- Lech Wałęsa ocenia Donalda Trumpa jako potencjalnego „zdrajcę” lub „nadzwyczaj inteligentnego” przywódcę.
- Były prezydent wiąże swoją ocenę z polityką Trumpa wobec Władimira Putina i ryzykiem konfliktu nuklearnego.
- Wałęsa przyznaje, że sam nie jest pewien, która interpretacja jest prawdziwa. Odkryj, dlaczego ma takie dylematy!
Mocne słowa Wałęsy o Trumpie. "Można to widzieć w ten sposób"
W wywiadzie dla AFP były prezydent Polski powiedział:
"Dziś pozornie wydaje się uległy wobec Rosji, po prostu zdrajca. Można to widzieć w ten sposób".
To jedna z najmocniejszych ocen, jakie padły w tej rozmowie. Wałęsa nie zatrzymał się jednak na tej tezie i od razu dodał alternatywne wyjaśnienie działań amerykańskiego prezydenta.
"Nadzwyczaj inteligentny" polityk? Wałęsa wskazuje drugi scenariusz
Zdaniem Lecha Wałęsy nie można wykluczyć, że Trump prowadzi grę obliczoną na uniknięcie globalnej katastrofy. Były prezydent ocenił, że Trump może być "nadzwyczaj inteligentnym, odpowiedzialnym politykiem", który zakłada, że zbyt mocne wejście USA do antyrosyjnego frontu mogłoby doprowadzić do eskalacji nuklearnej.
Mocny wpis Donalda Tuska po ujawnieniu akt Epsteina. „Zbrodnia przeciwko ludzkości”
Wałęsa mówił o "bardzo rosyjskiej i bardzo inteligentnej grze" - takiej, która polega na niepopychaniu Putina do użycia broni atomowej i "graniu przyjaciela". W tej logice Stany Zjednoczone zyskują czas, a Europa jest zmuszana do większej samodzielności wobec zagrożenia ze strony Rosji. Informacje o tej wypowiedzi pojawiły się w depeszach AFP cytowanych przez media.
Wałęsa: "Do tej pory sam tego nie wiem"
Najważniejsze zastrzeżenie w tej wypowiedzi brzmi jednak jasno: Wałęsa nie stawia ostatecznej diagnozy. Były prezydent powiedział, że "można więc patrzeć na tę sprawę na dwa sposoby (…) zdrajca albo nadzwyczaj inteligentny człowiek. Do tej pory sam tego nie wiem".
To istotne, bo jego słowa nie są prostym poparciem dla Trumpa ani jednoznacznym potępieniem, raczej próbą pokazania dwóch skrajnych interpretacji tej samej polityki.
Nobel dla Trumpa? Wałęsa stawia warunek
W rozmowie padł także wątek Pokojowej Nagrody Nobla. Wałęsa zaznaczył, że jeśli okazałoby się, iż Trump rzeczywiście prowadzi skuteczną strategię zapobiegania wojnie nuklearnej, to mógłby zasługiwać na Pokojową Nagrodę Nobla.
Jednocześnie od razu dodał zastrzeżenie: "Ale jeśli jest zdrajcą, to na nią nie zasługuje" i podkreślił, że dziś jest zbyt wcześnie, by to rozstrzygać.
Ukraina, "wyrzuty sumienia" i gorzkie wspomnienie z prezydentury
Wałęsa mówił też o Ukrainie i przyznał, że ma wobec niej "wyrzuty sumienia". Wspomniał, że jako prezydent chciał, aby Polska i Ukraina wspólnie weszły do UE i NATO, ale z obawy o polskie interesy odłożył ujawnienie tego pomysłu.
Jak przyznał, po przegranych wyborach prezydenckich plan upadł. To jeden z najbardziej osobistych fragmentów wywiadu, pokazujący, że były prezydent patrzy na obecną wojnę także przez pryzmat własnych decyzji z lat 90.
Ostrzeżenie Wałęsy ws. Rosji. "Problem nie polega na Putinie"
W końcowej części rozmowy Wałęsa ostrzegł, że rosyjska agresywność ma głębsze źródła niż sama postać Władimira Putina. Jego zdaniem problemem jest system polityczny Rosji, a nie tylko konkretny przywódca.
To ważne domknięcie całej wypowiedzi, bo pokazuje szerszy kontekst. Wałęsa komentuje nie tylko Trumpa, ale też długofalowe zagrożenie związane z rosyjską polityką i bezpieczeństwem Europy.
Poniżej galeria zdjęć: Wałęsa w USA