Beata Szydło: w moim rządzie każdy z ministrów mógłby spokojnie pełnić funkcję premiera

2016-04-23 0:51

"Uważam, że w tej chwili jednak nie ma żadnego powodu, aby dokonywać takiej rekonstrukcji rządu. Oczekuję, że ministrowie będą realizowali program, który założyliśmy. W najbliższym czasie będziemy robić podsumowanie działalności poszczególnych ministrów" - wyznała w rozmowie z "Super Expressem" Beata Szydło.

Beata Szydło

i

Autor: Kacper Pempel/ Archiwum prywatne Beata Szydło

"Super Express": - Gości pani w Stanach Zjednoczonych, więc nie możemy nie zapytać o rozpalające emocje wszystkich Amerykanów wybory prezydenckie. Gdyby pani mogła, głosowałaby pani na Donalda Trumpa czy na Hillary Clinton?

Beata Szydło: - To pytanie z serii, co by było gdyby. Powiem tak: te wybory mają ogromne znaczenie nie tylko dla Ameryki i mieszkańców tego kraju, ale także dla całego świata. To, kto zostanie prezydentem Stanów Zjednoczonych, będzie wpływało mocno na geopolityczną sytuację nas wszystkich. USA są ważnym punktem stabilizacji i bezpieczeństwa na świecie. To kraj, który ma ogromne znaczenie i rolę w tych sprawach. To szczególnie ważne w kontekście wyzwań, jakie stoją przed nami - walka z terroryzmem, ze wzmacniającymi się ekstremistami. Tuż przed wizytą u was byłam w Parku Pamięci 9/11. Ten straszliwy atak zapoczątkował serię tragicznych wydarzeń na świecie. Dziś potrzebna jest stabilizacja i gwarancja bezpieczeństwa. Chciałabym, by Amerykanie przy swoich wyborach także to wzięli pod uwagę. Ale nie będę i nie wypada mi wskazywać konkretnych nazwisk. To wybór Amerykanów i każda decyzja zostanie na pewno przez nas przyjęta z pełnym szacunkiem.

- Przejdźmy do polityki krajowej. Czy często ma pani okazję widzieć się i rozmawiać z prezesem Jarosławem Kaczyńskim?

- Często (uśmiech).

- Na jakie tematy państwo wtedy rozmawiają?

- Przede wszystkim rozmawiamy o bieżącej polityce. O sprawach, które dotyczą realizacji programu Prawa i Sprawiedliwości. Rząd jest rządem PiS, a prezes jest szefem tej partii. Więc tutaj ten kontakt musi być stały. Jeśli nawiązujecie do różnych medialnych informacji, które pojawiały się ostatnio, to ja powiem tak: to, że prezes partii oczekuje, że będzie realizowany program partii i że to rząd, który ta partia przecież stworzyła, będzie realizował ten program, nie jest niczym nadzwyczajnym. W pełni zgadzam się z panem prezesem, że w tej sytuacji najgorszą rzeczą, jaką możemy zrobić, to powiedzieć, że wszystko jest świetne i wpaść w samozachwyt. Praca, praca, praca i pokora. To jest motto naszego działania.

- Ostatnio nie brała pani jednak udziału w spotkaniach Jarosława Kaczyńskiego z ministrami pani rządu i władzami PiS. Czy jest jakiś konflikt z prezesem partii?

- Chodzi panu pewnie o Kraków. Nie było mnie w Krakowie z tego prostego powodu, że miałam jeszcze zaplanowane spotkania w Warszawie przed odbywającą się następnego dnia rano Radą Ministrów. Wraz ze mną lecieli zresztą minister Szymański, wicepremier Gliński i wicepremier Morawiecki. Po prostu musieliśmy wrócić o określonej godzinie. Przyjmuję z uśmiechem te usilne próby znalezienia rozdźwięku miedzy nami. Media muszą o czymś pisać.

- Czy Jarosław Kaczyński może szykować jakieś zmiany w rządzie za pani plecami?

- Drodzy redaktorzy "Super Expressu", prezes partii, która rządzi, musi czuwać i pilnować tego, aby program był realizowany i aby rząd, za który partia bierze odpowiedzialność, funkcjonował tak, jak powinien. Czy są konieczne zmiany w rządzie w tej chwili? Osobiście uważam, że nie. Co nie znaczy, że nie popełniliśmy żadnych błędów. Są działania, które, jak uważam, nie do końca przeprowadziliśmy dobrze. Jednak najważniejsze jest to, by te błędy korygować i ich nie powtarzać. Uważam, że w tej chwili jednak nie ma żadnego powodu, aby dokonywać takiej rekonstrukcji rządu. Oczekuję, że ministrowie będą realizowali program, który założyliśmy. W najbliższym czasie będziemy robić podsumowanie działalności poszczególnych ministrów. W tej chwili przede wszystkim oczekuję na rezultaty działań w sferze gospodarczej, rozwoju, a także działań prospołecznych. Rząd pracuje, niebawem minie pół roku od jego utworzenia - to będzie czas, kiedy pewien przegląd osiągnięć będzie można zrobić. Powtórzę to raz jeszcze, wszyscy ministrowie będą rozliczani z efektów swojej pracy. Ja także.

- Wspominała pani, że w rozmowach z Jarosławem Kaczyńskim najczęściej, co oczywiste, pojawia się polityka. A rozmawiają też państwo na inne tematy?

- Gdy się spotyka dwoje ludzi, to zazwyczaj w rozmowie porusza się wiele tematów. Z panem prezesem zawsze świetnie się rozmawia i dyskutuje. I to wygląda tak, że jak już załatwimy te bieżące sprawy, to zawsze pojawiają się inne kwestie, ale proszę mi wybaczyć, treści prywatnych rozmów nie chciałabym zdradzać.

- Jakiego polskiego polityka - oprócz Jarosława Kaczyńskiego - pani ceni?

- Wielu polityków cenię i osobiście uważam, że mamy wielu zdolnych polityków. Jednak na pewno Jarosław Kaczyński jest najwybitniejszą postacią na polskiej scenie politycznej. Trudno znaleźć polityka, który mógłby pochwalić się taką skutecznością, dalekowzrocznością i trafnością politycznej diagnozy. Na pewno bardzo brakuje śp. pana prezydenta Lecha Kaczyńskiego, którego dzisiaj nawet podczas spotkania wspominali szefowie nowojorskiej giełdy. To była wyjątkowa postać i wybitny prezydent.

- Czy dopuszcza pani możliwość, że to właśnie prezes Kaczyński zastąpi panią na stanowisku premiera?

- W polityce jest taka sytuacja zupełnie naturalna. W tej chwili realizuję zadanie, które mi powierzono, i uważam, że robię to uczciwie i dobrze, ze świadomością, że jest naprawdę wiele spraw do zrealizowania. Bardziej to wszystko postrzegam w kategoriach takiego szumu medialnego, który po prostu musi się od czasu do czasu pojawić.

- A jak pani ocenia Mateusza Morawieckiego? Czy byłby dobrym kandydatem na premiera?

- Powiem tak: w moim rządzie każdy z ministrów mógłby spokojnie pełnić funkcję premiera. Minister Morawiecki jest dobrym specjalistą. Wywodzi się z sektora bankowego, ze świata finansjery, a jest to zupełnie inne doświadczenie niż u większości polityków. Jego wizje gospodarcze są dla nas bardzo cenne. Jest odpowiedzialny za realizację programu rozwoju i jest jego koordynatorem. Ale jest to wkład pracy wielu ludzi. Program Odpowiedzialnego Rozwoju, który przyjął rząd, wywodzi się z programu Prawa i Sprawiedliwości. Wszystkie te założenia prorozwojowe były i są elementami programu naszej partii. Mateusz Morawiecki ma zadanie teraz ten plan przekuć w realne efekty, konkretne zyski rozwojowe dla Polski. Kibicuję jego działaniom. Ministerstwo Rozwoju ma być takim koordynatorem, żeby zadania gospodarcze wymagające współpracy wielu resortów były postrzegane jako całość, a nie że każdy wykonuje jakiś pojedynczy element. Chciałabym, by wpisywały się one w szeroki projekt rządu, jakim jest Gospodarka plus. To są naczynia połączone. By się rozwijać, musimy patrzeć kompleksowo. Ogromna jest tutaj również rola ministra finansów - dlatego że jego zmiany w systemie podatkowym będą niezwykle ważne dla realizacji naszych zadań. Minister infrastruktury ma ogromy plan budownictwa - projekt Mieszkanie plus, który zapowiedziałam. Jest on niezwykle ważny. Minister gospodarki morskiej wprowadza zupełnie nowatorskie rozwiązania. To jest cały szereg działań wymagających odpowiedniej koordynacji. My chcemy inaczej spojrzeć na pracę rządu. Ministerstwa to nie są samodzielne byty. To musi być zwarta drużyna, w której każdy wie, za co odpowiada i co ma robić. Pierwsze efekty takiej współpracy są. Start programu 500 plus to doskonały przykład.

- Ostatnio na Agatę Dudę wylała się fala krytyki, głównie za milczenie w ważnych dla społeczeństwa kwestiach. Pani zdaniem powinna zabierać głos w sprawach publicznych?

- Uważam, że pani Agata Duda świetnie pełni swoją rolę i jest wspaniałą polską pierwszą damą. To, że działalnością, którą prowadzi, nie epatuje tak bardzo opinii publicznej, że unika medialnego szumu, bardzo mi imponuje. Po prostu robi swoje.

- Czy Donald Tusk powinien stanąć przed sądem za katastrofę smoleńską?

- Przede wszystkim katastrofa smoleńska musi być wyjaśniona. Polacy czekają i potrzebują tej prawdy. Myślę, że w tej chwili działania zespołu pana ministra Macierewicza oraz działania, które podejmuje w Ministerstwie Sprawiedliwości minister Ziobro, wreszcie wyjaśnią sprawę. W tym wszystkim konieczne jest również upamiętnienie ofiar. To jest coś, na co wydaje mi się, że wielu obywateli polskich po prostu oczekuje.

- Politycy polscy od lat obiecują, że doprowadzą do zniesienia wiz do USA i na obietnicach się skończyło. Co pani zamierza zrobić w tej sprawie?

- Ciągle mamy do czynienia z restrykcyjnym prawem amerykańskim. Mogę tylko zapewnić, że dla rządu i dla prezydenta Andrzeja Dudy jest sprawą priorytetową to, by Polacy mogli podróżować do Stanów Zjednoczonych tak jak każdy obywatel Unii Europejskiej. Niemniej nie chciałabym być w roli polskiego polityka, który obiecuje - załatwimy wszystko. Wolę powiedzieć - zrobimy wszystko, by taki cel osiągnąć. Ale nie ma się co oszukiwać, ta sprawa wymaga jeszcze wiele pracy.

- Przyjechała pani do Nowego Jorku podpisać w ONZ paryskie porozumienie klimatyczne. Polska już wypełniła swoje zobowiązania zawarte w tym dokumencie. Zredukowaliśmy emisję CO2 o prawie 30 proc., a zobowiązaliśmy się do 6 proc. Polska ratyfikuje to porozumienie?

- Po to tu jestem. To porozumienie to ogromny sukces Polski, dlatego że byliśmy bardzo aktywni przy jego przygotowaniu. To jest ogromna zasługa ministra Szyszki i jego zespołu. W tym porozumieniu znalazły się trzy ważne dla nas punkty. Zdajemy sobie sprawę, że klimat jest wielkim wyzwaniem, ale bierzemy też pod uwagę specyfikę gospodarek różnych państw, w tym również gospodarki polskiej. Polska energetyka jest oparta na węglu i przez bardzo długi czas tak będzie. Co nie znaczy, że przyjmujemy takie stanowisko, że stan przemysłu wydobywczego w Polsce nas zadowala. Nie, my będziemy go unowocześniać, będziemy wprowadzać nowe technologie, ale prosimy tych, którzy dzisiaj dyskutują o klimacie, żeby zrozumieli naszą specyfikę. I to się nam udało. W porozumieniu paryskim jest zapisane, że będą uwzględniane specyfiki gospodarek narodowych. Druga sprawa, która była dla nas bardzo ważna, to ujęcie w tym porozumieniu, w kontekście troski o sprawy klimatyczne, roli lasów. Dlatego że jeżeli szukamy dzisiaj sposobu ochrony klimatu, to my mówimy tak: mamy bardzo ambitne plany rozwoju zalesiania w Polsce i chcemy pokazać światu, że to jest dobra droga. Udało się to wpisać do tego porozumienia. Wreszcie trzecia rzecz - warunkiem naszym było to, żeby główne państwa ratyfikowały te postanowienia. Ochrona klimatu będzie skuteczna tylko wtedy, kiedy włączą się do tego również tak duże gospodarki, jak Stany Zjednoczone czy Chiny. Sama Europa nie jest w stanie wziąć na swoje barki ochrony klimatu. To udało nam się również uzyskać. Pamiętajmy jednak, że to jest jeden z pierwszych etapów - my w tej chwili podpisujemy porozumienie. Ono musi być ratyfikowane i wprowadzane w życie. Zobaczymy, jak to będzie przebiegało.

- Czy i jak na spotkaniu z amerykańskimi biznesmenami będzie pani ich przekonywała, że warto inwestować w Polsce, i rozwieje ich obawy o sytuację w Polsce, którą znają przeważnie ze swoich mediów?

- Wykorzystaliśmy moment podpisania porozumienia paryskiego w ONZ do tego, aby spotkać się również z biznesem. Przed chwilą byłam na giełdzie nowojorskiej. Chcemy pokazywać i mówić o Polsce jako o doskonałym kraju do inwestowania. Dzisiaj stoimy przed wielką szansą wykorzystania tego momentu, jaki pojawia się w polskiej gospodarce, na to, aby rozwijała się jeszcze szybciej. Tak jak mówiłam na giełdzie, naszą ambicją jest, aby małe polskie firmy stały się średnimi, średnie - dużymi, a te duże - żeby konkurowały na rynkach międzynarodowych. Zapraszamy do Polski również firmy międzynarodowe. Bardzo nam na tym zależy. Tworzymy dobry klimat. Polska jest stabilnym państwem. Nie ma żadnych problemów, jeżeli chodzi o kwestie z otoczeniem prawnym dla biznesu. Polska to dziś nowoczesny, otwarty kraj, gdzie inwestorzy zagraniczni mają ogromne możliwości rozwoju. Jednak trzeba pamiętać o jednym.

ZOBACZ: Premier Szydło zachęcała w Nowym Jorku do inwestycji w Polsce

- O czym?

- Jako polski rząd chcemy, by konkurencja między zagranicznymi podmiotami a polskimi firmami mogła się odbywać na równych zasadach. Przez ostatnie lata nie zawsze tak było. Często firmy zagraniczne korzystały z preferencji, które nie były dostępne dla naszych rodzimych przedsiębiorców. Dlatego teraz bardzo mocno skupiamy się na promowaniu polskich marek i firm. Hasłu "patriotyzm gospodarczy" chcemy nadać realne znaczenie.

- Jakie firmy pani rząd chciałby ściągnąć do Polski?

- W tej chwili pracujemy nad nowymi rozwiązaniami, które będą jeszcze bardziej ułatwiały przedsiębiorcom inwestowanie. Chcemy, by w Polsce pojawiały się firmy, które mają w swoim portfolio nowoczesne technologie. Ale jednocześnie chcemy, aby te powstające w Polsce firmy osadzały się u nas na stałe. A nie, jak wcześniej, po uzyskaniu swoich korzyści z wykorzystaniem np. tańszej siły roboczej znikały. Nam zależy, by te firmy zostały na stałe, kreując miejsca pracy, umożliwiając wyższe zarobki dla Polaków. To ambitne plany, ale cel jest jeden: jeszcze bardziej zwiększyć rozwój gospodarczy Polski, jeszcze lepszy klimat dla biznesu i inwestorów - dużych i małych - oraz nowe stabilne miejsca pracy. I przede wszystkim, by doprowadzić do momentu, aby skorzystali na tym wszyscy Polacy. A skorzystają, podnosząc dzięki temu swój standard życia. Założenia są ambitne, ale nie niemożliwe do zrealizowania. Gospodarka, jej rozwój są priorytetem mojego rządu. Stąd również moja wizyta w Nowym Jorku i spotkania z biznesmenami i przedsiębiorcami.

- Pani broszki stały się sławne. Jak to się stało, że są pani ulubioną ozdobą?

- To był pomysł podczas kampanii. Ja nigdy wcześniej broszek nie nosiłam. W kampanii zasugerowano, aby te broszki się pojawiły. I już tak to zostało. Bardzo je polubiłam. Dużo ich dostaję. To jest ogromnie miłe. Są bardzo symboliczne, związane z ważnymi wydarzeniami, robione ręcznie.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki