Czy to jest określenie, które się pojawia teraz w się publicznym, że być może już III wojna światowa się dawno temu zaczęła, a być może właśnie znaleźliśmy się u jej progu. Czy to jest takie hasło, o którym straszy się niegrzeczne dzieci, czy rzeczywiście coś w tym jest?
Ta teza, która się już od pewnego czasu pojawia, że mamy de facto już do czynienia z trwającą III wojną światową, jest oparta na pewnych badaniach statystycznych, to znaczy skala ofiar, liczba konfliktów lokalnego wymiaru dzisiaj obecnie w ostatnim czasie jest już większa w wymiarze globalnym niżli po roku 39, a jeszcze przed agresją Japonii na Stany Zjednoczone czy Hitlera na Rosję Sowiecką. Natomiast to są oczywiście pewne porównania czy takie dość ogólne odniesienia. Ja bym nie szedł aż tak daleko, nie uważam, aby wybuchła III wojna światowa. Mamy do czynienia z destabilizacją porządku globalnego. To jest już oczywiste. To co jeszcze cztery lata temu wydawało się herezją, chociaż byli tacy, którzy już wówczas mówili, że wszystko zmierza w tym kierunku. No dzisiaj jest zdaje się dla wszystkich jasne. Państwa szukają swojego miejsca, pozycjonują się na nowo w tym zmieniającym się układzie i w tych obszarach, które się też publicystycznie określają strefami zgniotu. Czyli tam, gdzie sąsiadują ze sobą te płyty tektoniczne, bloków czy wpływów mocarstw, no tam mamy do czynienia z otwartymi konfliktami. I to się będzie powtarzało do momentu, aż znowu się ustabilizuje cały system w ramach pewnego nowego rozdania czy nowej równowagi. Więc w tym sensie ja jeszcze póki co nie uważam, ażeby III Wojna Światowa wybuchła, natomiast musimy się przygotować na no takie właśnie będące świadectwem ogólnej destabilizacji lokalne konflikty, które mogą wybuchać, mogą się nawet intensyfikować, mogą się rozszerzać, ale to jeszcze nie jest póki co przynajmniej III wojna światowa.
A my tu jak siedzimy w Warszawie albo w Pabianicach, czy to co się dzieje dzisiaj w Iranie z jednej strony mamy no osłabianie sojusznika Rosji, z drugiej strony zwiększanie ryzyka destabilizacji sytuacji na świecie i globalnego konfliktu. Czy dla nas wczoraj i przedwczoraj zrobiło się bezpieczniej czy mniej bezpiecznie, jeżeli chodzi o Polskę?
Nie wiemy jeszcze czym zakończy się to starcie w Iranie, bo mamy trzeci dzień operacji. Przypomnę, że rok temu ta podobna operacja trwała 14 dni, czyli nawet jeszcze nie doszliśmy najprawdopodobniej, gdyby używać tej miary do półmetka tego działania. W związku z tym trudno formułować definitywne oceny. Natomiast gdybyśmy modelowo ujęli to, co jest intencją Stanów Zjednoczonych i Izraela, bo te państwa działają w pewnym tandemie, to jest zresztą dość oczywiste. To ja uważam, że ich …… jest takim czynnikiem, który i to w sposób znaczący na perspektywę zakończenia wojny na Ukrainie dlatego, że tu trzeba mówić o pewnym rachunku strategicznym Federacji Rosyjskiej, bo tu nie chodzi o doraźną relacje sił na między Rosją a Ukrainą i państwami wspierającymi Ukrainę. Tylko o zasadnicze pytanie, które muszą sobie zadawać przedstawiciele rosyjskiego establishmentu i zadają sobie takie pytania. To świadczy o tym publicystyka chociażby, która jest w rosyjskiej prasie. Te artykuły się ukazują. Ta dyskusja tam trwa. Mianowicie jaka może być cena kontynuowania wojny, czy w wyniku przedłużającego się konfliktu na Ukrainie Rosja zyska czy straci? I o ile przed atakiem na Iran dominowało takie przekonanie, iż Rosja zyska, a w związku z tym nie ma sensu kończyć wojny już obecnie, przyjmując jakieś warunki, bo z czasem te warunki z perspektywy Rosji oczywiście się poprawią. O tyle ewentualny sukces Amerykanów i Izraela w walce z Iranem dramatycznie pogarsza te perspektywy rosyjskie. Czyli to by oznaczało, jeśli oczywiście Amerykanie i Izrael zrealizują swoje cele i odniosą zwycięstwo, że zbliża się w związku z tym perspektywa zakończenia wojny na Ukrainie, o czym zresztą mówił minister Budanow, szef administracji prezydenta Zełenskiego, który uczestniczył w tych w tych rokowaniach. No to z grubsza rzecz biorąc i w pewnym skrótowym ujęciu tak bym odpowiedział na pańskie pytanie.
Czyli trochę idąc dalej za tym, co pan powiedział. Rozumiem, że eliminacja Iranu jako potencjalnego sojusznika Rosji a zarazem pokazanie takiej determinacji i skuteczności Stanów Zjednoczonych w zwalczaniu swoich przeciwników również powoduje to, że nie tylko Rosja będzie bardziej skłonna do zawarcia porozumienia pokojowego na Ukrainie ale również ją zniechęci do toczenia dalszych wojen co dla nas jest kluczowe. Czy dobrze to rozumiem?
Tak daleko bym nie szedł, bo decyzje o ewentualnych przyszłych konfliktach i własnym zaangażowaniu to jest kwestia oceny sytuacji w danym momencie. Natomiast jeśli mówimy o wojnie na Ukrainie, to tutaj kalkulacja rosyjska w pewnym uproszczeniu rzeczywiście wygląda w sposób następujący. Otóż po pierwsze przedstawiciele rosyjskiej elity władzy mają pełną świadomość sytuacji, że przedłużający się konflikt osłabia Rosję, znaczy pozbawia Rosję możliwości jakby porządkowania zarówno relacji ze swoim bezpośrednim otoczeniem, czyli z państwami przestrzeni post-sowieckiej jak i pogarsza relacje z perspektywy rosyjskiej oczywiście między Moskwą a Pekinem. Im dłużej trwa wojna i Rosjanie o tym wiedzą, tym Rosja coraz bardziej staje się junior partnerem Chin. Rosjanie tego nie chcą, to nie mylmy retoryki o przyjaźni rosyjsko-chińskiej ze zgodą na podległość Pekinowi. To nie jest scenariusz, który z punktu widzenia Rosji jest optymalnie. I jako Rosjanie do tej pory rosyjska elita odpowiadała szukając rozwiązania tego dylematu. Otóż oni mówili, że po zakończeniu wojny, po zwycięstwie na Ukrainie Rosja będzie zmuszona do budowania czegoś co się nazywa koalicji balansującej potęgę chińską w Azji. Tu chodziło o porozumienie z Indiami przede wszystkim po to, żeby w ramach przyjaznego, ale jednak również rywalizacyjnego układu, równoważyć tą dominantę czy dominację Chin, która zaczyna się rysować w Azji, a w związku z tym będzie też działała na niekorzyść Rosji. Wykluczenie Iranu z tej konstrukcji, a wystarczy spojrzeć na mapę, żeby wiedzieć, że bez Iranu porozumienie o współpracy, czy to infrastrukturalnej, czy handlowej między Indiami a Rosją jest niemożliwe, no bo jedyne dotarcie z Rosji do Indii to jest albo przez Iran albo przez Afganistan. Warto też zwrócić uwagę, że trwa obecnie wojna graniczna między Afganistanem a Pakistanem. Czyli obydwa te elementy, które pozwalałyby budować pewne konstrukcje ważne z rosyjskiego punktu widzenia północ-południe, no zostały zakwestionowane. W sensie strategicznym, bo to nie wpływa na doraźne kalkulacje wojenno-polityczne, takie robione w perspektywie najbliższych kilku tygodni, ale w sensie strategicznym, czyli jeśli myślimy o sytuacji państwa w perspektywie kilku lat albo kilkunastu, to jest zasadnicza zmiana i to po prostu zaostrza pytanie, które Rosjanie sobie stawiają. Czy kontynuowanie wojny nie oznacza zwycięstwa w gruncie rzeczy o charakterze pyrrusowym? To znaczy osiągniemy swoje cele polityczne na Ukrainie, odzyskamy Donbas, uzyskamy międzynarodową akceptację aneksji Krymu, ale co z tego? Rosja nie wyjdzie z tej wojny wzmocniona i Rosja wyjdzie też z tej wojny, czy może wyjść pozbawiona zasadniczego manewru strategicznego, co będzie działało na jej niekorzyść oczywiście w dłuższej perspektywie.
Pozwolę sobie wrócić do Iranu. Na ile akcja amerykańska może odwrócić wektor sympatii od społeczeństwa obywatelskiego w Iranie? No mieliśmy te protesty w ostatnim czasie. Wiadomo, że reżim nie cieszył się dużą popularnością. Natomiast no wiadomo, że amerykańskie bombardowania potrafią wiele zmienić, jeżeli chodzi o wektor poparcia zarówno w Iranie jak i na zewnątrz.
Jak będzie reagowało społeczeństwo Iranu, tego nie wiemy. Mamy do czynienia ze szczątkowymi informacjami i z pewnością jeszcze jest zbyt wcześnie, ażeby dokonywać daleko idących ocen. Ja bym tylko zwrócił uwagę na przynajmniej dwa elementy. Znaczy po pierwsze, powinniśmy odejść od takiego myślenia w stylu administracji Busha młodszego czy prezydenta Clintona, że celem operacji do Donalda Trumpa jest demokratyzacja Iranu albo wymiana reżimu. Otóż ja uważam, że celem operacji Donalda Trumpa jest po pierwsze osłabienie Iranu jako państwa, a po drugie doprowadzenie do sytuacji, kiedy w obrębie obozu władzy w Iranie zacznie się krystalizować grupa, która wykaże większą spolegliwość czy skłonność do rozmów ze Stanami Zjednoczonymi. Trochę na podobieństwo tego, co się stało w Wenezueli, tylko tam oczywiście te rozmowy poprzedzały uderzenia, teraz mamy do czynienia z taką operacją dekapitacji, czyli zamordowania, no bo trzeba nazywać rzeczy po imieniu całego przywództwa wojskowego i politycznego Iranu. Kształtować się w związku z tym będą nowe układy i nowe tendencje. Amerykanie będą się tam uważnie przyglądać i zastanawiać się czy nie pojawia się partner do jakichś do jakichś rozmów. Jeżeli się ten partner nie pojawi, bo na przykład niektórzy analitycy uważają, że władze przejmą twardogłowi głównie z kręgu strażników rewolucji, to za jakiś czas będziemy mieli do czynienia z powtórką. Tak jak w zeszłym roku mieliśmy uderzenie na Iran, a dzisiaj mamy kolejne, za kilka czy kilkanaście miesięcy Jeśli nie będą skutki polityczne, nie nastąpią, też to się może powtórzyć. Natomiast jeśli chodzi o te skutki wewnętrzne, tutaj mamy kilka scenariuszy. Po pierwsze, trzeba pamiętać, że ten 90 milionowy Iran, to nie jest jednolite społeczeństwo składające się wyłącznie z Persów. Tam są duże mniejszości narodowe, jest nawet kilkanaście milionów Azerów zamieszkujących na północy i warto zwrócić uwagę, że w tym odwetowym uderzeniu Irańczycy nie atakują celów znajdujących się czy to w Turcji czy w Syrii czy tym bardziej w Azerbejdżanie. No a Azerbejdżan, jak wiemy, bardzo dobrze współpracuje i to już od lat z Izraelem, to zresztą był jeden ze źródeł zwycięstwa Azerbejdżanu w wojnie z Armenią. W związku z tym, no ale tam są jeszcze Arabowie, tam są Beludżowie, tam są Lurowie. No ta mozaika etniczna w Iranie nie jest duża i to umożliwia bardzo wiele różnych scenariuszy, również takich, bym powiedział, ruchów czy pęknięć, czy zmian na tle narodowościowym, a nie tylko dążenia do demokratyzacji. To dążenie do demokratyzacji też będzie jednym z czynników zmiany. Natomiast ja nie uważam, żeby Donald Trump dążył za wszelką cenę do demokratyzacji Iranu. Tu chodzi o zupełnie coś innego. Chodzi po pierwsze o osłabienie ich zdolności wojskowych przede wszystkim reżimu. Po drugie o osłabienie samego reżimu przez eliminację czołowych przywódców i rozpoczęcie negocjacji.
Zaraz jeszcze do tego przejdziemy, ale pokazywaliśmy zdjęcia, a teraz zobaczmy film, który potem jak zginął ajatollah Ali Chamenei, jak wyglądała żałoba. Widzieliśmy też płaczącego, informującego o tym prezentera irańskiej telewizji a tak, a tak wyglądała, obchodzona natychmiast po śmierci w świecie islamskim zarówno szyickim jak i sunnickim żałoba. To się działo w Istahanie. Natomiast ja bym chciał się odwołać do książki Wali Nasra, jednego z czołowych politologów zajmujących się Iranem, Irańczyka z pochodzenia z Uniwersytetu im. Johna Hopkinsa ze Stanów Zjednoczonych. Wielka strategia Iranu. On pisał o tym, że Iran właściwie nie jest, że celem Iranu nie jest jakieś rozszerzanie rewolucji, przepraszam, islamskiej, tylko powstrzymywanie Stanów Zjednoczonych. I on po prostu robił to zawsze w taki sposób aktywny. To była taka aktywna obrona przez wzniecanie konfliktów w różnych miejscach świata, przede wszystkim Bliskiego Wschodu, po to, żeby angażować tam Amerykanów, a po drugie, tworząc propagandę anty amerykańską. Czy to się dzisiaj nie przerodzi w gigantyczną falę terroryzmu, partyzantki, także w tym Iranie nie będzie gorzej niż zakładając nawet, że Amerykanie zdecydowaliby się na jakieś działania tam wewnątrz, na gorszą skalę niż po wojnie w Iraku.
Znaczy po pierwsze z tych obrazów dotyczących żałoby, ja bym jeszcze nie wywodził, że reżim okrzepł i żadne zmiany w Iranie nie nastąpią, no nie szukając daleko. Ekstatyczne sceny żałoby po śmierci Stalina były jeszcze dalej idące, a dwa lata później rozpoczęły się negocjacje amerykańsko-rosyjskie w Genewie w 55 roku, a w 56 roku, jak wiemy, był zjazd 20 i w Rosji rozpoczęła się odwilż. Nie twierdzę, bo analogie w historii nie są dobrym narzędziem poznawczym. Nie twierdzę, że tak samo będzie w Iranie, ale tak samo nie można twierdzić, że obserwując te sceny rozpaczy i żałoby reżim jest spoisty i nie będzie podlegał zmianie. Tego nie wiemy. Jeśli chodzi o strategię Iranu, to jest ona dość oczywista. To jest zresztą strategia wielu państw. Pierwsza Rzeczpospolita, też nie szukając daleko, realizowała strategię walki z przeciwnikami na terenie przeciwników. No dlatego wyprawialiśmy się na Moskwę czy na Smoleńsk, a z Turkami walczyliśmy na Tatarami raczej na dzikich polach, właśnie po to, żeby nie docierali oni do jądra państwowości naszej wówczas. Więc w tym sensie ta strategia jest dość oczywista, ale znów z tego co Iran robił w minionych latach, nie można wywodzić, że będzie w stanie robić to obecnie z taką samą intensywnością i z taką samą skutecznością. Z pewnością mamy do czynienia z pewną zmianą irańskiej strategii, nawet na tle tego, co robiono czy jak działano przed rokiem. Te uderzenia odwetowe Iranu one na pierwszy rzut oka mogą sprawiać wrażenie chaotycznych i nieprzenoszących znaczących szkód, ale tak nie jest. To przestrzegałbym przed nadmiernym optymizmem.
Ja przepraszam, wejdę tylko w słowo. Zjednoczone Emiraty Arabskie przechwyciły w nocy 506 dronów i 152 pociski irańskie. Bahrajn udaremnił 95 ataków. No to sporo.
No zgoda, że sporo. Media izraelskie informują też za dowódcą IDF-u, czyli izraelskich sił zbrojnych, że Izraelowi udało się zniszczyć gdzieś, jak się szacuje, około połowy wyrzutni irańskich. To to są znaczące straty. Natomiast warto jednak zwrócić uwagę na kilka innych elementów. Czy po pierwsze te uderzenia odwetowe, one były przeprowadzane, takie są opinie ekspertów, przynajmniej tak ujawnione w mediach, przy użyciu systemów relatywnie starych i mniej skutecznych, na przykład rakiet na paliwo płynne a nie stałe też z mniejszymi ładunkami. Zdaniem ekspertów te uderzenia nie miały charakteru, w tym sensie odwetowego, że ich celem było niszczenie wybranych celów tylko uchodziło o ujawnienie stanowisk przestrzeni powietrznej czy to w państwach arabskich czy w Izraelu i też mieliśmy już do czynienia z pierwszymi atakami na instalacje radarowe amerykańskie, w związku z tym to jest dopiero pierwsza faza. Uważa się, że te poważniejsze zdolności jeśli chodzi o systemy rakietowe Iranu, bo Iran intensywnie odbudowywał swoje zasoby i szacuje się, że w arsenałach irańskich było przed rozpoczęciem tego uderzenia gdzieś około 2000 pocisków rakietowych. Otóż uważa się, iż Iran te znacznie bardziej precyzyjne i o większych głowicach ładunki będzie wykorzystywał wtedy, kiedy uda mu się zidentyfikować stanowisko obrony przeciwlotnicze i być może częściowo je nawet zniszczyć. Ta identyfikacja jest niezbędna, bo trzeba wytyczać tory przelotów, czy to rakiet, tym bardziej szahedów, możliwie w oddaleniu czy w takim układzie, ażeby one nie były nie były rażone. W związku z tym to jeszcze jest zbyt wcześnie, żeby tu wyciągać daleko idące wnioski. Drugim elementem, który się też pojawił, otóż mówi się i to też już zaobserwowane, jeśli chodzi o działanie Iranu, o takim powiedziałbym rozproszonym systemie decydowania o atakowaniu celów w innych państwach. Otóż wcześniej decyzję podejmowało dowództwo na wyższych szczeblach. Teraz uważa się, że ta lista celów i decyzje o rozpoczęciu ostrzału ze strony irańskiej, to zostało delegowane na znacznie niższe taktyczne szczeble i taki system rozproszony jest znacznie trudniej obezwładnić. No bo nie wystarczy zniszczenie sztabu czy dowództwa, trzeba niszczyć stanowiska ogniowe. Ale jak to będzie w praktyce działać, no to też musimy jeszcze trochę poczekać. Jest wreszcie trzeci element, który w moim odczuciu jest kluczowy w ogóle dla całej operacji, a mianowicie zwracam uwagę na to, co Trump powiedział. Otóż on powiedział o operacji powietrzno-morskiej. Ten morski element amerykańskiej operacji jest tutaj istotny. Wczoraj pojawiły się pewne informacje mówiące o ataku na jeden z portów wykorzystywanych przez Korpus Strażników Rewolucji. Tam miało zniszczyć zarówno fregatę nowoczesną jak i korwety, nieco bardziej, że tak powiem, zaawansowany wiekiem, pochodzący z lat 80, ale tu w gruncie rzeczy jest jeden z punktów ciężkości tej wojny. Jeżeli Stanom Zjednoczonym i Izraelowi uda się obezwładnić potencjał irańskiej marynarki wojennej, to wtedy te skutki również dla światowego rynku ropy naftowej i zdolności transportu, a przecież przez Cieśninę Ormuzd przepływa 30% światowej transportu ropy, będą znakomicie mniejsze. To będzie w praktyce, jeśli już mówimy o konsekwencjach tego konfliktu, oznaczało, że to Amerykanie kontrolują transport ropy naftowej, a w związku z tym kontrolują również politykę OPEC. Warto zwrócić uwagę, że przedwczoraj bodajże albo wczoraj miało miejsce posiedzenie władz tego kartelu i tam podjęto decyzję o zwiększeniu limitu wydobycia, co ma oczywiście wymiar stabilizacyjny jeśli chodzi o poziom cen, cen światowych, bo ceny z oczywistych powodów zaczęły rosnąć, ale też pokazuje na to, co być może nie jest bardzo manifestacyjnie ujawniane, bliską współpracę państw arabskich i przywódców państw arabskich ze Stanami Zjednoczonymi. Pojawiły się zresztą informacje, że saudyjski następca tronu bardzo intensywnie lobbował w Waszyngtonie, chociaż nieoficjalnie, na rzecz rozpoczęcia tego ataku. W związku z tym, ten skutek geostrategiczny tej wojny, jeśli oczywiście ona będzie krótka i skuteczna, będzie znaczący, wzmocni się pozycja Stanów Zjednoczonych na światowym rynku ropy naftowej, to wydaje się oczywiste.
Na koniec jeszcze chciałbym zapytać pana o, no może najpierw zobaczmy, zobaczmy film. Czy możemy się czuć bezpieczni, jeżeli chodzi o naszą zbrojeniówkę?
Panie premierze, pan na trzy ulubione zwierzęta co? Na dzisiaj to będzie Krab, Rosomak i Borsuk. I kumasz? No to posłuchaj. Krab, armato-haubica 155 mm, Borsuk, najnowszy bojowy wóz piechoty. Rosomak, transporter, który od lat sprawdza się w realnych działaniach. A takich sprzętów zwierzątek może być jeszcze więcej dzięki programowi Safe. A 89% tych pieniędzy wydamy tutaj, w Polsce. Bronimy, nie gadamy.
W ten sposób pozwoliłem sobie płynnie przejść do tematu programu Safe, no ale ostatecznie powiązanego z tym wszystkim co się dzieje. Czy w tej sytuacji, uwzględniając i sytuację związaną z programem Safe i ogólnie rzecz biorąc sytuacją globalną, czy nasze szanse naszej zbrojeniówki rosną czy maleją?
Ale tego nie jesteśmy w stanie powiedzieć, dlatego że lista program programów finansowanych z tego mechanizmu Safe jest nieznana. W Polsce i na to trzeba zwrócić uwagę, panuje w obszarze również polityki zakupów uzbrojenia jakiś niezrozumiały kult tajności. Lista projektów finansowana z ….
To chyba dobrze. To chyba dobrze, żeby wrogowie różnie wiedzieli, szczególnie Rosjanie.
Ale wrogowie to wiedzą, proszę nie być naiwnym. Wrogowie doskonale sobie zdają sprawę, jakie są rzeczywiste zdolności naszego systemu uzbrojeniowego i co w jakim czasie jesteśmy w stanie uzyskać. Natomiast tu chodzi o pewną klarowność i przejrzystość debaty publicznej i możliwość współdecydowania przez Polaków, na co wydawane będą pieniądze z naszych podatków, bo pożyczka Safe, to są w gruncie rzeczy odłożone podatki. No to my za to zapłacimy, a rząd nie ma innych źródeł dochodów jak nasze jak nasze podatki. W Rumunii, we Francji, te listy są znane i to jest jeden z pierwszych elementów, na który warto zwrócić uwagę. Znaczy, skończmy z tym niezrozumiałym kultem tajności, a może raczej nie odpowiedzialności, bo co oznacza ujawnienie tych projektów? No oznacza również oczywiste pytania do strony dziennikarzy i zorganizowanej opinii publicznej jakie są realne szanse ich urzeczywistnienia w wybranym czy oznaczonym czasie? To, że pan premier jest optymistą w zakresie produkcji armato haubic Krab to jeszcze z tego nie wynika, że odpowiednia ich liczba w odpowiednim czasie powstanie, bo to z całym szacunkiem przerasta możliwości pana premiera Tuska, podobnie zresztą jak pana premiera Morawieckiego. Tu przypomnę chociażby kwestię produkcji wycisków artyleryjski kalibru 155 mm, która nadal w Polsce nie jest rozwiązana. W związku z tym to jest pierwszy element. Drugi element jeszcze ważniejszy. Zobaczmy, o czym dyskutuje się w kontekście programu Safe w innych krajach europejskich. Nie dyskutuje się o tym, co u nas skupia uwagę opinii publicznej, czy to jest kredyt drogi czy tani, tylko dyskutuje się, czy za te pieniądze
pozyskamy sprzęt, który jest nam potrzebny czy pozyskamy jakikolwiek sprzęt. A bo to są dwie zasadnicze różnice. Zwróćmy uwagę jak wygląda wojna na Ukrainie i co decyduje o przewadze walczących stron. Nie decydują Kraby, Borsuki czy jakiekolwiek inne tak zwane legas platformy, czyli te stare systemy, tylko decyduje coś, co określamy mianem świadomości sytuacyjnej, czyli zdolność do obserwacji, zbierania danych, przetwarzania danych, dystrybuowania danych. Same czołgi, armato haubice czy inne systemy są po prostu nieużyteczne jeśli nie są sprzęgnięte w jeden wielki system świadomości sytuacyjnej i nowoczesnych rozwiązań. Taka dyskusja ma miejsce w Niemczech, taka dyskusja ma miejsce w innych w innych państwach i my też o tym powinniśmy dyskutować. Bo tu nie chodzi o to, żeby wydać 40 miliardów dolarów i kupić dodatkowy kilkaset albo wyprodukować, to jest bez znaczenia, czy kupimy, czy wyprodukujemy, ma tylko znaczenie dla naszego sektora przemysłowego. No ale tu też trzeba przedstawić tak zwane feasibility studies, na ile ten sektor jest w stanie zaabsorbować te pieniądze, a nie tylko je przemielić i nic w zamian nie dać. Ale to nie daje nam odpowiedzi na temat rzeczywistej modernizacji naszych sił zbrojnych, czyli uzyskania pewnej samodzielności w zakresie samodzielności sytuacyjnej. Zobaczmy jak wygląda ten atak w przypadku uderzenia Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran. To on jest oparty o zdolność do precyzyjnego namierzania celów, identyfikowania celów, komunikowania danych targetingowych, tego całego systemu.
Tu będę musiał postawić kropkę. Dziękuję bardzo serdecznie. Moim gościem był Marek Budzisz.
Muszę dać mi jeszcze jedno zdanie powiedzieć. To wszystko są systemy amerykańskie. Safe nam blokuje drogę do pozyskania tych systemów i to jest zasadniczy powód, do którego powinniśmy być sceptyczni.