- "Niedyskretnie o politykach" demaskuje brutalny rozpad PiS: Mateusz Morawiecki staje się ofiarą wewnętrznych walk i medialnych ataków frakcji Jacka Kurskiego.
- Dziennikarki ujawniają kulisy osobistych napaści, memów i ostrej krytyki Patryka Jakiego, co pogłębia chaos w partii.
- Czy Jarosław Kaczyński, stawiając na jedną frakcję, uratuje PiS przed totalnym rozłamem, czy otworzy drogę dla nowych sił politycznych?
Prawo i Sprawiedliwość przeżywa jeden z najpoważniejszych kryzysów w swojej historii. Konflikt Jarosława Kaczyńskiego z Mateuszem Morawieckim przestał być już wyłącznie zakulisową walką o wpływy. Teraz politycy, dziennikarze i sympatycy poszczególnych frakcji publicznie wymieniają się oskarżeniami.
O kulisach tej wojny opowiedziały Joanna Miziołek i Eliza Olczyk w najnowszym odcinku programu „Niedyskretnie o politykach”. Dziennikarki Super Expressu analizują w nim napięcia, gry wpływów i wydarzenia, które zwykle pozostają poza oficjalnymi konferencjami partyjnymi.
Niemcy piszą o rozłamie w PiS. „Dobrze byłoby, by oba zniknęły”
W rozmowie pojawił się wątek marginalizowania Mateusza Morawieckiego, działań Jacka Kurskiego, przekazu Telewizji Republika oraz coraz ostrzejszych konfliktów między środowiskiem byłego premiera a politykami związanymi z Suwerenną Polską.
Joanna Miziołek o ataku Telewizji RepublikaJoanna Miziołek opowiedziała o reakcji, z jaką spotkała się po jednym ze swoich wpisów na portalu X. Jak relacjonowała, odpowiedziała jej dziennikarka Telewizji Republika, a następnie do internetowej dyskusji dołączyły kolejne konta i portale.
Dziennikarka zwróciła uwagę, że tym razem otrzymała wyjątkowo dużo wiadomości od osób krytycznie oceniających sposób prowadzenia ataku.
– Sama to zobaczyłam, kiedy napisałam na portalu X, że machina PiS ruszyła za pośrednictwem Telewizji Republika. Odpowiedziała mi dziennikarka, pani Borkowska, w bardzo niegrzeczny sposób. Generalnie na portalu X dostaję dużo hejtu, ale też dużo wspierających głosów. Tym razem tych wspierających głosów było mnóstwo. Ci ludzie odpisywali: „Oglądałem Telewizję Republika, ale takiego chamstwa jeszcze nie widziałem” – mówiła Joanna Miziołek.
Na tym jednak internetowa historia się nie zakończyła. Na jednym z portali opublikowano zdjęcie dziennikarki i zasugerowano, że wspiera Mateusza Morawieckiego.
– Oni mają jakiś swój portal, „Blaski...” czy coś takiego. Ten portal wrzucił moje zdjęcie i zdjęcie pani Borkowskiej. Moje było w bikini, a tekst brzmiał: „Dziennikarka, która wspiera Morawieckiego, a jadła z nim jajecznicę”. Chciałam tylko powiedzieć państwu z Republiki, że nigdy nie jadłam z Mateuszem Morawieckim jajecznicy. Wszyscy byliśmy na tym śniadaniu. Był TVN, był Polsat, wszyscy byli na tym śniadaniu – podkreśliła.
Ludzie Morawieckiego wyrzuceni z grupy
Według informacji przekazanych w programie konflikt ma być widoczny także w wewnętrznej komunikacji partii. Joanna Miziołek opowiedziała o usunięciu Mateusza Morawieckiego i jego współpracowników z grupy służącej do monitorowania mediów.
Miało do tego dojść krótko po konferencji Jarosława Kaczyńskiego, podczas której prezes PiS odnosił się do sytuacji polityków związanych ze stowarzyszeniem byłego premiera.
– Z grupy WhatsAppowej „Monitoring mediów” ludzie Mateusza Morawieckiego, łącznie z Mateuszem Morawieckim, zostali wyrzuceni chwilę po konferencji Jarosława Kaczyńskiego. To wszystko jest trochę nieładne, patrząc na to, co dzieje się wewnątrz – powiedziała Miziołek.
Dziennikarka nawiązała również do wypowiedzi Jacka Kurskiego. Były prezes TVP miał przypominać, że Morawiecki był doradcą Donalda Tuska w okresie jego wcześniejszych rządów.
– Jacek Kurski powiedział, że kiedy Donald Tusk ściskał się z Putinem, Mateusz Morawiecki był doradcą Donalda Tuska i w ogóle na to nie reagował. Pan Kontarz przypomniał jednak wypowiedź Kurskiego z czasów katastrofy smoleńskiej, kiedy obrażał tych ludzi, mówiąc o nich „Kościół smoleński” – relacjonowała Joanna Miziołek.
Ostre słowa o Patryku Jakim
W programie pojawił się także wątek Patryka Jakiego. Joanna Miziołek przytoczyła opinię jednego ze swoich rozmówców z Prawa i Sprawiedliwości.
Według relacji dziennikarki polityk PiS miał bardzo krytycznie oceniać działalność europosła i jego zachowanie podczas kampanii prezydenckiej Karola Nawrockiego. Są to słowa rozmówcy Miziołek, a nie potwierdzone stanowisko władz partii.
– Dzisiaj rozmawiałam z politykiem PiS, który opowiadał mi, że pan Jaki jest największym szkodnikiem. Mówił, że działał między innymi przeciwko Karolowi Nawrockiemu w kampanii i że są ludzie, którzy mogą to poświadczyć – przekazała dziennikarka.
– Według niego sytuacja w dniu wyborów, między innymi za sprawą Patryka Jakiego, była nieciekawa. Musiał się włączyć Mentzen z działalnością profrekwencyjną, aby uratować prezydenturę Karola Nawrockiego. I na pewno nie stało się to za sprawą Patryka Jakiego. Ten polityk twierdził, że Patryk Jaki działa wyłącznie na korzyść własnej kariery, a nie kogokolwiek innego – dodała Miziołek.
– To, co usłyszałam od jednego z „harcerzy”, jest takie, że Beata Szydło miała w kuluarach powiedzieć, iż czegoś takiego jeszcze w życiu nie widziała. Bardzo nie podoba jej się to, co robią „maślarze” – relacjonowała Miziołek.
Określenia „harcerze” i „maślarze” są używanymi w partyjnych rozmowach nazwami poszczególnych środowisk i grup wpływu.
– „Maślarze” uzyskali dużą siłę, stali się osobną frakcją, a Beata Szydło w tym wszystkim zniknęła. Z tego, co słyszałam, bardzo nie lubi też pana Jakiego – dodała dziennikarka.
Wojna na memy. Wszystkiemu winny Morawiecki?
Konflikt nie ogranicza się do oficjalnych wypowiedzi i partyjnych komunikatów. W mediach społecznościowych pojawiają się kolejne memy uderzające w Mateusza Morawieckiego.
Zdaniem Joanny Miziołek internetowa kampania zaczyna przybierać absurdalną formę. Byłemu premierowi przypisywane są już niemal wszystkie możliwe porażki i problemy prawicy.
– Teraz śmieją się z Mateusza Morawieckiego i wrzucają memy, że wszystko, co złe, zrobił właśnie on. Pojawiają się memy, że to Mateusz Morawiecki podał Ewie jabłko w raju, a nie wąż – opowiadała.
– Najbardziej rozśmieszył mnie mem, według którego Jacek Kurski twierdzi w Telewizji Republika, że to Mateusz Morawiecki najgłośniej krzyczał: „Uwolnić Barabasza” – mówiła Miziołek.
Eliza Olczyk: Kaczyński chciał uratować partię
Eliza Olczyk skupiła się na działaniach Jarosława Kaczyńskiego. Jej zdaniem prezes PiS, podejmując decyzje dotyczące środowiska Morawieckiego, myślał przede wszystkim o utrzymaniu kontroli nad ugrupowaniem.
Problem polega na tym, że usunięcie jednego silnego ośrodka nie musi oznaczać zakończenia walk frakcyjnych. Może doprowadzić do powstawania kolejnych grup.
– Myślę, że Jarosław Kaczyński chciał uratować partię. Tylko o tym myślał i to było jego głównym celem. Teraz jednak może powstać jeszcze więcej frakcji, bo w PiS zostanie jedna dominująca frakcja, której przewodzą „maślarze”. Inni ludzie zaczną się przeciwko temu buntować, bo nie będzie im się to podobało – oceniła Eliza Olczyk.
Dziennikarka przypomniała, że Jarosław Kaczyński przez lata utrzymywał równowagę między rywalizującymi ze sobą środowiskami.
– Do tej pory prezes grał dwoma płucami, dwoma szczepami. Byli „harcerze”, byli inni i istniała jakaś równowaga. Teraz zostaną tylko „maślarze” – mówiła.
Olczyk przywołała także wcześniejsze słowa Michała Dworczyka, jednego z najbliższych współpracowników Mateusza Morawieckiego.
– Pamiętasz, co kilka miesięcy temu mówił Michał Dworczyk? Że kiedy przyjdzie Suwerenna Polska, rozwali partię. Teraz oni zostają, a tamci są wypychani i wyrzucani – dodała dziennikarka.
Nowa formacja bez starych działaczy? „Ten błąd już popełniano”
Jednym z możliwych scenariuszy jest budowanie przez środowisko Morawieckiego nowego ruchu politycznego. Dyskusja dotyczy również tego, czy powinno znaleźć się w nim miejsce dla dotychczasowych działaczy PiS.
Eliza Olczyk przestrzegła przed całkowitym odcinaniem się od ludzi mających wieloletnie doświadczenie w prowadzeniu kampanii i struktur partyjnych. Podobne próby podejmowano już w polskiej polityce.
– Ten błąd, czyli mówienie: „Nie przyjmujmy wszystkich ze starego PiS, bo będą dla nas balastem”, popełniały już różne partie w ciągu ostatnich 30 lat. Popełniła go Socjaldemokracja Polska, kiedy doszło do rozłamu SLD. Oni też nie chcieli przyjmować „starego betonu”. Wiemy, jak to się skończyło – przypomniała.
Zdaniem dziennikarki podobny mechanizm był widoczny także przy tworzeniu Nowoczesnej oraz ruchu Szymona Hołowni.
– Tak samo było z Ryszardem Petru, który zrobił łapankę, bo broń Boże nie chciał ludzi z Platformy Obywatelskiej. Bardzo podobna sytuacja dotyczyła ruchu Szymona Hołowni. Później, kiedy przychodzi co do czego, okazuje się, że tylko ludzie od lat zajmujący się polityką wiedzą, jak organizować spotkania, wolontariuszy czy kampanię – oceniła Olczyk.
Olczyk ostro o Jacku Kurskim
Duża część rozmowy została poświęcona Jackowi Kurskiemu. Eliza Olczyk przypomniała jego wcześniejsze polityczne zwroty oraz wypowiedzi z czasów sporu po katastrofie smoleńskiej.
Jej zdaniem były prezes TVP potrafi całkowicie zmienić swoją narrację, jeśli w danym momencie wymaga tego polityczna sytuacja.
– To niesamowite, że Jacek Kurski potrafi na pełnej hipokryzji być tak bezczelny. Mówi o ludziach pod Pałacem Prezydenckim, że „z puszek po piwie Lech ustawiali krzyż, a kobiety przypalali papierosami”. Mówi to człowiek, który właśnie wtedy sam wyśmiewał ludzi zgromadzonych pod pałacem – stwierdziła Eliza Olczyk.
– Jackowi Kurskiemu nigdy nie brakowało tupetu, żeby wykonywać tego typu wolty. Pamiętam jego spór w Sejmie z Romanem Giertychem, kiedy Kurski krzyczał: „Co wyście zrobili? To tylko dzięki nam jest becikowe”, a Giertych odpowiadał: „Halo, kolego, to był nasz projekt i wcale nie chcieliście go poprzeć” – mówiła.
Czy PiS może zatrzymać spadki?
Zdaniem prowadzących konflikt może mieć poważne konsekwencje sondażowe. Wyborcy PiS obserwują publiczną walkę polityków, którzy jeszcze niedawno przekonywali, że tworzą jeden obóz.
Każdy kolejny atak na Morawieckiego, Kurskiego, Jakiego czy innych liderów utrwala obraz partii pochłoniętej wewnętrzną wojną. Jednocześnie po prawej stronie rośnie konkurencja ze strony Konfederacji.
Jarosław Kaczyński próbuje zachować kontrolę nad PiS i nie dopuścić do powstania konkurencyjnego ośrodka. Mateusz Morawiecki buduje natomiast własne środowisko, które ma prowadzić działalność programową i przyciągać wyborców rozczarowanych dotychczasową formułą partii.
Nie wiadomo jeszcze, czy konflikt zakończy się trwałym rozłamem, czy kolejną próbą porozumienia. Z rozmowy Joanny Miziołek i Elizy Olczyk wynika jednak, że wzajemna niechęć zaszła już bardzo daleko.
Poniżej galeria zdjęć: Program „Niedyskretnie o Politykach”