- Minister edukacji Barbara Nowacka wywołała burzę, stawiając sprawę jasno: nauczanie o zbrodni wołyńskiej będzie obowiązkowe w polskich szkołach.
- Wszyscy uczniowie, w tym dzieci z Ukrainy, poznają "jedyną wersję prawdy" o tragicznych wydarzeniach, co wzbudza wiele pytań.
- Dowiedz się, dlaczego minister porównuje tę sytuację do Holokaustu i jakie konsekwencje dla edukacji ma to stanowisko.
Minister podkreśliła, że temat zbrodni wołyńskiej jest i będzie obecny w podstawie programowej. Jak jednak uczyć o tak trudnej historii?
– Zostawiam dużo autonomii nauczycielom. Ważne, by nauczyciel spojrzał, z jaką klasą ma do czynienia, z jakimi zainteresowaniami, możliwościami, w jakim regionie – mówiła Barbara Nowacka, wskazując na indywidualne podejście pedagogów.
Ukraińscy uczniowie poznają polską perspektywę
Pojawiło się również kluczowe pytanie, jak mówić o Wołyniu w klasach, do których uczęszczają dzieci z Ukrainy. Odpowiedź minister Nowackiej była stanowcza i jednoznaczna.
– Normalnie, to jest polska historia. Uczymy o historii holokaustu i zdarza się, że są dzieci z mniejszości niemieckiej, też powinny znać historię. Prawdziwą historię – powiedziała w Radiu ZET, porównując sytuację do nauczania o Holokauście.
Barbara Nowacka przypomniała, że od 2025 roku wszyscy uczniowie, w tym dzieci z Ukrainy, objęci są obowiązkiem edukacyjnym w polskich szkołach. To oznacza, że nie unikną lekcji historii.
– Wprowadziłam w 2025 obowiązek edukacyjny dla wszystkich dzieci w polskich szkołach. Każdy uczeń ukraiński, który korzystać chce ze świadczenia 800+, chodzi fizycznie do polskiej szkoły – ma lekcje historii. Dostanie jedyną wersję prawdy o Wołyniu – zaznaczyła minister. Te słowa mogą wywołać szeroką dyskusję na temat tego, jak mówić o trudnych momentach polsko-ukraińskiej historii w obecnych realiach.
Czerwone paski zostają. Nowacka o „źle rozumianej równości”
W tej samej rozmowie minister edukacji odniosła się do kwestii czerwonych pasków na świadectwach. Sprawa wróciła po interwencji Rzecznika Praw Dziecka. Barbara Nowacka nie kryła zdziwienia.
– Facepalm. Po co? To źle rozumiana równość – skomentowała, jednoznacznie opowiadając się za utrzymaniem wyróżnień.
– Szkoła jest też po to, by pokazywać najlepszych i ich wyróżniać – powiedziała.
Dodała również, że „pasek jest nagrodą za wysoką średnią”. Nowacka przyznała jednak, że można rozmawiać o szczegółach systemu wyróżnień, sugerując potrzebę docenienia uczniów o najwyższych osiągnięciach.
– Gdzieś mi brakuje wyróżnienia dla superambitnych – z samymi 6 i 5. To byłoby coś – stwierdziła.
Koniec z telefonami i pracami domowymi
Barbara Nowacka poruszyła także temat korzystania z telefonów w szkołach. Przypomniała, że w wielu placówkach uczniowie już teraz nie używają ich podczas przerw i lekcji.
– Zasada będzie taka, że przychodzisz do szkoły i nie możesz używać telefonu na przerwie i na lekcjach – zapowiedziała, jasno określając nowe reguły.
Minister edukacji odniosła się również do kontrowersyjnej kwestii prac domowych. Zapewniła, że nie będzie powrotu do zasad sprzed wprowadzonych zmian.
– Nie. Nie zmienimy tej decyzji. Nie ma mowy, żeby wróciła sytuacja sprzed zmian. Obiecaliśmy to w 2023 roku i tak będzie – powiedziała w internetowej części programu.
Największe emocje wzbudzają jednak słowa o Wołyniu. Wypowiedź Barbary Nowackiej jasno pokazuje, że resort edukacji nie zamierza omijać tego trudnego tematu, nawet w obliczu obecności dzieci z Ukrainy w polskich szkołach. Minister postawiła sprawę jasno: uczniowie mają poznać polską historię i, jak sama podkreśliła, „jedyną wersję prawdy o Wołyniu”.
Poniżej galeria zdjęć: Tak zmieniała się Barbara Nowacka