„Super Express”: – Dlaczego nie dogadał się pan z Jarosławem Kaczyńskim i doszło do rozłamu w Prawie i Sprawiedliwości?
Mateusz Morawiecki: – To pytanie do niektórych osób z kierownictwa partii. Absolutnie nie musiało dojść do rozłamu. Do ostatniej chwili walczyłem o jedność, w przeciwieństwie do szerokiego grona osób, które od dawna nie chciały, by PiS na serio oddychał z dwoma płucami. Żadne z moich działań nie było nastawione na rozbicie. Chcieliśmy budować szeroką partię, która ma ofertę dla dużego grona wyborców. Uważam, że koncepcja dwóch płuc była dobrym pomysłem. Szkoda, że jedno z nich zdecydowano się amputować.
– Wersja prezesa brzmi inaczej. Mówił, że chciał pan przejąć PiS. Podzielić partię.
– Ja nie będę komentował i ujawniał prywatnych rozmów. Panie redaktorze, wielokrotnie już podkreślałem, że zależy mi jedynie na budowie silnej centroprawicy z kompleksowym programem dla Polski. Przypomnę, że nasza misja naprawy Rzeczypospolitej została przerwana w 2023 r. Wiedzieliśmy, że nie da się zbudować prawdziwej polityki społecznej i naprawy bezpieczeństwa państwa bez pieniędzy, więc najpierw było uszczelnienie budżetu i naprawa finansów publicznych, potem od razu zabraliśmy się za poprawę życia obywateli, za podniesienie godności polskich rodzin: 500+, 800+, płaca minimalna, minimalna stawka godzinowa, zadbanie o los emerytów, czy wywalenie zakupów na zeszyt. Rozpoczęliśmy wielkie projekty dla przyspieszenia modernizacji Polski, wielkie na skalę ogólnonarodową, ale też wielkie, bo trafiające do każdej gminy, każdego powiatu. To było możliwe dzięki uruchomieniu potencjału finansowego państwa polskiego. Ta misja została przerwana – także przez błędy, jakie popełniliśmy. Odrobiliśmy tę lekcję i chcemy iść dalej, by kontynuować to, co było najwartościowsze, oraz odpowiadać na wyzwania ostatnich lat.
– Sejmowe kuluary huczą, że wiedział pan, że za chwilę zostanie szeregowym posłem PiS-u i że to był ostatni moment, kiedy mógł opuścić partię, zostawić sobie jeszcze jakieś pole manewru w postaci stowarzyszenia.
– Gdyby chodziło mi o stanowiska czy pieniądze, to nigdy bym do polityki nie wchodził – wystarczająco dobrze powodziło mi się poza nią. Zawsze działałem i działam dla Polski. Jeszcze niektórzy się zdziwią ile mam do tego energii.
– Jarosław Kaczyński powinien pozostać na stanowisku prezesa partii czy ustąpić?
– Prezes Jarosław Kaczyński był, jest i będzie prezesem PiS, to jest jego autorska partia. To mój jedyny komentarz.
– Jak wyglądały pańskie ostatnie rozmowy na Nowogrodzkiej z prezesem i Jackiem Sasinem?
– Myślę, że za dużo się mówi o kwestiach interpersonalnych, a za mało o tym, co naprawdę ważne. Chciałbym rozmawiać o konkretnych pomysłach na Polskę. Co do rozmów z prezesem Jarosławem Kaczyńskim, to zawsze chętnie je podejmuję, bo to bardzo inteligentny i oczytany człowiek. Natomiast jeśli chodzi o jakiekolwiek rozmowy z Jackiem Sasinem, to po prostu to przemilczę.
– Jacek Kurski mówił ostatnio, że działał pan na zlecenie Donalda Tuska, że Niemcy się cieszą, że wyszedł pan z PiS. Zabolało to pana?
– Każda partia, żeby przegrać, musi mieć swojego Jacka. Platforma miała Murańskiego, zaś PiS ma Kurskiego. Szkoda naszego czasu na kontynuację tego wątku…
– To wyjaśnijmy – czego tak naprawdę nie mógł pan politycznie i programowo robić w PiS, a teraz już może, w swoim stowarzyszeniu „Rozwój Plus”?
– Po pierwsze grzęźliśmy w błocie. Grupa intrygantów kilkanaście godzin w ciągu dnia poświęcała na kontestowanie tego, co robiliśmy jako mocne skrzydło w PiS… I tak huśtali łódką, że doprowadzili do tego, co się zadziało. Jest wiele środowisk, które z różnych przyczyn nie chcą się angażować w działalność stricte partyjną. To osoby młode, przedsiębiorcy czy różnego rodzaju eksperci. Osoby, które mają ogromne kompetencje, a nie chcą być łączeni z partyjną polityką. To ludzie, którzy mają Polskę w sercu, dla nich właśnie powstał Rozwój Plus.
– W sondażu Instytutu Badań Pollster dla „Super Expressu” ponad 60 proc. ankietowanych uważa, że bez pana PiS nie wróci do władzy w 2027 r. Dołączycie do PiS na wybory? Będą wspólne listy, czy będziecie startować samodzielnie?
– Takie dywagacje to dzielenie skóry na niedźwiedziu. Mamy swoją agendę, nad którą chcemy pracować i na tym się skupiamy.
– A bierze pan w ogóle pod uwagę taki przyszły rząd z PiS-em i np. Konfederacją?
– Najważniejsza zasada: każdy, byle nie Tusk. Polityka polega na budowaniu sojuszy, koalicji i w konsekwencji doprowadzeniu do rządzenia państwem. Tylko rząd sił patriotycznych, szerokiego namiotu jest w stanie wygrać. Dokończyć dzieło reformy Polski, które zostało przerwane w 2023 roku. Zakładam, że wszystkim siłom o to chodzi.
– Widziałby pan tu Karola Nawrockiego jako patrona porozumienia takiego ewentualnego rządu PiS – Rozwój Plus Mateusza Morawieckiego – Konfederacja?
– Pan prezydent Karol Nawrocki jest osobą, która posiada wyjątkową zdolność integrowania różnych środowisk. W wielu gremiach działających przy Pałacu Prezydenckim współpracują osoby z różnych kręgów i frakcji, dlatego myślę, że to bardzo możliwe, iż pan prezydent odegra istotną rolę w tworzeniu takiego rządu. Natomiast do wyborów został jeszcze ponad rok, dlatego dzisiaj trzeba skupić się wyłącznie na pracy.
– Dlaczego złożył pan rezygnację z funkcji szefa Europejskich Konserwatystów i Reformatorów?
– To jest kwestia honoru i uczciwości w polityce. Po prostu gram fair. Zostałem wybrany na tą funkcję jako przedstawiciel drugiej największej delegacji w EKR, a w związku z tym, że nasze położenie się zmieni, zamierzam taką rezygnację złożyć.
– Poseł Grzegorz Lorek odszedł ze stowarzyszenia Rozwój Plus, wybrał PiS. Obawia się pan, że kolejni będą odchodzić do Kaczyńskiego, podpisywać lojalki?
– Obawiam się wyłącznie jednego, kontynuacji złych rządów dla Polski, które trwają od 2023 r.
– Z jaką agendą będzie pan szedł w tej nowej politycznej rzeczywistości na prawicy?
– Wspólnie, 40 posłów i senator, postanowiliśmy założyć klub parlamentarny. Będzie to nasze forum do działania na przyszłość. A jak wskazuje sama nazwa stowarzyszenia, będziemy wychodzić z mocną agendą rozwojową, ale i bardzo mocno tożsamościowo-konserwatywną. I nie chodzi tu wyłącznie o rozwój gospodarczy. Mam na myśli rozwój społeczny, usprawnianie działania państwa, przyspieszanie procesów administracyjnych. O bezpieczeństwo, o demografię, o polską szkołę. O te wszystkie sprawy, które leżą Polakom na sercu.
– 31 lipca w Warszawie polityczny event Stowarzyszenia Rozwój Plus. Czego się pan spodziewa po tym spotkaniu?
– Przede wszystkim wielu merytorycznych dyskusji osób o różnych poglądach i wizji. Nie jest to event polityczny, a spotkanie w bardzo szerokim gronie. Będziemy gościć zarówno ekspertów z bardzo licznych dziedzin – od demografii po wojskowość, jak i całe rodziny, bo przewidujemy miejsce zabawy dla dzieci. Liczne panele i wydarzenia mają pokazać, jak szeroki namysł nad Polską warto prowadzić, by wykuwać najlepsze rozwiązania. Nie zamykamy się w wąskim, ekskluzywnym gronie. Chcemy słuchać innych głosów i czerpać inspirację. Co bardzo mnie cieszy, wszystkie miejsca są już zajęte, a lista rezerwowa się wydłuża.
– Czy ma pan ambicję zdominować politycznie Kaczyńskiego?
– Jeśli możemy mówić o jakiejkolwiek walce, to tylko o dobro Polski. Moją jedyną ambicją jest przywrócenie Polski na drogę rozwoju i tożsamości narodowej. Chcę budować Polskę, która jest bezpieczna i zamożna, która jest nowoczesna, a jednocześnie zakorzeniona w swych wartościach. To są moje ambicje, a nie gry personalne. Kto te ambicje podziela, jest zaproszony do współdziałania z nami. To jedyny klucz. Chcę otworzyć drzwi do lepszej Polski.
– To w jaki sposób chcecie przekonać Polaków, żeby głosowali na was, a nie na Prawo i Sprawiedliwość? Te projekty centroprawicowe, ruchy polityczne między KO a PiS nie udawały się przecież w ostatnich latach.
– Nie ma silnej Polski bez wielkich ambicji. Nie ma wielkich ambicji bez ludzi, którzy je zdefiniują i będą gotowi wziąć odpowiedzialność za ich realizację. Tradycja. Bezpieczeństwo. Rozwój. Suwerenność. Ambicja. Umieściłem w moich mediach społecznościowych 10 filarów, to nasze zobowiązanie wobec Polski i Polaków, które będą definiować każdy nasz projekt, każdą decyzję i każdą inicjatywę podejmowaną dla Polski.
– Ze strony polityków koalicji rządzącej słyszy się, że nie wyobrażają sobie waszej współpracy. Pan nie chciałby stworzyć koalicji z Donaldem Tuskiem po wyborach w 2027 r.?
– Nie, absolutnie nie, to się nigdy nie zmieni. Strażak nie współpracuje z podpalaczem.
Rozmawiał KAMIL SZEWCZYK
W naszej galerii zobaczysz, jak mieszka Mateusz Morawiecki: