Miłosz Motyka: CPN kosztował nas 5 mld zł, nie ma już środków w budżecie na kontynuację programu

Miłosz Motyka, minister energii, PSL o programie Ceny Paliw Niżej: - Polacy wydali na ten mechanizm, bo to budżet wszystkich Polaków, ponad 5 mld zł. To ogromny wysiłek dla budżetu, który i tak jest budżetem inwestycji i bezpieczeństwa. Przecież rekordowo dużo wydajemy na zbrojenia. Zapominamy też, że przyczyną takich, a nie innych cen na stacjach paliw, jest to, co się dzieje na Bliskim Wschodzie. Nikt w Polsce o tej wojnie nie decydował.

Miłosz Motyka
Autor: Screen TT/ Archiwum prywatne

Super Express: W 87. rocznicę wybuchu II wojny światowej premier Tusk apeluje o solidarność i wyciąganie wniosków z historii, a prezydent Nawrocki apeluje do kanclerza Niemiec i niemieckich obywateli o reparacje, mimo że temat wydawał się już zamknięty. A może nie do końca?

Miłosz Motyka: Prezydent jest historykiem i jak sądzę dobrze wie, że kiedy Polska nie była w pełni suwerennym państwem zapadła decyzja o zrzeczeniu się reparacji, co dzisiaj nie ułatwia nam dyskusji na ten temat. Po drugie oczywiście potrzebujemy w tej sprawie wysiłków i zjednoczenia – i nasz rząd, i poprzedni rząd apelował do niemieckich władz, ale pamiętajmy, że to jest sprawa dwustronna i wymaga reakcji. O tym mówił premier Tusk podczas ostatnich międzyrządowych konsultacji polsko-niemieckich w Berlinie. Tę presję nadal należy wywierać.

- Wspomniał pan o zrzeczeniu się reparacji za czasów PRL, to był dokładnie 1953 r. Później jednak rząd Marka Belki potwierdził, że Polska nie ma podstaw prawnych do ubiegania się o nie, a następnie, za czasów rządów PiS, minister spraw zagranicznych Anna Fotyga podtrzymała to stanowisko twierdząc, że „nie ma wątpliwości co do faktu, że Polska zrzekła się reparacji wojennych od Niemiec”.

- Dlatego teraz ze strony pana prezydenta to jest czysta polityka. Dzisiaj prawnie tak to wygląda, że jest to bardzo trudne, dlatego nasz rząd i nasz premier działają w zakresie tzw. zadośćuczynienia. Bo jeśli sprawa reparacji jest uważana za zamkniętą, to kwestia zadośćuczynienia nigdy zamknięta nie będzie. Ono nie zostało wypłacone, Polsce nie zrekompensowano krzywd.

- Co, konkretnie, rozumieją państwo w tym przypadku pod słowem „zadośćuczynienie”?

- Chociażby wypłatę odszkodowań żyjącym jeszcze ofiarom II wojny światowej, częściową zapewne wypłatę odszkodowań za zniszczenia i grabież dzieł sztuki. To właśnie o poziomie tego zadośćuczynienia należy dziś rozmawiać, ale to są wysiłki każdego kolejnego rządu. Więc w tym zakresie prezydent nie mówi niczego nowego. Dobrze by było żeby jednak na kanwie dyplomatycznej, a nie wiecowej, pomógł tę sprawę załatwić. Premier Tusk ją podniósł w rozmowie z kanclerzem, ale nie słyszałem żeby to samo zrobił prezydent w bilateralnych rozmowach z przedstawicielami narodu niemieckiego. (…)

- Mówi pan, że ze strony prezydenta to „czysta polityka”. Co konkretnie?

- Dobrze, żeby zanim coś powie podjął w tej sprawie jakiekolwiek działania, żeby miał się czym pochwalić. Pytania i apele akurat przy okazji rocznicy wybuchu II wojny światowej… potrzebne są działania, a nie apele.

- 1 września zakończył się tzw. program CPN, czyli Ceny Paliw Niżej, a pan w publicznych wypowiedziach to właśnie prezydenta obarcza za droższe paliwo. Tymczasem jego współpracownicy przekonują, że koncerny paliwowe i tak przerzuciłyby obciążenia wynikające z niepodpisanej ustawy na klientów.

- Mechanizm „CPN” to obniżone stawki VAT i akcyzy połączone z tzw. ceną maksymalną. Nie ma wobec tego żadnej możliwości żeby jakikolwiek koncern odbił sobie ten podatek na kliencie. Mechanizm ceny maksymalnej jest faktem, ale prezydent z nim polemizuje. Prezydent polemizuje z logiką i faktami. Po to stworzyliśmy mechanizm ceny maksymalnej, by żaden koncern, w sytuacji, w której podatki są obniżane – a środki od nadmiarowych zysków trafiłby na obniżkę podatków – nie rekompensował sobie tego w innym miejscu, tak jak to miało miejsce za rządów PiS. Więc cała ta logika pana prezydenta nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Jemu chodzi wyłącznie o dwie rzeczy: utrudnienie życia rządowi i o to, że wsłuchał się w głos koncernów naftowych, które mówiły, że sobie z tą sytuacją nie poradzą. Szkoda tylko, że zapomniał, że w 2022 r. rząd PiS-u przyjmował taką samą ustawę jeśli chodzi o koncerny energetyczne. Zapomniał też o słowach prezydenta Trumpa, który stwierdził, że koncerny powinny się nadmiernymi zyskami z obywatelami dzielić. Nie podzielą się, bo Karol Nawrocki zablokował ustawę. (…)

- Dlaczego mechanizm CPN nie został przedłużony?

- Bo nie ma dzisiaj na to środków w budżecie. Polacy wydali na ten mechanizm, bo to budżet wszystkich Polaków, ponad 5 mld zł. To ogromny wysiłek dla budżetu, który i tak jest budżetem inwestycji i bezpieczeństwa. Przecież rekordowo dużo wydajemy na zbrojenia. Zapominamy też, że przyczyną takich, a nie innych cen na stacjach paliw, jest to, co się dzieje na Bliskim Wschodzie. Nikt w Polsce o tej wojnie nie decydował.

- Nic nie wskazuje na to żeby sytuacja na Bliskim Wschodzie miała się uspokoić, ba, Donald Trump pozwala sobie na wypowiedzi podważające status Falklandów. Da się w takiej sytuacji cokolwiek prognozować jeśli chodzi o ceny paliw?

- Nie da się. Dziś na rynku energetycznym chyba nikt nie widzi nadziei, analitycy wskazują raczej, że ten cenowy trend może się utrzymać. Ze względu na zmienność sytuacji nikt nie ma odwagi przewidywać dalej, niż na kilka dni do przodu.

- CPN nie wróci?

- Podstawowa sprawa to finansowanie i nie zmienię zdania, że koncerny paliwowe, tak jak to jest w innych krajach, powinny płacić podatek od nadmiarowych zysków. Pan prezydent godzi się na to żeby w czasie największego globalnego kryzysu nadzwyczajne straty notowali obywatele, a nadzwyczajne zyski koncerny. Ja się na to nie godzę. Będziemy przygotowywali kolejne ustawy w tej sprawie.

- Mamy coraz więcej wątków w aferze Zondacrypto, a prezydent twierdzi, że nie był w tej sprawie wystarczająco informowany przez rząd i podległe mu służby specjalne.

- Chciałbym żeby Biuro Bezpieczeństwa Narodowego wzięło się do roboty. Jeśli chcą mieć informacje i być w kontakcie ze służbami, to mają do tego prawo. Biorą udział choćby w posiedzeniach Komitetu Bezpieczeństwa i niestety, mam tę wiedzę, nie zawsze o tym prezydenta informują. Jego współpracownicy albo bagatelizują niektóre sygnały, albo może… mniej Twittera, a więcej pracy.

Rozmawiała Kamila Biedrzycka

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki