Łatuszka o uwolnieniu Andrzeja Poczobuta
Gościem Wiktora Świetlika w „Porannym Ringu” był Paweł Łatuszka, białoruski opozycjonista, były ambasador i minister. Rozmowa rozpoczęła się od sprawy Andrzeja Poczobuta, którego uwolnienie wywołało w Polsce ogromne emocje, ale też polityczny spór o to, komu należy przypisać największe zasługi.
Łatuszka podkreślił, że najważniejszy jest sam fakt odzyskania wolności przez Poczobuta.
– Najważniejsze jest to, że Andrzej Poczobut jest na wolności. Wszyscy na to czekaliśmy i wszyscy o to walczyliśmy: prezydent, premier, minister spraw zagranicznych, politycy, aktywiści sił demokratycznych Białorusi. Strona amerykańska oczywiście również się do tego przyłożyła – mówił.
Według Łatuszki Łukaszenka miał jednak własny interes w tej wymianie. Chodziło o uwolnienie osób związanych z białoruskimi służbami.
– Łukaszenka bardzo chciał uwolnić dwóch agentów. Od razu po uwolnieniu Andrzeja Poczobuta agencja BiełTA podała, że dwie osoby, które wykonywały specjalne zadania w interesie bezpieczeństwa narodowego i obronności Białorusi, zostały uwolnione w zamian za Andrzeja Poczobuta – wskazywał.
„To sukces amerykańsko-polski”
Łatuszka stanowczo odrzucił tezę, że wymiana może być traktowana jako sukces strony białoruskiej.
– Sukcesu strony białoruskiej w ogóle bym tu nie rozpatrywał. Moim zdaniem to na pewno sukces amerykańsko-polski i wszystkich służb krajów zaprzyjaźnionych z Polską, które pracowały nad tym, żeby uwolnić Andrzeja Poczobuta – ocenił.
Jak dodał, w tle pojawiały się także interesy Rosji. Według niego bez rosyjskich służb cała operacja mogłaby zostać zablokowana.
– Myślę, że ten deal był dopinany przede wszystkim w Warszawie, ale bezpiecznikiem tej wymiany były rosyjskie służby – mówił Łatuszka.
Łukaszenka pod kontrolą Putina
Jednym z najważniejszych wątków rozmowy była relacja Łukaszenki z Putinem. Łatuszka przekonywał, że białoruski dyktator ma dziś bardzo ograniczoną samodzielność.
– Podmiotowość Łukaszenki jest bardzo ograniczona. On jest teraz na minimalnym poziomie swojej politycznej podmiotowości – stwierdził.
– Białoruś głosuje wszędzie tak, jak trzeba Rosji. Czy wsparcie agresji przeciwko Ukrainie odpowiada interesom państwa białoruskiego i narodu białoruskiego? Nie. Komu odpowiada? Federacji Rosyjskiej. Kto to wykonuje? Łukaszenka – mówił.
Po chwili dodał jeszcze mocniej:
– Łukaszenka jest w pełni kontrolowany przez Putina.
„Nie jest prezydentem. Uzurpował władzę”
Łatuszka odniósł się także do tego, jak w Polsce mówi się o Aleksandrze Łukaszence. Nie krył irytacji, że niektórzy politycy czy urzędnicy nazywają go prezydentem.
– Kiedy słyszę, że najwyżsi urzędnicy polscy zaczynają nazywać go prezydentem, to się z tym nie zgadzam. Nie jest on prezydentem. Uzurpował władzę w 2020 roku i w 2025 roku kolejny raz sfałszował wybory – powiedział.
Były białoruski dyplomata przypomniał też, że sam został skazany przez reżim na 18 lat więzienia. Jak mówił, nie ma wątpliwości, że Łukaszenka traktuje go jako osobistego wroga.
– Wiem, że Łukaszenka dał służbom specjalnym zlecenie, żeby mnie zabić albo otruć. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości, ale nie planuję rezygnować. Będę z nim walczył – powiedział.
„Poczobut to bohater”
W rozmowie wróciła także postawa samego Andrzeja Poczobuta, który przez długi czas – według doniesień medialnych – nie chciał opuszczać Białorusi. Łatuszka podkreślił, że najlepiej o motywy pytać samego Poczobuta, ale jego ocena jest jednoznaczna.
– Na pewno wiemy, że to bohater. To człowiek nieugięty, o mocnym charakterze – mówił.
Dodał, że Poczobut walczył o swoje prawo do życia na Białorusi jako obywatel tego kraju i przedstawiciel polskiej mniejszości.
Łatuszka ostrzega. Represje nie ustały
Białoruski opozycjonista przestrzegł przed wyciąganiem zbyt daleko idących wniosków po uwolnieniu Poczobuta. Jego zdaniem nie ma podstaw, by mówić o łagodzeniu polityki Mińska.
– Słyszę ostatnio głosy: może czas zmienić politykę wobec Białorusi. Przepraszam, w tych samych dniach zatrzymano kobiety w Borysowie, Nowopołocku, Żodzinie i Słucku. O jakiej zmianie polityki może być mowa? – pytał.
Jak podkreślił, według jego danych w białoruskich więzieniach wciąż pozostaje co najmniej 924 więźniów politycznych.
– To tylko presja działa na Łukaszenkę. Trzeba wywierać jeszcze większą presję i domagać się zaprzestania represji oraz uwolnienia wszystkich więźniów – ocenił.
Wojna hybrydowa i granica z Polską
Łatuszka mówił też o działaniach reżimu wobec Polski, Litwy i Łotwy. Jego zdaniem kryzys migracyjny na granicy był najpierw zemstą Łukaszenki za sankcje i nieuznanie go za prezydenta, a później stał się częścią rosyjskiej strategii.
– Mścił się za sankcje, a później stało się to elementem wojny rosyjskiej. Chodzi o to, żeby ściągnąć jak najwięcej sił i środków obronnych krajów, które pomagają Ukrainie – mówił.
Według Łatuszki Białoruś jest dziś wykorzystywana przez Rosję jako zaplecze nacisku na Zachód.
– Balkon białoruski wykorzystywany przez Rosjan jest zagrożeniem dla was – ostrzegał.
„Białoruś nigdy nie była tak przygotowana do wojny”
W rozmowie padły także bardzo mocne słowa o militaryzacji Białorusi. Łatuszka zastrzegł, że nie twierdzi, iż Mińsk samodzielnie zaatakuje którykolwiek kraj, ale jego zdaniem przygotowania wojskowe są bezprecedensowe.
– Białoruś nigdy nie była tak przygotowana do wojny jak teraz – powiedział.