- W polskiej polityce narasta burza wokół tajemniczych donacji wojskowych dla Ukrainy, w tym kluczowych pocisków Patriot.
- Pałac Prezydencki twierdzi, że prezydent nie był informowany o szczegółach, podczas gdy rząd stanowczo zaprzecza, wskazując na pełną koordynację działań.
- Odkryj, jak MON reaguje na zarzuty i jakie dane mają zostać ujawnione, aby zakończyć ten polityczny impas.
Polityczna burza wokół pomocy wojskowej dla Ukrainy nie cichnie. W tle są donacje sprzętu, w tym — według ustaleń Wirtualnej Polski — pociski do systemów Patriot, które Polska miała przekazać Ukrainie wiosną tego roku.
Spór dotyczy nie tylko samej decyzji, ale też tego, kto o niej wiedział. Ludzie z otoczenia prezydenta Karola Nawrockiego przekonują, że Pałac nie znał szczegółów. Rząd twierdzi coś zupełnie innego.
Pałac pyta, rząd odpowiada
Jak opisuje WP, współpracownicy prezydenta twierdzą, że informacje o konkretnych donacjach nie trafiały bezpośrednio do głowy państwa. Głos w tej sprawie zabrał rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz.
- Chciałbym się dowiedzieć, w jakim trybie pan prezydent jest informowany. Bo ja nie znam takiego trybu, w którym bezpośrednio pan prezydent jest informowany o przekazywaniu jakichś konkretnych donacji na Ukrainę - powiedział Leśkiewicz.
Z otoczenia prezydenta płynie też argument, że to rząd odpowiada za decyzje o przekazywaniu sprzętu wojskowego Ukrainie. Pałac domaga się jednak jasnych informacji o warunkach, na jakich doszło do donacji.
Tomczyk zapewnia: Polska jest bezpieczna
Rząd odpiera zarzuty. Wiceszef MON Cezary Tomczyk przekonuje, że takie decyzje nie zapadały poza systemem bezpieczeństwa państwa.
- Polska jest bezpieczna, Polska jest zabezpieczona, wszelkie donacje dla Ukrainy występują w koordynacji z NATO i USA - powiedział Tomczyk.
Według rozmówców WP z rządu prezydent miał być informowany o sprawach bezpieczeństwa. Przedstawiciele Pałacu temu zaprzeczają. W efekcie opinia publiczna dostała klasyczne „słowo przeciwko słowu”.
MON odtajnia donacje dla Ukrainy
Spór zrobił się na tyle gorący, że MON rozpoczął proces odtajniania informacji o donacjach dla Ukrainy. Władysław Kosiniak-Kamysz podał, że łączny koszt zrealizowanej pomocy wojskowej wyniósł 16,45 mld zł. Z tego w latach 2024-2026 było to 1,55 mld zł.
Resort obrony zapewnia, że każda donacja była poprzedzona analizą Wojska Polskiego. Rządzący podkreślają też, że wsparcie dla Ukrainy było koordynowane z sojusznikami.
Opozycja domaga się jednak pełnych wyjaśnień. Politycy PiS i Konfederacji pytają, czy przekazanie pocisków mogło osłabić polską obronę powietrzną i czy Polska nie straciła miejsca w kolejce do dostaw z USA.
Tusk ostrzega polityków
Do awantury odniósł się Donald Tusk. Premier zaapelował do polityków, aby nie wykorzystywali spraw bezpieczeństwa państwa do ostrej gry politycznej.
- Ponawiam swój apel do wszystkich polityków, począwszy od prezydenta: nie igrajcie z ogniem - powiedział szef rządu.
Tusk przekonywał też, że pomoc dla Ukrainy przez lata była elementem ponadpartyjnego konsensusu. Teraz ten konsensus pęka na oczach opinii publicznej.
Spór, który może mieć ciąg dalszy
Na razie najważniejsze pytania pozostają bez pełnej odpowiedzi. Pałac chce znać szczegóły. Rząd zapewnia, że procedury zostały zachowane. MON zapowiada ujawnienie danych, ale nie wiadomo, jak daleko pójdzie odtajnienie informacji dotyczących sprzętu wojskowego.
Sprawa dotyczy jednego z najważniejszych obszarów bezpieczeństwa państwa. Dlatego niewykluczone, że temat wróci przy okazji kolejnych spotkań prezydenta z szefem MON albo na forum Rady Bezpieczeństwa Narodowego.