Leszek Miller negatywnie ocenia przejęcie Trybunału przez Annę Korwin-Piotrowską. Krytykuje argument o „stanie wyższej konieczności konstytucyjnej”
Leszek Miller zabrał głos w sprawie awantury wokół Trybunału Konstytucyjnego. Były premier w obszernym wpisie na Facebooku ostro skrytykował odsunięcie od obowiązków prezesa TK Bogdana Święczkowskiego. Jego zdaniem działania Anny Korwin-Piotrowskiej nie mają podstaw prawnych.
Odniósł się do wydarzeń z 30 października, kiedy wybrana przez obecny Sejm na sędzię TK Anna Korwin-Piotrowska wydała zarządzenia o przerwie w czynnościach służbowych prezesa TK Bogdana Święczkowskiego i jego zastępcy Bartłomieja Sochańskiego. Swoją decyzję uzasadniała między innymi „stanem wyższej konieczności konstytucyjnej”. Miller nie zostawił na tym określeniu suchej nitki.
„Brzmi poważnie, niemal jak instytucja konstytucyjna. Problem w tym, że nią nie jest” – napisał na Facebooku.
Miller napisał, że państwo musi działać na podstawie prawa
Były premier przypomniał też, że zgodnie z art. 7 konstytucji organy państwa mogą działać wyłącznie na podstawie prawa. „Nie na podstawie »konieczności«, nawet jeśli ktoś uzna ją za wyższą i konstytucyjną” – zaznaczył.
Miller przywołał również krytyczne stanowiska przedstawicieli środowiska prawniczego. Wskazał między innymi na sprzeciw Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego i zastrzeżenia prezesa Naczelnego Sądu Administracyjnego. Przypomniał też, że Rzecznik Praw Obywatelskich określiła „stan wyższej konieczności konstytucyjnej” jako pogląd pozaprawny.
Zdaniem byłego premiera zarządzenia Korwin-Piotrowskiej nie mogą pozbawić Święczkowskiego funkcji prezesa TK.
„Bogdan Święczkowski formalnie nadal jest Prezesem Trybunału Konstytucyjnego. To, kto aktualnie kontroluje budynek i serwery, to kwestia faktu, a nie prawa” – ocenił.
Na koniec Miller ostrzegł przed skutkami takich działań. Jego zdaniem powoływanie się na wyższą konieczność może w przyszłości posłużyć do usprawiedliwiania kolejnych decyzji podejmowanych z pominięciem prawa.
„A prawo, które przestaje obowiązywać wtedy, gdy »trzeba coś zrobić«, przestaje być prawem. Staje się narzędziem” – podsumował.