- Robert Biedroń ujawnia, że Łukasz Litewka był aktywny i w kontakcie ze współpracownikami na krótko przed tragicznym wypadkiem.
- Tuż przed śmiercią poseł opublikował wstrząsający wpis o przemocy wśród młodzieży, przestrzegając przed jej konsekwencjami.
- Droga, na której doszło do wypadku, od lat była krytykowana przez mieszkańców i media za fatalny stan techniczny.
- Zaledwie w dniu tragedii ogłoszono przetarg na remont niebezpiecznej ulicy Kazimierzowskiej.
„Jeszcze dziś był z nim kontakt”
Robert Biedroń w rozmowie z „Super Expressem” przyznał, że informacja o śmierci posła była dla wszystkich szokiem, także dlatego, że jeszcze chwilę wcześniej mieli z nim kontakt.
„On dzisiaj jeszcze przecież był aktywny i robił różne rzeczy. No jesteśmy już wszyscy zszokowani, bo jeszcze dzisiaj był z nim kontakt i chwilę później to się wydarzyło. Niestety” – relacjonował poruszony Robert Biedroń.
To właśnie nagłość tej tragedii najmocniej wybrzmiewa w relacjach jego współpracowników.
Ostatni wpis Litewki. Mocne słowa o przemocy
Godzinę przed wypadkiem Łukasz Litewka opublikował w mediach społecznościowych poruszający wpis. Opisywał w nim brutalne zachowanie młodych ludzi wobec chłopca i ostrzegał przed konsekwencjami przemocy.
Pisał o „dramacie dzisiejszej młodzieży” i o tym, jak łatwo dziś skrzywdzić drugiego człowieka.
„Dziś w ręce by skrzywdzić nie potrzebujesz noża, ostrych narzędzi czy kamienia, dziś wystarczy ci telefon – on też może zabić”.
Ta droga od lat budziła obawy. Mieszkańcy mówili wprost
Do tragicznego wypadku doszło na ulicy Kazimierzowskiej, na odcinku łączącym Dąbrowę Górniczą z Sosnowcem. To właśnie tą trasą poruszał się Łukasz Litewka. Droga od dawna była krytykowana przez mieszkańców i kierowców. W mediach społecznościowych regularnie pojawiały się ostrzeżenia o jej złym stanie technicznym. Według doniesień „Faktu”, droga, na której zginął Łukasz Litewka, była dziurawa, prowadziła przez leśny odcinek i nie miała ścieżki rowerowej, a tuż przy jezdni znajduje się rów. Na trasie obowiązuje ograniczenie prędkości do 60 km/h. Jak opisano, poseł jechał rowerem, a z naprzeciwka jechał samochód marki Mitsubishi. W pewnym momencie 57-letni kierowca miał zjechać na przeciwny pas i uderzyć w rowerzystę. „Fakt” podał również, że pomoc wezwali inni kierowcy, którzy zauważyli wypadek.
Kim był Łukasz Litewka? Wszystko o życiu i działalności zmarłego posła
„Jest bardzo niebezpieczna, od dawna nadająca się do generalnego remontu” – napisał twórca strony Rowerowa Przygoda Sosnowiec na Facebooku.
O problemie informowały także media regionalne. TVP Katowice zaledwie dzień przed tragedią pokazało materiał, w którym przejazd tym odcinkiem nazwano wprost „drogą przez mękę”.
Kierowcy w rozmowach z dziennikarzami nie mieli wątpliwości:
„Po zimie ten problem się pogłębia. W miarę często jeżdżę tą drogą i w pamięci znam, gdzie są te wyboje” – mówił w materiale TVP Katowice pan Robert.
Na zagrożenia zwracali uwagę także mechanicy.
„Jeżeli mamy jezdnię uszkodzoną, może dojść do uszkodzenia zawieszenia pojazdu. Może też dojść do bardzo niebezpiecznego wypadku” – podkreślał Mariusz Cencyk z warsztatu AUTO MAG MAR w rozmowie z TVP3.
Przetarg ogłoszony tuż przed tragedią
Co szczególnie poruszające, w dniu wypadku pojawiła się informacja o planowanym remoncie tej drogi. Prezydent Dąbrowy Górniczej Marcin Bazylak poinformował, że ogłoszono przetarg na przebudowę ulicy Kazimierzowskiej.
– Remont obejmie odcinek od skrzyżowania z ul. Oddziału AK Ordona do granicy z miastem Sosnowiec. Prace obejmą wymianę podbudowy i ułożenie nowej nawierzchni – przekazał.
Koszt inwestycji szacowany jest na około 5 milionów złotych, a zakończenie prac planowane jest na koniec 2026 roku.
Czy stan drogi miał wpływ na wypadek?
Na razie nie ma oficjalnego potwierdzenia, że zły stan nawierzchni przyczynił się do tragedii. Prokuratura bada dokładne okoliczności zdarzenia. Ulica Kazimierzowska od dawna była wskazywana jako niebezpieczna, a głosy ostrzegające przed jej stanem pojawiały się jeszcze zanim doszło do wypadku.
Poniżej galeria zdjęć: Łukasz Litewka zginął w tragicznym wypadku w Dąbrowie Górniczej