„Super Express”: – Komisja Europejska w projekcie opinii o stanie praworządności w Polsce stwierdza, że w naszym kraju nie obowiązują standardy demokratyczne. Czy rząd zaakceptuje tę opinię?
Michał Szułdrzyński: – To jedno z mocniejszych wystąpień KE. Dotychczas Komisja mówiła, że będzie sprawdzać, czy procedury praworządności działają. W projekcie, do którego dotarła „Rzeczpospolita”, jest napisane, że jeśli do poniedziałku nic się nie zmieni, to KE podpisze opinię, że demokracja jest w Polsce zagrożona.
– Nie budzi to pana zastrzeżeń, że znamy już opinię KE przed jej oficjalnym ogłoszeniem?
– Zawsze jest tak, że jak dokumenty ujrzą światło dzienne, są elementem pewnej gry. KE chciała wysłać rządowi sygnał, że to nie przelewki.
– Premier Beata Szydło miała pójść na ustępstwa KE, a już w trakcie debaty w Sejmie mówiła co innego.
– Pani premier Szydło mówi co innego na wewnętrznym podwórku, a co innego mówi w unijnych negocjacjach. Na wewnętrzny użytek krytykuje opozycję, a w rozmowach z politykami unijnymi jest skłonna do kompromisu. To zrozumiałe.
– Jak się to wszystko zakończy?
– KE utrudniła kompromis. Jeżeli PiS ogłosi to samo, co KE w swojej opinii, to oznacza, że ktoś przystawił partii rządzącej pistolet do głowy i kazał się wycofać.
Michał Szułdrzyński: Przystawili PiS pistolet do głowy
2016-05-21
4:00
Publicyści komentują spór rządu z KE.
i