- Wizyta patostreamerów w Sejmie, zaproszonych przez kontrowersyjnego posła, wywołała burzliwą debatę o powadze parlamentu i granicach zapraszania gości.
- Sprawa doprowadziła do zapowiedzi wniosku do komisji etyki, co zmusza posła Łukasza Mejzę do szczegółowego tłumaczenia swojej decyzji.
- Odkryj, czy ten incydent zmieni zasady wpuszczania gości do Sejmu i jakie konsekwencje czekają na parlamentarzystę.
Mejza wprowadził patostreamerów do Sejmu. Posypały się komentarze
Łukasz Mejza, poseł niezrzeszony i były parlamentarzysta klubu PiS, znów znalazł się w centrum politycznej burzy. Tym razem chodzi o jego gości w Sejmie. Polityk pojawił się na sejmowych korytarzach z Danielem Zwierzyńskim, znanym jako Daniel Magical, oraz Natalią Kowalczyk.
„Jak ktoś ordynarnie kłamie…” Gołota ostro odpowiada Nawrockiemu
Daniel Magical od lat kojarzony jest z patostreamingiem, czyli internetowymi transmisjami, w których pojawiają się wulgarne awantury, alkohol i agresywne zachowania. Dlatego jego obecność w budynku parlamentu natychmiast wywołała pytania o granice poselskiej swobody i odpowiedzialność za osoby wprowadzane do Sejmu.
Sprawa nie skończyła się na komentarzach w sieci. Katarzyna Kotula zapowiedziała, że skieruje wniosek do komisji etyki poselskiej w sprawie zachowania Łukasza Mejzy.
Kotula zapowiada wniosek do komisji etyki
Pełnomocniczka rządu ds. równości mówiła w TVN24, że po incydencie zwróci się także do Kancelarii Sejmu i Straży Marszałkowskiej o wyjaśnienia. Chce wiedzieć, jak doszło do tej sytuacji i czy procedury dotyczące wprowadzania gości do parlamentu są wystarczające.
– Myślę, że to jest dobry moment, żeby zgłosić tę kwestię, żeby komisja etyki się tym zajęła – mówiła Kotula.
Polityczka dodała, że rozważa, aby pod wnioskiem podpisali się również inni parlamentarzyści Lewicy. Jej zdaniem sprawa nie dotyczy wyłącznie jednego posła i jednego sejmowego incydentu, ale szerszego problemu odpowiedzialności za zapraszane osoby.
„Tania prowokacja” i telefon od Czarzastego
Kotula oceniła całe zdarzenie bardzo ostro. Nazwała je „tanią prowokacją” i „bardzo niebezpieczną sytuacją”. Wskazywała, że Sejm odwiedzają tysiące ludzi, a posłowie mają możliwość zgłaszania swoich gości m.in. przez specjalną aplikację. Sama procedura nie zwalnia jednak parlamentarzystów z odpowiedzialności.
Według Kotuli to właśnie posłowie powinni brać odpowiedzialność za osoby, które wprowadzają na teren parlamentu. Szczególnie wtedy, gdy chodzi o ludzi znanych z treści budzących społeczne oburzenie.
Pełnomocniczka rządu przekazała również, że po sprawie zadzwonił do niej marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty.
– Powiedział, że będzie rozmowa na temat tego, jak próbować ten problem rozwiązać – relacjonowała Kotula.
Sejm ma problem z gośćmi posłów?
Wizyta Daniela Magicala i Natalii Kowalczyk w Sejmie uruchomiła pytanie, które może wracać przy kolejnych podobnych sytuacjach: gdzie kończy się prawo posła do zapraszania gości, a zaczyna odpowiedzialność za powagę miejsca?
Sejm nie jest zamkniętą twierdzą. Odbywają się tam wycieczki, spotkania, konferencje i wydarzenia z udziałem obywateli. Parlamentarzyści regularnie wprowadzają swoich gości, współpracowników, ekspertów czy przedstawicieli organizacji społecznych. Jednak obecność osób kojarzonych z patostreamingiem wywołała zupełnie inną reakcję.
Dla krytyków Mejzy sprawa jest jasna: poseł wykorzystał Sejm do polityczno-internetowej prowokacji. Dla jego obrońców może to być kolejny przykład ostrej walki politycznej i próby nagłośnienia incydentu ponad miarę. Jedno jest pewne: po zapowiedzi Kotuli sprawa trafi teraz na formalną ścieżkę.
Mejza znów w centrum burzy
Łukasz Mejza od dawna należy do najbardziej kontrowersyjnych postaci w polskiej polityce. Jego nazwisko wielokrotnie pojawiało się przy sprawach wywołujących ogromne emocje, a teraz znów stało się jednym z najczęściej komentowanych w Sejmie.
Wprowadzenie do parlamentu osób znanych z patostreamerskich transmisji dało przeciwnikom Mejzy mocny argument. Kotula nie zamierza zostawić sprawy bez reakcji i zapowiada wniosek do komisji etyki. Jeżeli komisja zajmie się sprawą, poseł będzie musiał tłumaczyć nie tylko samą wizytę, ale także sens zaproszenia takich gości do jednego z najważniejszych budynków w państwie.
Poniżej galeria zdjęć: Tak mieszkają ministry Kotula i Dziemianowicz-Bąk