Chociaż Aleksander Kwaśniewski już od lat nie jest czynnym politykiem, to zdecydowanie jest jednym z najbardziej aktywnych komentatorów. Udziela wywiadów, występuje na konferencjach. W najnowszej rozmowie na łamach "Gazety Wyborczej" były prezydent wiele miejsca poświęcił polityce Donalda Trumpa. Wprost przyznał, że amerykański prezydent nie mówi prawdy, a kłamie, co więcej "powtarza je z wielką satysfakcją. Dziennikarze weryfikują fakty, łapią go na oczywistym kłamstwie, a on brnie dalej. Bo przez lata puszczania mu – jeszcze jako biznesmenowi – kłamstw i przekrętów płazem nauczył się, że kłamstwo powtarzane wystarczająco często i uparcie staje się rzeczywistością".
Zdaniem Kwaśniewskiego nawet jeżeli Demokraci odbiją Izbę Reprezentantów, przegrana prezydenta nie zmieni: - Trump jest nie do zmiany. Człowiek mający 80 lat i o takim charakterze może się stać tylko gorszy. Ale republikańskich liderów, których za dwa lata czeka start do Senatu, to może otrzeźwić. Dodać odwagi, żeby powiedzieć: tak nie wolno. Nie wolno rozpętywać kolejnych wojen. Nawet nie z przyczyn moralnych, ale z pragmatyzmu – straty w gospodarce i wzrosty cen już są wielkie, a będą tylko rosły - uważa polski polityk.
W czasie rozmowy Aleksander Kwaśniewski został także zapytany o niedawną wypowiedź Karola Nawrockiego na temat Trumpa. Przypomnijmy, że goszcząc w USA na konferencji środowisk konserwatywnych CPAC, Nawrocki powiedział o Trumpie: "Potrzebujemy takich przywódców jak on, przywódców, którzy stawiają na pierwszym miejscu swoich obywateli, chronią ich miejsca pracy, ich rodziny i zabezpieczają ich przyszłość". Co na to były prezydent?
Nawrocki jest na tyle jednak rozgarnięty, że ma wątpliwości, nie wierzy we wszystko, co mówi – bo przecież wszyscy, nawet najbardziej zakochani w Ameryce mieszkańcy Europy Środkowo-Wschodniej widzą, że w Ameryce ani nie jest mniejsza inflacja, ani nie ma więcej miejsc pracy, bezdomni przepędzeni z centrów miast pozostają bezdomnymi tyle, że na peryferiach – ale próbuje robić to, co robi noblistka Machado czy inni europejscy przywódcy, czyli zaspokajać ego Trumpa z nadzieją na jego łaskawość. A że przy okazji naszemu prezydentowi podoba się ich prezydent, to inna rzecz. Maczyzm, nieliczenie się ze słowem, z prawdą, z innymi, z oponentami, z prawem – to podobna mentalność. Choć niewątpliwie nasz prezydent więcej wie, interesuje się nie tylko sobą w telewizji. Ale baza, czyli podejście: „dzisiaj jest środa, chcecie mieć piątek, ja wam to załatwię", jest to samo - przyznał.