Leszek Miller: Smuga cienia

40 lat po historycznych Porozumieniach Sierpniowych, „Solidarność” stanęła przed swoją Wielką Bramą, przed własną smugą cienia. Kto wie, czy już jej zresztą nie przekroczyła, czy nie oddycha tylko dzięki rządowym respiratorom w postaci licznych posad, profitów i politycznych grantów.

Leszek Miller
Autor: Super Express

Znów byliśmy świadkami, jak bohaterowie skłóceni, patrzący na siebie nienawistnie, wyrywają jedni drugim kwiaty na symbolicznej bramie… Od miesięcy widzimy też zaciętą wojnę o tablice z postulatami strajkujących. Bardziej o tablice niż o ich treść, bo wiele z ówczesnych postulatów dalej jest aktualnych.

Pod stwierdzeniem z 1980 roku, że działalność związków zawodowych nie spełniła oczekiwań pracowników podpisałoby się dzisiaj bardzo wielu zatrudnionych w korporacjach, sieciach handlowych czy zakładach produkcyjnych. Żądanie wprowadzenia zasady doboru kadry kierowniczej na zasadach kwalifikacji, a nie przynależności partyjnej jest znów aktualne. Tym bardziej, że obecnie obsadza się wszystko jak leci nie tylko działaczami PiS, ale w dużej mierze ich rodzinami i znajomymi. Kwalifikacje i kompetencje nie mają znaczenia.

Co do ograniczenie cenzury to nie ma już od dawna Głównego Urzędu Kontroli Publikacji i Widowisk, ale jest telewizja w nazwie publiczna, wprzęgnięta bez reszty w służbę partii rządzącej, prasa utrzymywana z dotacji rządowych i chęć majstrowania przy mediach pod hasłem ich repolonizacji.

Porozumienia Sierpniowe, a później decyzje Okrągłego Stołu wydały owoce, które zmieniły świat. Wywołały ruchy tektoniczne w Europie Wschodniej, które w końcowym efekcie doprowadziły do odesłania do lamusa powojennych umów z Jałty. Ale ważną częścią tej politycznej maszynerii były także władze Polski Ludowej. Do Warszawy przyjeżdżali wszyscy możni ówczesnego świata, papieża nie wyłączając. Podtrzymywali ducha, żeby nie gasł, ale o polityce rozmawiali z Jaruzelskim. Warto też pamiętać, że władze PRL były konsekwentne do końca i uznały wynik wyborów z 1989, czyli zgodziły się de facto na zmianę ustroju przy pomocy kartki wyborczej. W ówczesnym świecie, z ciągle żywym Związkiem Radzieckim na plecach, to był ewenement.

Dziś jesteśmy świadkami żenujących historycznych wygibasów i zastępowania „ich” „naszymi”. Nie Lech Wałęsa był przywódcą strajku i nie Geremek, Modzelewski, czy Mazowiecki byli jego najbardziej wpływowymi doradcami, tylko skromny doradca związkowy – Lech Kaczyński, który rzekomo był jednym i drugim.

W atmosferze konfliktu ginie to, co w ruchu „Solidarności” było szlachetne i co powinno być trwałe. W efekcie mimowolnym symbolem ówczesnej walki „S” o „socjalizm z ludzką twarzą”, stał się b. minister zdrowia pływający wokół Wysp Kanaryjskich na jachcie znajomego milionera.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki