Przypomnijmy, w piątek "Super Express" ujawnił, że minister cyfryzacji Anna Streżyńska jest od ponad 20 lat szczęśliwą żoną byłego księdza Józefa Streżyńskiego. Oboje mieszkają pod Warszawą, mają dwie dorosłe córki.
Mąż pani minister pełnił duszpasterską posługę przez 16 lat od 1975 roku. W latach 80. był wikariuszem w kościele na warszawskim Żoliborzu, w parafii Stanisława Kostki. To właśnie tam wpadła mu w oko ciemnowłosa Anna. W efekcie Streżyński odszedł z Kościoła, poprosił biskupa o zwolnienie z celibatu i możliwość zawarcia ślubu kościelnego. - Odchodząc, zrezygnowałem jedynie z celibatu. Nie mogłem pogodzić bycia księdzem z chęcią założenia rodziny - powiedział "Super Expressowi".
W małżeństwie były ksiądz i przyszła pani minister podzielili się rolami. On zajmował się domem i wychowaniem córek, ona robieniem kariery i zarabianiem pieniędzy. - Jeszcze zanim poszłam do pracy, rozmawialiśmy o tym, jak ułożyć dalsze życie, i wiadomo było, że w porównaniu z jego fachem to ja będę miała większe pieniądze i większą szansę na osiągnięcie sukcesu. Przejął wszystkie obowiązki domowe. Do mnie należy tylko pranie - w środy i soboty - oraz opieka nad kwiatami domowymi i ogrodem, który jest moją pasją. Mąż gotuje i czeka na mnie z ciepłą kolacją. Sprząta i zajmuje się rachunkami. Ja pracuję. Mój dzień zaczyna się koło 6 rano, około 7.15 wyjeżdżam do pracy i docieram tam po 8. (.) I wiem, że bardzo ciężko łączyć pracę i rodzinę. Jeżeli mąż pracuje nadal i kobieta też chce, to dzieci chodzą z kluczem u szyi. Ja sama miałam szczęście. Mam męża anioła. Gdyby nie mój cudowny mąż, który mnie wsparł we wszystkim, absolutnie nie poradziłabym sobie - mówiła Streżyńska w rozmowie z "Dziennikiem" kilka lat temu.