Sąd Okręgowy w Warszawie, wtorek, godz. 10. Rozpoczyna się kolejna rozprawa dotycząca afery podsłuchowej, która rozsypała rząd Tuska. Na sali jest główny oskarżony, biznesmen Marek Falenta (41 l.), który zdaniem śledczych zlecał nielegalne podsłuchy. Jako świadkowie mają się stawić m.in. Sławomir Nowak, były minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz (55 l.), były szef CBA Paweł Wojtunik (44 l.) i były dowódca GROM Dariusz Zawadka (49 l.). Żadnego z nich jednak nie ma. Sienkiewicz usprawiedliwił się urlopem, Wojtunik obowiązkami służbowymi doradcy premiera Mołdawii, a Zawadka i Nowak nie przysłali żadnych wyjaśnień. Dlatego sędzia Paweł du Chateau nie ma wątpliwości - każdy z nich dostaje grzywnę 1000 zł.
Przypomnijmy, że kilka lat temu Nowak miał problemy w sądzie. Wówczas był oskarżony o zatajenie wartościowego zegarka w oświadczeniu majątkowym. Postępowanie jednak umorzono i zamiast 20 tys. zł grzywny nakazano mu zapłacić 5 tys. zł na fundusz pomocy pokrzywdzonym. W aferze podsłuchowej Nowak został nagrany, gdy szukał ratunku przed skarbówką, która miała skontrolować zakład dentystyczny jego żony. Prokuratura umorzyła śledztwo w tej sprawie.
Zapytaliśmy Sławomira Nowaka o przyczyny nieobecności w sądzie. - Nie rozmawiam z dziennikarzami - odparł krótko i rozłączył się.
Zobacz także: SZALONA teza Kijowskiego- W porównaniu z terroryzmem chrześcijańskim, terroryzm islamski nie jest zagrożeniem