Leszek Miller został bez stałych dochodów. Były premier mówi o świadczeniach po zakończeniu urzędowania

Leszek Miller opowiedział o czasie, gdy po odejściu z funkcji premiera i utracie mandatu poselskiego został bez stałych dochodów. W podcaście „Alfabet Millera” mówił, że szukał pracy, która zapewniłaby mu opłacanie składek ZUS. Jego sytuację finansową poprawiła dopiero oferta pisania felietonów dla tygodnika „Wprost”. Były premier uważa, że przepisy w różny sposób traktują byłych prezydentów i byłych szefów rządu.

Leszek Miller na tle banknotów. Obok Donald Trump. O braku świadczeń dla premierów przeczytasz na SE Polityka.
Autor: Materiały autorskie/ Wygenerowane przez AI Leszek Miller został bez stałych dochodów. Były premier mówi o świadczeniach po zakończeniu urzędowania
  • Leszek Miller przestał być premierem w 2004 roku, a rok później stracił mandat poselski
  • Były premier poprosił Wojciecha Olejniczaka o pracę, dzięki której miałby opłacane składki ZUS
  • Pisanie felietonów dla „Wprost” dało Millerowi stały dochód
  • Byli prezydenci mają ustawowe świadczenia, których nie przewidziano dla byłych premierów

Po utracie stanowisk zabrakło stałego dochodu

Leszek Miller był premierem w latach 2001–2004. Z funkcji prezesa Rady Ministrów odszedł 2 maja 2004 roku, a jego następcą został Marek Belka. Mandat poselski sprawował nieprzerwanie w latach 1991–2005.

W „Alfabecie Millera” były premier przyznał, że najtrudniejszy był dla niego czas po utracie obu stanowisk. Gdy nie znalazł się na liście SLD w wyborach parlamentarnych w 2005 roku, stracił ostatnie stałe źródło dochodów. Miał jeszcze oszczędności z lepszych lat, lecz nie dawały mu one poczucia bezpieczeństwa ani stałego utrzymania z miesiąca na miesiąc.

Prosił o pracę i opłacanie składek ZUS

Miller zwrócił się wówczas do Wojciecha Olejniczaka, który od 2004 roku kierował SLD. Jak wspominał, prosił o pracę, na przykład jako doradca lub analityk. Zależało mu przede wszystkim na ubezpieczeniu i opłacaniu składek ZUS. Obawiał się problemów z dostępem do publicznej służby zdrowia, a także konsekwencji dla przyszłej emerytury. Według jego relacji Wojciech Olejniczak pomógł mu rozwiązać ten problem.

Felietony dla „Wprost” poprawiły jego sytuację

Pomogła mu także publicystyka. Tygodnik „Wprost” zaproponował mu pisanie felietonów, a w tamtym czasie jego redaktorem naczelnym był Marek Król. Jak wspominał, za dwa, a być może trzy felietony tygodniowo zaoferowano mu 18 tys. zł. Podkreślał, że „Wprost” był wówczas w bardzo dobrej kondycji. To właśnie ta współpraca, jak ocenił, pozwoliła mu znów mieć stały dochód.

Jarosław Kaczyński pożegnał ks. Stanisława Małkowskiego. Tak wyglądał pogrzeb duchownego

Byli premierzy nie dostają stałego świadczenia

Po tych doświadczeniach Miller krytycznie ocenił zasady wsparcia dla osób, które przestają pełnić najważniejsze funkcje w państwie. Uznał za niesprawiedliwe, że byli prezydenci otrzymują stałe uposażenie, a byli premierzy nie mają podobnego świadczenia z tytułu wcześniejszego pełnienia tej funkcji.

Zgodnie z odrębną ustawą byli prezydenci w Polsce otrzymują dożywotnie uposażenie, środki na prowadzenie biura oraz inne świadczenia. Byłym premierom nie przysługuje natomiast podobne stałe świadczenie wyłącznie z tytułu sprawowania tej funkcji.

Miller wspomniał też o wizycie u byłego kanclerza Niemiec Gerharda Schrödera w Bundestagu. Opowiadał o rozbudowanym biurze i personelu zapewnianym byłym kanclerzom. Zastrzegł przy tym, że nie pamięta wszystkich szczegółów, w tym podawanej przez siebie wysokości rocznej pensji. Przez lata biura i personel byłych kanclerzy finansowano na podstawie decyzji budżetowych Bundestagu. W 2022 roku biuro Schrödera wraz z personelem zostało jednak zlikwidowane.

Więcej na ten temat usłyszysz w poniższym nagraniu:

Sonda
Czy Leszek Miller był dobrym premierem?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki