Jeszcze zanim pojawiły się oficjalne wyniki referendum w Krakowie, część polityków z przeciwnej niż KO strony politycznej barykady, zaczęła gratulować mieszkańcom Krakowa decyzji o odwołaniu prezydenta. Wśród takich osób pojawił się Mateusz Morawiecki. Były premier wprost napisał w mediach społecznościowych:
Krakowianie zagłosowali dziś przeciwko marnej władzy Władzy, która zamiast rozwiązywać ich problemy bawiła się na Tik Toku, a na baczność stawała wyłącznie przed mocodawcami z zewnątrz. Władzy, która na krakowskim rynku stworzyła otwartą manufakturę bismarckowskiej kiełbasy z pełnym przekonaniem, że ujdzie jej to na sucho. Władzy, która w obliczu gospodarczego zwrotu nie zrobiła nic aby otworzyć przed młodymi krakowianami nowe ścieżki kariery w miejscu tych, które zamknął technologiczny przewrót - ocenił.
Po czym nawiązał do sytuacji w całej Polsce: - Te same problemy na skalę 45 razy większą ma dziś ze swoją władzą Polska. (...) Mieszkańcy Krakowa pokazali, że czerwona kartka w polityce należy się nie tylko za czyste zło, ale też za przeciętność w dobie wielkich wyzwań, które przed nami stoją. Dziś Kraków, jutro - cała Polska. Walczmy - podsumował polityk Prawa i Sprawiedliwości.
W podobnym tonie wypowiedziała się posłanka PiS, Dominika Chorosińska: - To już oficjalne! Aleksander Miszalski został odwołany w referendum przez mieszkańców Krakowa. To potężny cios dla Koalicji Obywatelskiej i kolejny sygnał, że Polacy mają dość polityki Tuska.
Także w czasie poniedziałkowej (25 maja) konferencji prasowej zorganizowanej w Krakowie głos na temat wyniku referendum zabrał Przemysław Czarnek. Zdaniem kandydata PiS na premiera to, co wydarzyło się w mieśćcie, to "początek wielkiej fali":
To z jednej strony początek wielkiej fali, która przetoczy się przez Polskę i zakończy się odejściem samego Tuska, bo dziś mamy do czynienia z odejściem Tuska krakowskiego, ale to się zakończy odejściem Tuska, bo rządy Tuska i jego koalicji 13 grudnia są tak samo postrzegane przez Polaków w całej Polsce, jak rządy Tuska krakowskiego, czyli pana Miszalskiego tutaj, w Krakowie. Z drugiej strony jest to porażka osobistego pana Tuska, który tu przyjeżdżał i zachwalał swojego przyjaciele i najbliższego współpracownika i mówił, że bez żadnego problemu, z pełnym zaufaniem powierzyłby swojemu przyjacielowi panu Miszalskiego właśnie losy Krakowa - powiedział polityk.
Jednak nie tylko politycy Prawa i Sprawiedliwości z zadowoleniem przyjęli wynik krakowskiego referendum. - Dzisiaj Miszalski, za rok Tusk! - napisał w sieci Sławomir Mentzen.
CZYTAJ: Marian Banaś ma chrapkę na stanowisko prezydenta Krakowa! Już ogłosił kandydaturę