Skazany za słowa o Giertychu
Adam Borowski powiedział w TV Republika, że Roman Giertych jest adwokatem, który „współpracuje z przestępcami i zapewniał nie tylko tarczę prawną, ale dawał swoich znajomych, żeby byli słupami”. Chodziło o aferę Polnordu, w której – według śledczych – ze spółki wyprowadzono duże pieniądze. Były działacz opozycji przegrał proces o zniesławienie polityka KO i został prawomocnie skazany na pół roku więzienia.
Karol Nawrocki usłyszał niedawno w TV Republika pytanie o ewentualne ułaskawienie Borowskiego i zadeklarował, że przeanalizuje tę sprawę. W poniedziałek ze skazanym spotkał się szef Kancelarii Prezydenta. Później Bogucki zamieścił na portalu X zdjęcie ze spotkania, a we wpisie nazwał rozmówcę „człowiekiem wyjątkowym i wielkim polskim patriotą”. - Nie złamała go komuna i nie pozwolimy, by złamali go teraz – napisał Zbigniew Bogucki o Borowskim.
Wcześniej za Adamem Borowskim ujęło się w liście do ministra sprawiedliwości 25 działaczy opozycji z czasów PRL, m.in. Władysław Frasyniuk (71 l.), którzy domagają się rewizji nadzwyczajnej sprawy.
Minister Żurek zbada sprawę
Co o tej sprawie i samym postulacie sądzi szef resortu sprawiedliwości? - Zbadamy tę sprawę. Każdy w naszym kraju musi przestrzegać prawa. Pamiętajmy, że Adam Borowski po prostu nie chce przeprosić kogoś, kogo obraził i podważył także poważnie zaufanie do tej osoby, które jest potrzebne choćby do wykonywania zawodu adwokata. Nie rozumiem tego uporu i złego przykładu jaki płynie od osoby publicznej do obywateli. I nieważne jak bardzo jest zasłużony czy z jakiego ugrupowania politycznego jest. Nie wykonywanie wyroków sądowych wydanych przez legalnych sędziów prowadzi do anarchii – powiedział Waldemar Żurek „Super Expressowi”.
Minister zgadza się zaś, że karanie więzieniem za słowo jest zbyt surowe. - I są postulaty wielu środowisk, by to zmienić. I żeby taka osoba, która znieważy kogoś płaciła za to pieniędzmi, tak by: po pierwsze przeprosić, gdy sąd jej to nakaże, a po drugie by nie robiła tego więcej – dodał Żurek.