Nie odpuszczają Bąkiewiczowi. Jest zażalenie po umorzeniu śledztwa

2026-08-27 16:07

Sprawa wydarzeń z sesji Rady Miejskiej w Radomiu z udziałem Roberta Bąkiewicza może mieć dalszy ciąg. Przewodniczący rady Mateusz Tyczyński zaskarżył decyzję prokuratury o umorzeniu śledztwa i chce, by sprawą zajął się sąd.

Tak zmieniał się Robert Bąkiewicz
Autor: Wielechowski Sebastian / Super Express
  • Kontrowersje wokół Roberta Bąkiewicza wracają: decyzja prokuratury o umorzeniu śledztwa dotyczącego incydentu w Radomiu została zaskarżona.
  • Przewodniczący rady żąda sądowej oceny zakłócania prac organów publicznych, podkreślając, że takie działania nie mogą uchodzić bezkarnie.
  • Odkryj, jakie zarzuty prokuratura uznała za nieistotne i czy sąd zdecyduje o postawieniu Bąkiewicza przed wymiarem sprawiedliwości.

Tyczyński składa zażalenie. „Mocno dyskusyjne”

Przewodniczący Rady Miejskiej w Radomiu Mateusz Tyczyński nie zgadza się z decyzją Prokuratury Rejonowej Radom-Wschód dotyczącą wydarzeń z marca 2025 roku. Złożył do Sądu Rejonowego w Radomiu zażalenie na postanowienie o umorzeniu śledztwa.

– Prokurator nie dopatrzył się znamion przestępstwa. Według mnie jest to mocno dyskusyjne, dlatego złożyłem na to postanowienie zażalenie do Sądu Rejonowego w Radomiu – przekazał w czwartek Tyczyński.

Samorządowiec liczy, że sprawa nie zakończy się na decyzji prokuratury i Robert Bąkiewicz odpowie przed sądem za swoje zachowanie podczas sesji rady.

– Czekam na decyzję sądu, bo uważam, że nie można dopuścić do tego, żeby płazem uchodziło to, że ktoś nie tylko zakłóca działanie organów publicznych, ale po prostu sieje anarchię i stwarza zagrożenie – zaznaczył Tyczyński.

Awantura podczas sesji w Radomiu

Do zdarzenia doszło w marcu 2025 roku podczas nadzwyczajnej sesji Rady Miejskiej w Radomiu. Radni mieli przyjąć stanowisko dotyczące planów utworzenia w mieście Centrum Integracji Cudzoziemców.

Na sali pojawił się Robert Bąkiewicz wraz z grupą osób. Działacz domagał się dopuszczenia do głosu, a następnie zajął miejsce na mównicy mimo obowiązującego regulaminu. Nie reagował na wezwania do jej opuszczenia.

Interweniowała straż miejska, doszło do szarpaniny, a na miejsce wezwana została policja. Obrady zostały przerwane.

Tyczyński przypomina, że radni skarżyli się wówczas m.in. na popychanie, opluwanie i wyzwiska.

– Nie wiem, co jeszcze prokurator musiałby dostać na stół, żeby powiedzieć, że było to przemocą wpływanie na działanie organu publicznego. Bardziej oczywistego wpływu niż blokowanie możliwości prowadzenia obrad trudno mi sobie wyobrazić – stwierdził Tyczyński.

Prokuratura badała pięć wątków

Po wydarzeniach przewodniczący rady zawiadomił prokuraturę. Śledztwo dotyczyło „wywierania wpływu przemocą lub groźbą bezprawną na czynności urzędowe Rady Miejskiej w Radomiu”.

Śledczy analizowali łącznie pięć wątków, opierając się m.in. na zeznaniach świadków oraz nagraniach z sesji.

Dwa z nich zostały umorzone, ponieważ prokuratura uznała, że nie doszło do czynu zabronionego. Chodziło o zajęcie mównicy przez Bąkiewicza, odmowę jej opuszczenia oraz kierowanie gróźb pod adresem radnych, a także zachowanie wobec interweniujących strażników miejskich.

Trzy kolejne sprawy umorzono z powodu niewykrycia sprawców. Dotyczyły kolportowania materiałów uderzających w radnych, oplucia jednej z radnych oraz gróźb śmierci skierowanych wobec innego radnego. W listopadzie 2025 roku Bąkiewicz został natomiast ukarany przez sąd grzywną za zakłócenie porządku publicznego podczas tej samej sesji. Teraz o tym, czy decyzja prokuratury pozostanie w mocy, zdecyduje sąd.

Polityka SE Google News
"Afera Rywina to MAŁY PIKUŚ!". Brejza MIAŻDŻY prawicę i ujawnia kulisy Zondacrypto
Sonda
Czy sprawa wydarzeń podczas sesji Rady Miejskiej w Radomiu powinna ponownie trafić pod ocenę sądu?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki