Po raz kolejny okazuje się prawdziwe powiedzenie, że rząd zawsze się wyżywi. A razem z nim chmara naszych posłów i senatorów oraz kręcący się wokół nich urzędnicy. Oczywiście, gdyby zapytać, dlaczego ich wydatki mają wzrosnąć, usłyszelibyśmy, że są konieczne dla właściwego zarządzania państwem i jego strukturami.
Ani słowa o solidarności społecznej i o tym, że w czasach kryzysu wszyscy powinni zaciskać pasa. Dlaczego ani słowa o tym? Bo jak twierdzi rząd i jego poplecznicy, kryzysu nie ma, a w Polsce - patrz wzrost PKB - jest tak dobrze, że może być wzorem dla Europy. Bo tak pięknie daje sobie radę z tym, czego nie ma, z kryzysem.
I nikt nie będzie się starał wytłumaczyć tym 100 tysiącom kolejnych bezrobotnych, dlaczego skoro jest tak dobrze, tracą prawo do jednej z najcenniejszych zdobyczy człowieka, prawo do pracy. A więc i normalnego życia. Organa państwa i tabuny posłów, senatorów oraz urzędników nie potrzebują żadnych tłumaczeń dotyczących prawa do wzrostu wydatków na ich działalność. To dla nich jasne jak słońce, że takie prawo mają.