"Dzięki niemu mogliśmy się policzyć"
Dwie dekady po śmierci Jana Pawła II Lech Wałęsa podkreśla jak znacząca była także polityczna rola, którą odegrał Karol Wojtyła. Były prezydent i przywódca „Solidarności” wspomina, że w latach 70-tych ubiegłego wieku komunistyczne władze nie pozwalały na powstanie masowych opozycyjnych ruchów. Sytuację zmieniła pielgrzymka papieża w 1979 roku.
- Komuna rozwalała wszystkie nasze spotkania i organizacje. Dopiero na papieskich mszach mogliśmy się policzyć i zobaczyć jak jest nas dużo. Gdyby nie papież to nie byłoby tej świadomości. Bez papieża komunizm by upadł, ale znacznie później i końcówka byłaby krwawa – wspomina Wałęsa.
Wałęsa wspomina papieża Polaka: Byliśmy podobnego wychowania
Były prezydent wspomina też osobiste relacje z Janem Pawłem II i liczne rozmowy. - Miałem ich trochę. Czasem dopadały mnie nawet wyrzuty sumienia, że zabieram mu tyle czasu. Prawa jest taka, że my nawet nie musieliśmy mówić. Rozumieliśmy się "na mruczando". Byliśmy przecież podobnego wychowania i tej samej wiary – mówi nam Lech Wałęsa.
- Z reguły wyglądało to tak, że ja mówiłem i jak Jan Paweł II zaczynał się kręcić w swoim fotelu to przerywałem i on dochodził do głosu. Zawsze to była wielka przyjemność – wspomina w rozmowie z „Super Expressem” laureat Pokojowej Nagrody Nobla.
