- Polityczna burza wokół przekazywania sprzętu wojskowego Ukrainie eskaluje, a Kancelaria Prezydenta zabiera głos w sprawie decyzji MON o odtajnieniu informacji.
- Marcin Przydacz, minister prezydenta, ostro zaatakował szefa MON, Władysława Kosiniaka-Kamysza, oskarżając go o tchórzostwo i brak konsultacji w sprawie rakiet Patriot.
- Sprawdź, dlaczego Pałac Prezydencki zarzuca rządowi oszustwo i jakie są prawdziwe kulisy tej politycznej awantury, która może zagrozić bezpieczeństwu kraju.
Spór o polską pomoc wojskową dla Ukrainy wchodzi na coraz wyższy poziom. Po decyzji MON o odtajnieniu części informacji o donacjach głos zabrała Kancelaria Prezydenta.
Na konferencji wystąpił Marcin Przydacz. Minister w Kancelarii Prezydenta nie szczędził mocnych słów pod adresem Władysława Kosiniaka-Kamysza. W tle są rakiety do systemów Patriot i pytania o to, czy przekazanie ich Ukrainie mogło wpłynąć na bezpieczeństwo Polski.
Nawrocki nie wiedział o Patriotach dla Ukrainy? Rząd ostro odpowiada
Przydacz: odpowiedzialność ponosi Kosiniak-Kamysz
Przydacz przekonywał, że decyzje dotyczące przekazywania sprzętu wojskowego Ukrainie obciążają rząd Donalda Tuska i szefa MON.
„Odpowiedzialność za przekazanie Ukrainie najnowocześniejszego polskiego sprzętu ponosi Władysław Kosiniak Kamysz i rząd Donalda Tuska” – powiedział Przydacz.
Potem padły jeszcze ostrzejsze słowa. Minister prezydenta zarzucił Kosiniakowi-Kamyszowi, że ten próbuje przerzucić odpowiedzialność na innych.
„Odpowiedzialność za przekazanie Ukrainie najnowocześniejszego polskiego sprzętu ponosi Władysław Kosiniak Kamysz i rząd Donalda Tuska. I niech się z tego oni tłumaczą, a nie będą próbowali dzielić się swoją odpowiedzialnością za tą niedobrą dla polskiego interesu decyzją z wszystkimi innymi. Niechże pan Władysław Kosiniak Kamysz choć raz będzie przez moment odważnym człowiekiem i przyjmie na klatę odpowiedzialność za swoje własne decyzje, a nie zachowuje się po raz kolejny jak tchórz” – dodał.
Pałac mówi o braku konsultacji
Jednym z głównych punktów wystąpienia Przydacza była kwestia konsultacji z prezydentem i Biurem Bezpieczeństwa Narodowego. Według ministra Kancelarii Prezydenta takich konsultacji nie było.
„Prezydent nie był konsultowany, nie był też konsultowany, nie było też konsultowane Biuro Bezpieczeństwa Narodowego. [...] Próba przekierowania uwagi publicznej na kwestie przesyłania różnego rodzaju informacji, dokumentów czy rozmów formalnych, nieformalnych jest próbą oszustwa, oszustwa opinii publicznej i odejścia od odpowiedzialności” – mówił Przydacz.
Mocne słowa o Ukrainie
Przydacz odniósł się też do relacji z Ukrainą. W jego ocenie polskie wsparcie nie spotyka się z taką reakcją, jakiej oczekiwałaby Warszawa.
„No dzisiaj pan minister Kosiniak Kamysz mówi, że liczy na wdzięczność strony ukraińskiej. Wydaje mi się, że po tych czterech latach mamy już pewność, że reakcja strony ukraińskiej z reguły jest niestety mało konstruktywna. Na przykład jeśli chodzi o to, na czym Polsce zależy, czyli kwestie dialogu historycznego” – ocenił Przydacz.
Minister prezydenta wskazywał przy tym na sprawy historyczne. Mówił o potrzebie zaprzestania gloryfikowania UPA i o oczekiwaniach Polski wobec Kijowa.
Apel do szefa MON: „zaczął pracować”
Kolejny wątek dotyczył relacji ze Stanami Zjednoczonymi. Przydacz sugerował, że szef MON powinien mocniej zaangażować się w bezpośrednie rozmowy z USA.
„Wolałbym, żeby minister obrony narodowej sam też miał swoje kontakty z Departamentem Wojny USA i apeluje do pana ministra, aby w końcu wybrał się do Waszyngtonu na rozmowy [...] i zaczął bezpośrednio już rozmawiać o technikaliach. [...] Jeszcze raz apeluję do pana wicepremiera Kosiniaka Kamysza, by po prostu zaczął pracować nad tym tematem, a nie tylko komentował wypowiedzi, które są uzyskane ze strony amerykańskiej w bezpośrednich rozmowach z administracją prezydenta” – powiedział Przydacz.
Przydacz mówił też, że polskim interesem powinno być przede wszystkim zabezpieczenie własnego nieba. W jego ocenie opinia publiczna ma prawo wiedzieć, czy decyzje rządu nie osłabiły polskiej obrony powietrznej.
Spór o Patrioty trwa
Władysław Kosiniak-Kamysz zapewniał wcześniej, że przekazanie pocisków Ukrainie nie wpłynęło na bezpieczeństwo Polski. Szef MON podkreślał, że decyzje były podejmowane w porozumieniu z sojusznikami, a przekazany sprzęt stanowił margines polskich zdolności.
Pałac nie przyjmuje jednak tych wyjaśnień bez zastrzeżeń. Po konferencji Przydacza widać, że temat Patriotów może jeszcze długo rozgrzewać politykę. Zwłaszcza że dotyczy nie tylko Ukrainy, ale też bezpieczeństwa Polski i relacji z USA.