Monika Piątkowska nie wytrzymała! "Granica została przekroczona"

Kampania przed drugą turą wyborów na prezydenta Krakowa nabiera ostrych barw. Monika Piątkowska, jedna z kandydatek, publicznie oskarżyła dziennikarzy stacji wPolsce24 o naruszenie prywatności jej rodziny, w tym nastoletniego syna, poprzez wjazd na zamknięte osiedle. Stacja stanowczo odpiera zarzuty, twierdząc, że celem była sonda wśród mieszkańców, a nie śledzenie dziecka. Całe zdarzenie wywołało falę dyskusji na temat etyki dziennikarskiej i granic w politycznym sporze.

Kandydatka na prezydenta Krakowa Monika Piątkowska siedzi w ciemnej sali. O szczegółach sporu przeczytasz na SE Polityka.
Autor: ART SERVICE / Super Express
  • Kandydatka na prezydenta Krakowa, Monika Piątkowska, oskarżyła dziennikarzy stacji wPolsce24 o naruszenie prywatności jej rodziny, w tym nastoletniego syna, poprzez wjazd na zamknięte osiedle, gdzie mieszka jej dziecko. Zapowiedziała podjęcie kroków prawnych i odmówiła udziału w debacie proponowanej przez stację.
  • Redaktor naczelny Jacek Karnowski oraz dyrektor programowy Mariusz Pilis ze stacji wPolsce24 stanowczo odrzucili zarzuty, twierdząc, że ich dziennikarze wjechali na osiedle w celu przeprowadzenia sondy wśród mieszkańców, a nie śledzenia syna kandydatki. Podkreślili, że nie akceptują śledzenia osób niepublicznych, zwłaszcza dzieci.
  • Incydent ten ma miejsce w trakcie kampanii przed drugą turą przedterminowych wyborów na prezydenta Krakowa, które odbędą się 11 października, i budzi pytania dotyczące etyki dziennikarskiej oraz granic w politycznym sporze.

Podczas niedzielnej konferencji prasowej, Monika Piątkowska, kandydatka na prezydenta Krakowa, wyraziła swoje oburzenie w związku z działaniami dziennikarzy wPolsce24. Poinformowała, że w piątek, w trakcie jej własnej konferencji, reporterzy wspomnianej stacji mieli wtargnąć na strzeżone osiedle pod Warszawą, gdzie mieszka jej syn. Piątkowska oceniła to zachowanie jako "stalkowanie jej nastoletniego dziecka" i zapowiedziała podjęcie stosownych kroków prawnych. Kandydatka podkreśliła, że sytuacja ta przekroczyła wszelkie granice dopuszczalnej rywalizacji politycznej.

– Są w naszym mieście środowiska, które są gotowe zrobić wszystko, absolutnie wszystko, żeby dorwać się do władzy. Są w naszym mieście środowiska, które nie mają żadnych hamulców, żadnych granic. Które walczą w sposób brutalny, łamiący prawo, nie tylko z kandydatką, ale z jej rodziną. To jest ta granica, której ja nie pozwolę przekroczyć – zadeklarowała.

Wcześniej, w oświadczeniu opublikowanym w mediach społecznościowych, kandydatka zaznaczyła, że jej dziecko nie jest osobą publiczną, a zaistniała sytuacja głęboko dotknęła ją jako matkę.

- Granica między politycznym sporem a prywatnością mojej rodziny została przekroczona – napisała. W konsekwencji tych wydarzeń, Monika Piątkowska poinformowała również, że nie weźmie udziału w debacie zaproponowanej jej przez stację wPolsce24.

- Przekroczyliście granicę, która jest granicą nieprzekraczalną. Podnieśliście rękę na moją rodzinę i na moje dziecko - dodała.

Odpowiedź redakcji 

Na zarzuty Moniki Piątkowskiej zareagował Jacek Karnowski, redaktor naczelny stacji wPolsce24. Za pośrednictwem mediów społecznościowych odrzucił oskarżenia.

- Reporter telewizji wPolsce24 nie nagrywał, nie chciał nagrywać, nie szukał, nie wypatrywał pełnoletniego syna pani Moniki Piątkowskiej. Wjechał na osiedle i nagrał zwyczajową sondę wśród mieszkańców - poinformowano.

Karnowski zasugerował również, że "Insynuacja dotyczącą syna jest albo zwykłą ściemą, albo dotyczy innej redakcji". Do wpisu Karnowskiego dołączono oficjalne stanowisko dyrektora programowego Mariusza Pilisa. Określił on zarzuty kandydatki dotyczące "ataku na dziecko" mianem "poważnego nadużycia". Pilis wyjaśnił, że zainteresowanie dziennikarzy dotyczyło samej kandydatki.

Sąd zdecydował przed drugą turą wyborów w Krakowie. Piątkowska musi sprostować słowa o Gibale

- Zajęliśmy się osobą kandydatki na prezydenta Krakowa, jej deklarowanymi związkami z miastem oraz kwestią jej faktycznego miejsca zamieszkania - przekazano.

Podkreślił jednocześnie, że stacja "nie ma akceptacji dla fotografowania ani śledzenia osób niepublicznych, w szczególności dzieci."

Przedstawiciele stacji zapewniają, że ekipa telewizyjna wjechała na osiedle przez otwartą bramę, używając oznakowanego samochodu. Deklarowanym celem było przeprowadzenie sondy ulicznej wśród losowych mieszkańców. O tym, że osiedle jest prywatne i zamknięte, dziennikarze mieli dowiedzieć się dopiero od ochroniarza. Mariusz Pilis podtrzymał stanowisko stacji.

- Wszelkie insynuacje, dotyczące obserwowania pełnoletniego syna kandydatki na prezydenta Krakowa i nagrywania są nieprawdziwe - stwierdził, jednocześnie ponawiając zaproszenie dla Moniki Piątkowskiej do debaty.

Wybory prezydenckie w Krakowie

Incydent ten ma miejsce w gorącym okresie kampanii przed drugą turą przedterminowych wyborów prezydenckich w Krakowie, która odbędzie się 11 października. W walce o fotel prezydenta zmierzą się radny miejski Łukasz Gibała, który w pierwszej turze zdobył 36,38 proc. głosów, oraz senatorka Koalicji Obywatelskiej Monika Piątkowska, na którą zagłosowało 29,91 proc. wyborców. Przedterminowe wybory w stolicy Małopolski są konsekwencją odwołania Aleksandra Miszalskiego (Koalicja Obywatelska) z urzędu prezydenta miasta w drodze referendum, które odbyło się w maju.

W naszej galerii zobaczysz wieczór wyborczy Moniki Piątkowskiej:

Sonda
Kto wygra w II turze wyborów na prezydenta Krakowa?
Biedrzycka Expressem | 2026 10 08

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki