W czasie rozmowy na antenie radia Zet Tomasz Trela przyznał też, że po wypadku autokaru rząd zdaje egzamin: - Reakcja była błyskawiczna, i minister Sikorski i premier Tusk. I telefony, infolinie, samolot z naszymi przedstawicielami w drodze, drugi w gotowość. Tak, jak Polska powinna się zająć w stosunku do obywateli, tak się zajęła - ocenił polityk.
Trela został też zapytany o wpis Alvina Gajadhura. Doradca prezydenta Karola Nawrockiego na portalu X napisał, że stacje do badań ciężarówek i autokarów nie są używane: - Skandal! Mobilne stacje diagnostyczne do kontroli AUTOKARÓW i ciężarówek zakupione za rządów PiS z funduszy UE (29 mln zł) nie są używane. Rzeszów, Katowice-brak kontroli przez rok, Olsztyn-ostatnie w 2025.Tak Inspekcja Transportu Drogowego podległa Ministrowi InfrastrukturyDariuszowi Klimczakowi dba o BRD.
Wpis ten zdenerwował posła Tomasz Trelę, który skomentował słowa Gajadhur w rozmowie na antenie radia Zet: - Czytałem te wpisy i jak widzę polityków prawicy i skrajnej prawicy, którzy na każdej sytuacji próbują zbić kapitał polityczny. Pan Gajadhur jest wyjątkowo marnym doradcą Karola Nawrockiego i tutaj próbuje politykować, to naprawdę nie przystoi - rzucił ostro polityk. Nie szczędził mocny słów dodają, że takie podejście do spraw bezpieczeństwa na drodze i to teraz, gdy kilka dni temu doszło do strasznego wypadku polskiego autokaru na Węgrzech, to nic innego, jak próba zbicia politycznego kapitału:
- 12 osób zginęło, kilka osób walczy o swoje życie i tutaj próba zbicia kapitału politycznego najzwyczajniej w świecie nie przystoi. Gdyby Karol Nawrocki był takim pełnokrwistym prezydentem, to po takich słowach wyrzuciłby tego Gajadhura z Kancelarii Prezydenta na zbity pysk - zdenerwował się Trela.