- Funkcjonariusz Służby Ochrony Państwa zaatakował swoją rodzinę nożem. Do dramatu doszło w Ustce.
- W wyniku ataku śmierć poniosła czteroletnia dziewczynka.
- Na temat sprawcy głos zabrała SOP oraz MSWiA.
- Dowiedz się więcej o szczegółach tego wstrząsającego wydarzenia i jego konsekwencjach.
MSWiA komentuje doniesienia na temat 44-latka, który zaatakował rodzinę
44-letni funkcjonariusz Służby Ochrony Państwa zaatakował nożem swoją rodzinę w mieszkaniu w Ustce. W wyniku odniesionych ran zmarła czteroletnia dziewczynka. Pięć osób jest rannych, w tym napastnik. Głos w sprawie dramatu zabrał rzecznik formacji. Płk Bogusław Piórkowski, przekazał, że zostanie wszczęta procedura mająca na celu wydalenie funkcjonariusza ze służby. Dodatkowe wieści na temat mężczyzny podało Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji.
- Zawieszony funkcjonariusz SOP, który zaatakował nożem swą rodzinę w Ustce i śmiertelnie ranił czteroletnią córkę, nie brał bezpośredniego udziału w czynnościach ochronnych najważniejszych osób w państwie - przekazał we wtorek, 27 stycznia, Tomasz Kułakowski z MSWiA.
Śledztwo ws. tragedii w Ustce
Prokuratura Okręgowa w Słupsku wszczęła śledztwo w sprawie 44-letniego funkcjonariusza Służby Ochrony Państwa, który zaatakował nożem swą rodzinę w Ustce i śmiertelnie ranił czteroletnią córkę. W środę prokuratura planuje przedstawienie mu zarzutów. Tomasz Kułakowski poinformował, że funkcjonariusz służył w Warszawie.
Zapytany o to, czy 44-latek brał udział w ochronie najważniejszych polityków, odpowiedział: - Ten funkcjonariusz, i to też od razu zdementuję, nie brał bezpośredniego udziału w żadnych czynnościach ochronnych najważniejszych osób w państwie.
Przypomnijmy, że zgłoszenie o awanturze w jednym z mieszkań w nadmorskiej Ustce policjanci otrzymali w poniedziałek około godz. 21.30. Przybyli na miejsce policjanci obezwładnili agresywnego 44-latka, który ranił nożem pięcioro członków swojej rodziny oraz siebie. Mimo długiej reanimacji czteroletniej dziewczynki nie udało się uratować. Ranne osoby, w tym zatrzymany napastnik, zostały przewiezione do szpitali.