Morawiecki może pomóc Tuskowi. Prof. Konarski mówi o rozpadzie PiS

PiS czeka dalszy rozpad, a Mateusz Morawiecki może stać się ważnym partnerem dla centrum, a nawet obozu Donalda Tuska. Taką prognozę przedstawia w rozmowie z „Super Expressem” prof. Wawrzyniec Konarski, politolog i rektor Akademii Finansów i Biznesu Vistula. Ekspert mówi też o słabnącym przywództwie Jarosława Kaczyńskiego.

Jarosław Kaczyński i Mateusz Morawiecki. Na miniaturze prof. Wawrzyniec Konarski. O rozpadzie PiS pisze SE Polityka.
Autor: Jacek Domiński & Artur Hojny/Super Express/ Reporter

Prof. Wawrzyniec Konarski uważa, że Mateusz Morawiecki od dawna przygotowywał się do walki o polityczną przyszłość. Zdaniem rektora Akademii Finansów i Biznesu Vistula przywództwo Jarosława Kaczyńskiego znajduje się w stanie erozji, a postawienie na Przemysława Czarnka było błędem. Politolog przewiduje dalszą fragmentację PiS. Nie wyklucza również, że środowisko Morawieckiego w przyszłości stanie się partnerem dla PSL, ugrupowań centrum, a nawet Koalicji Obywatelskiej.

„Super Express”: – Jak pan ocenia działania Mateusza Morawieckiego po rozłamie w PiS?

Prof. Wawrzyniec Konarski: – Myślę, że Mateusz Morawiecki działa strategicznie, ponieważ jest osobą absolutnie ambitną, na najwyższym poziomie, jaki można sobie wyobrazić. To, że PiS przegrało walkę o władzę w 2023 roku, nie oznaczało dla niego końca kariery. Wręcz przeciwnie.

– Dlaczego zdecydował się na tak zdecydowany ruch?

– Skoro dokonuje takiej wolty, jest to naturalna i konsekwentna forma jego działania. Ma bardzo duże ambicje: premierowskie, a kto wie, czy nie także prezydenckie. Jest w dobrej formie fizycznej i mentalnej. Nie mógł pogodzić się z próbą odsunięcia go na boczny tor przez Jarosława Kaczyńskiego. Odniósł też sukces gospodarczy i skupił wokół siebie ludzi mających podobne aspiracje.

– Czy źródłem konfliktu jest słabnąca pozycja prezesa PiS?

– Przywództwo Jarosława Kaczyńskiego jest w stanie erozji już od kilku lat. Nie jest on dziś tak silnym wodzem, jakim był wcześniej. Aspirantów do sukcesji jest wielu, włącznie z Mateuszem Morawieckim. Kaczyński nie rozumie też, że jego partia jest kompletnie inna niż 20 czy 15 lat temu. W 2015 roku był jeszcze dynamicznym politykiem, mającym pomysły. Dzisiaj nie ma już w nim tej weny i nie rozumie, że jego partia się zmieniła.

– Jak pan ocenia postawienie na Przemysława Czarnka?

– To była nieprzemyślana decyzja Jarosława Kaczyńskiego. Przemysław Czarnek demonstruje polityczne doktrynerstwo i nie jest w stanie opanować własnego temperamentu. Nie będzie jednoczył, tylko dzielił. Mówiłem o tym już wtedy, gdy został wskazany jako spodziewany kandydat na premiera. Uważałem, że sobie z tym nie poradzi, i dokładnie to się stało.

– Czy Mateusz Morawiecki buduje osobną frakcję?

– To, co uprawia Mateusz Morawiecki, jest klasyczną działalnością frakcyjną. Frakcyjność nie jest jednak niczym złym w partii, która chce uchodzić za demokratyczną. W przypadku PiS tak nie jest, ponieważ przez lata była to klasyczna partia wodzowska. Jeśli partia jest niedemokratyczna, nie będzie w niej zgody na działalność frakcyjną. Nie znaczy to jednak, że frakcje się nie pojawią.

– Czy rozłam przekreśla szanse PiS na zwycięstwo?

– W ogóle nie ma mowy o żadnej samodzielnej wygranej Prawa i Sprawiedliwości. Ta secesja może pociągnąć za sobą odejście kolejnych polityków. PiS jako główna, prawicowa partia mainstreamowa ulegnie dalszej fragmentacji. Nie tylko nie będzie miało szans na samodzielną wygraną, ale może mieć problem, żeby utrzymać się na powierzchni polskiej sceny politycznej jako partia wiodąca.

Powolny, segmentowy rozpad PiS będzie skutkował tym, że do Mateusza Morawieckiego dołączą inni politycy, którzy dziś jeszcze się wahają.

– Kto najbardziej skorzysta na osłabieniu PiS?

– Prawica mainstreamowa ulega fragmentacji, ponieważ do tej pory reprezentowało ją przede wszystkim PiS. Będziemy obserwowali wzrost wpływów obu Konfederacji. Może dojść do sytuacji, w której głównymi rywalami staną się szeroko pojęty obóz rządzący oraz obie Konfederacje. Wszystkie te środowiska będą szukały partnerów do rządzenia, ponieważ dziś nikt nie byłby w stanie rządzić samodzielnie.

– Twierdzi pan, że ruch Morawieckiego może być ofertą dla Donalda Tuska. W jaki sposób?

– To, co dzieje się dziś w PiS, a także ewentualne odejście Mateusza Morawieckiego, będzie formą oferty wobec Donalda Tuska, czy to się komuś podoba, czy nie. W pierwszym rzędzie może to być oferta dla PSL i partii centrum, ale nie można wykluczyć, że w przyszłości również dla Koalicji Obywatelskiej. Może się to stać jedyną szansą na utrzymanie przez KO pozycji najważniejszej partii rządzącej.

– Jak mógłby wyglądać taki układ?

– Jeżeli przyjmiemy, że Mateusz Morawiecki będzie zbliżał się ideologicznie do partii centrum i PSL, to wspólny blok złożony z jego środowiska, PSL oraz ugrupowań centrowych byłby niezwykle ważny z perspektywy planów utrzymania władzy przez Donalda Tuska.

Jeśli obecna koalicja będzie chciała przedłużyć swoje rządy, będzie musiała szukać partnerów wśród secesjonistów z PiS, którzy dziś się wyłaniają.

Rozmawiała Weronika Fakhriddinova

Polityka SE Google News
CHAMSKI ATAK DZIENNIKARKI REPUBLIKI NA JOANNĘ MIZIOŁEK! POSZŁO O MORAWIECKIEGO!
Sonda
Czy Mateusz Morawiecki powinien zbudować własną partię?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki