kolejnym fragmencie Bąkiewicz przekonywał, że wyrok nie jest dla niego powodem do wstydu. Mówił, że traktuje go jako potwierdzenie, po której stronie stoi.

— Jestem dumny tak naprawdę z tego wyroku, bo to znaczy, że ten system chce niszczyć ludzi za to, że bronią właśnie dobra — stwierdził.

Bąkiewicz krytykuje przebieg procesu

W nagraniu Bąkiewicz uderzył także w sposób prowadzenia sprawy. Zarzucał sądowi, że nie dopuścił jego dowodów i świadków. Mówił o „spektaklu oszustw” oraz „kłamstw”.

— To, co się tutaj wydarzyło, ten spektakl oszustw, kłamstw, w którym nie dopuszczono moich dowodów, w którym nie dopuszczono moich świadków, 30 świadków prawie nie dopuszczono i dowodów z filmów nagrań — mówił.

Działacz krytykował również uzasadnienie wyroku. Jego zdaniem sędzia miała przedstawiać przebieg zdarzenia w sposób sprzeczny z nagraniami.

— Sędzia na koniec argumentowała, uzasadniała sprawę, tak jakby nie oglądała w ogóle filmów i powoływała się na jakiś film, kłamiąc zupełnie o realiach tego wydarzenia — powiedział Bąkiewicz.

Polityka SE Google News
TRUMP ZABRAŁ KASĘ Z RADY POKOJU?! | KIM I SZCZĘŚNIAK W EXPRESSIE BIEDRZYCKIEJ
Sonda
Jak oceniasz wyrok w sprawie Roberta Bąkiewicza?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki